Z andrzejkowej tradycjiMatrymonialna zabawaAndrzejki zawdzięczamy Grekom. Wróżby św. Andrzeja powstały w środowisku greckim, gdzie dostrzeżono etymologiczne podobieństwo nazwy aner, andrós - mąż, mężczyzna i Andreas - Andrzej. Św. Andrzej mógł być więc rozdawcą mężów...
 | Bo andrzejki to święto panieńskie i czysto matrymonialne. Kawalerowie imię przyszłej żony powinni poznawać wcześniej - 24 listopada - w wigilię świętej Katarzyny. Zapomnieliśmy już, że to wieczór tylko dla panien. Teraz wróżymy wszyscy. Wróżby to stary jak ludzkość sposób na poznanie niepewnej przyszłości. Kościół początkowo je odrzucał, widząc w nich czary, gusła i zabobony, ale teraz fakt przeszedł do tradycji i nikt tego nie traktuje poważnie. Zachęcam do spotkania w ten magiczny wieczór w gronie przyjaciół, bo zabawa będzie bardziej interesująca. Kiedy jednak będziesz musiała spędzić ten wieczór samotnie - nie załamuj się. Istnieje wiele wróżb, do których nie potrzebujesz towarzystwa, np. wybierz się na spacer, a wracając do domu, policzyć latarnie. Jeśli liczba jest parzysta, ślub niedaleki. Możesz też, mijając je, powtarzać w myślach: kawaler, rozwodnik, wdowiec i znów kawaler... Na kogo wypadnie przy ostatniej latarni, ten będzie twój. Kiedyś dziewczyny zaczynały wróżenie od przygotowania kilkudziesięciu małych kartek. Połowy nie zapisywały. Na drugiej pisały imiona: Adam, Ksawery, Maksymilian... Kartki wkładały pod poduszkę wieczorem, w wigilię św. Andrzeja. Potem, zanim położyły się spać, mocno trzepały kołdrę. To po to, żeby wypędzić z niej wszelkie kłopoty i złe myśli. Dobrze, gdy sen się zapamiętało. 'Sen andrzejkowy, twój los gotowy' mówi stare porzekadło. Rankiem kartki się losowało. Jeśli wyszedł Ksawery, bardzo dobrze. Kiedy kartka była pusta, nikt się nie załamywał, tylko wróżył dalej. Jeśli zapomniałaś o kartkach, a bardzo chcesz ujrzeć we śnie przeznaczonego ci ukochanego, cały dzień pość i nie pij wody. Tuż przed położeniem się do łóżka zjedz piekielnie słonego śledzia. Taka wyszukana kolacja na pewno wywoła sen o wodzie, a mężczyzna, który poda ci w nim napój, będzie ci przeznaczony... Jeśli i to zawiedzie, zaraz z rana postaw lustro przed sobą i się wpatruj. Tam, jeśli mocno w to uwierzysz, zobaczysz tego jedynego. Jeśli lustro będzie uparte - nie jest źle. Los daje nam kolejną szansę. Ubierz się szybko i wybiegnij na róg. Stań i czekaj na pierwszego przechodnia. Ten, który cię minie, będzie właśnie tym jedynym. Jeśli będzie to człowiek żonaty, trudno. Musisz walczyć dalej, czyli wieczorem, kiedy zaczniesz kolejną serię wróżb. Szans jest wiele, nie ma co się załamywać po pierwszej próbie. Czas na lanie wosku. Ta wróżba, uważana za najprzyjemniejszą, wcale do łatwych nie należy. Bo ileż figur może wyjść? No i jak je interpretować? Oto niektóre z wariantów. Jeśli w cieniu rzuconym na ścianę rozpoznasz drzewo czy las, już możesz się cieszyć. Wyjdziesz za mąż i jeszcze twój mąż będzie kimś ważnym: adwokatem, lekarzem, może nawet ministrem! Jeśli cień pokaże rycerza, konia, to będzie żołnierzem. Wyjdzie grzyb, jakieś warzywo, owoc – oj, szybko nie wyjdziesz za mąż. Twoja wina! Wszyscy w okolicy znają twoje fatalne kulinarne umiejętności. Popraw się! Gdy w cieniu rozpoznasz pióro, małżonek będzie pisarzem lub dziennikarzem. Kwiatek - to wyjątkowo przystojny, ale głupi mąż. Wielkie szczęście, gdy będziesz miała woskowe serce albo zamknięte woskowe kółko. Niedobrze, gdy wyjdzie dziecko, kot lub pies. Zostaniesz starą panną i już dalej nie musisz wróżyć. Ale i tak masz dużo szczęścia. Gdyby wyszły ci skały, bryły, kamienie, to fatalna wróżba na całe życie. Ale to znowu twoja wina. Kamienie oznaczają bowiem, że osoba, która je ulała, jest nadpobudliwa, samolubna, uparta, złośliwa... Pracuj nad sobą. Masz czas do następnych Andrzejek. Ale teraz baw się dalej. Przygotuj kilka talerzy. Dziewczyna, która za chwilę będzie sobie wróżyć, wychodzi z pokoju, a my pod talerze wkładamy obrączkę - jeśli ją wylosuje, wyjdzie za mąż, nim się spodzieje. Jeśli będzie to różaniec - pójdzie do klasztoru. Lalka - zostanie szczęśliwą panną z dzieckiem, węgiel - częste choroby. Pierścionek - już lepiej, to wróży powodzenie. Pieniądz - wygraną, spadek, bogactwo, liść laurowy sławę, sól - łzy. Teraz weź buty i rzucaj je w tył. But, który po spadnięciu na ziemię czubkiem, a nie napiętkiem obrócony jest ku drzwiom, przepowiada zamążpójście w ciągu roku. Takim samym sposobem ciskaj ostrużyny z jabłek, a z ich zakrętów staraj się zgadnąć literę początkową imienia męża. Jeśli jednak nadal żadna wróżba nie wskazuje jednoznacznie, który to kawaler? Jest na to metoda! Gdy obierka zawinie się w literę np. 'J', zapisz na małych kartkach kilka imion zaczynających się od tej litery. Włóż je do odrobiny chleba i zrób z tego kulki. Wrzuć do miski z wodą. Czekaj. Jeśli wypłynie 'J', to przykładowy Jarosław będzie twój. Jeśli jednak wszystkie kulki utoną, nie martw się, tylko wróż dalej. Weź dwie igły. Wyobraź sobie, że jedna jest tobą, druga tym wymarzonym, oczekiwanym... Jeśli na wodnym szlaku igły spotkają się, będziesz jednak żoną. Kiedy? za miesiąc, dwa, siedem? Weź obrączkę mamy albo siostry, zawieś na nitce, nad szklanką wody. Ale zdecyduj, czy wróżyć będziesz na miesiące czy lata. To bardzo ważne! Bo jak obrączka uderzy w szklankę 22 razy, a ty przed wróżbą się nie zdecydowałaś - lata czy miesiące - przepadłaś. Najwcześniej obrączkę założysz za 22 lata. Jeśli chcesz zakasować wszystkie koleżanki, pognębić je, pokazać, że to ty pierwsza wyjdziesz za mąż, weź kość i posmaruj ją czymś smakowitym. Czekoladą, masłem... Albo po prostu zdobądź taką z odrobiną mięsa. Ułóżcie, razem z koleżankami, kości równiutko na podłodze i wpuśćcie psa. Której kość pierwsza zniknie, ta już teraz na ślub kredyt powinna załatwiać. Jesteś już pewna, że wyjdziesz za mąż, ale chcesz wiedzieć, czy będziesz mieć syna czy córkę, jest na to andrzejkowy, pewny sposób! Znów weź obrączkę, zawieś na nitce i trzymaj nad otwartą dłonią. Jeśli obrączka zatacza kółka, będzie córka. Jeśli porusza się jak wahadło, to syn. I na koniec sprawdź, jaki będziesz mieć rok. Usiądź na krześle i spójrz na swój cień. Jak będzie długaśny, aż przez pół pokoju, to nawet jak kolejny rok będziesz panną, i tak będziesz bardzo, bardzo szczęśliwa. Dotarliśmy do końca. Bo jak kiedyś wierzono, żeby wróżba się spełniła choć jedna, bawić trzeba się 13 razy. Nie możemy zapomnieć, że liczba wróżbiarskich wariantów jest o wiele większa - wróżb jest jeszcze całe mnóstwo, ale nie sposób wspomnieć o wszystkich. Wystarczy tyko tych kilka na początek, a cała reszta długiego, upojnego wieczoru zależy tylko od waszej inicjatywy, wyobraźni, waszego szaleństwa i nie tuzinkowości.
Bogumił Bardzik |