Koncert w MOK-u
Bardziej rockowoMaleo (Reggae) RockersMaleo Reggae Rockers to niewątpliwie jeden z najbardziej znanych zespołów reggae w Polsce. Wiąże się to zapewne z postacią Darka Malejonka, który zapisał się na stałe w historii polskiej muzyki... rockowej.To właśnie rockowo-reggaeowe brzmienie towarzyszyło osobom, które skusiły się przyjść na koncert 13 grudnia 2004 r do opolskiego MOK-u.Skład zespołu MRR tworzą muzycy w większości pochodzący z legendarnej formacji o nazwie BAKSHISH. Można zatem śmiało stwierdzić, że są to najwyższej klasy profesjonaliści, którzy wiedzą jak dobrze grać reggae. Ekipa MRR nie kazała nam długo czekać na koncert i już po chwili zespół zaczął grać tzw. 'chant' - na początku na samych bębnach (tu wielkie pokłony w stronę znakomitego perkusjonisty Adama Mościckiego, mieszkającego w Zdzieszowicach), po czym kolejno muzycy wchodzili i prezentowali swe umiejętności na scenie. Jako ostatni przywitał nas Maleo i koncert zaczął się na dobre!!! MRR zafundowali nam niemal wszystkie 'sztandarowe' kawałki m.in. 'Żyję w tym mieście', 'W obliczu aniołów' czy 'Święty szczyt'. Ponadto muzycy pokazali się z jeszcze jednej strony, grając materiał z najnowszej płyty, nad którą właśnie pracują. Kawałki stare i nowe nieco różnią się stylem. W tych nowych można usłyszeć elementy dub’u i raggamuffin, co niewątpliwie wzbogaca brzmienie zespołu. Niestety, MRR to ciągle reggae zaczepione bardzo mocno w rockowym graniu. Ciężkie brzmienie gitary Siwego oraz dość mocna perkusja sprawiają, że muzyka ta traci swój puls, charakterystyczny właśnie dla reggae. Przyznam się, że po kilku kawałkach na koncercie byłem nieco zmęczony, brakowało numerów wolnych, kołyszących... jednym słowem - rootsowych. Mimo tego, publiczność zgromadzona w MOK-u bawiła się bardzo dobrze, mi zaś pozostało podziwianie wspaniałej techniki muzyków, tak więc - wszyscy byli zadowoleni. Gdy Maleo zakończył koncert, publiczność zgromadzona w Opolu nie pozwoliła na długo zejść artystom ze sceny, samych zaś artystów nie trzeba było długo prosić o powrót na nią. Na bis przygotowali m.in. 'Redemption Song' Boba Marleya i w tym kawałku za perkusją usiadł wcześniej wspomniany Adam Mościcki, który i tam radził sobie równie dobrze. Koncert MRR to na pewno majstersztyk pod względem technicznym, jednak ocenę samego brzmienia zespołu pozostawię poszczególnym odbiorcom. Kozi |