Krapkowice
Nowy OtmętSzkolenie nie da pracyPrzynajmniej 30 osób spodziewano się na spotkaniu zorganizowanym przez Powiatowy Urząd Pracy dla zwalnianych w lutym pracowników spółki Nowy Otmęt. Do siedziby starostwa, dotarło jednak jedynie 5 osób.
Pod koniec listopada Powiatowy Urząd Pracy w Krapkowicach otrzymał zawiadomienie od syndyka masy upadłościowej tej spółki o planowanym zwolnieniu grupowym. Ogółem pracę ma stracić 43 osoby z czego około 30 otrzymało indywidualne zaproszenia na spotkanie w PUP-ie. Większość zwalnianych z Nowego Otmętu osób to mieszkańcy naszego powiatu. Przekrój zawodowy to 17 osób posiadające wykształcenie zawodowe oraz 14 podstawowe.- Większość z tych osób to obuwnicy, a jak teraz wygląda ten rynek pracy wiadomo. Będziemy starali się zaproponować im możliwości przekwalifikowania się - mówi Krzysztof Rogoza, pośrednik pracy, odpowiedzialny za program dotyczący pracowników Nowego Otmętu.
Pierwsze spotkanie było, jak podkreślała kierownik PUP Danuta Wieszala, spotkaniem informacyjnym. Chodziło o zapoznanie przybyłych na nie osób z przepisami i ewentualnymi procedurami związanymi z zarejestrowaniem się oraz wyartykułowanie potrzeb dotyczących ewentualnych szkoleń, z których chcieliby skorzystać jako osoby bezrobotne.
Kilka minut przez rozpoczęciem spotkania, przed salą, na której miało się odbyć spotkanie zastaliśmy jedynie trzy osoby. Pytane o oczekiwania związane ze spotkaniem, kiwają głowami. Wszystkie osoby, z którymi rozmawialiśmy mają za sobą ponad 30-letni staż pracy. Jednemu z mężczyzn do emerytury zostało zaledwie dwa lata. Nie chcą za wiele mówić, a już zdecydowanie nie zamierzają podawać swoich danych. Dlaczego? Jak mówią, owszem są na wymówieniu, ale nie wiadomo co się jeszcze może zdarzyć. - Wie pani jak w maju podpisywaliśmy umowy, zaraz po zwolnieniu tej pierwszej dużej grupy to nam obiecywano, że dostaniemy 40% premii. Po tym syndyk obiecał nam wyprawkę, więc nie chcemy się rzucać - wyjaśnia jeden z mężczyzn. Pomimo wątpliwości w głosie mają jeszcze nadzieję na spełnienie danych im obietnic, tym bardziej, że - jak mówią - odkąd syndyk pojawił się w zakładzie, robota jest non stop. - Teraz nikt nie robi na magazyn. Wszystko na zamówienie, więc praca jest, tyle że pieniędzy nie ma - dodaje. Żeby ją wykonać od listopada został wydłużony czas pracy. Teraz pracuje się do 16.00 a nie do 14.00 jak kiedyś. Nie dosyć szczegółowa informacja co do godzin pracy była zresztą jednym z powodów, dla których na spotkaniu zabrakło większości zwalnianych pracowników.
Nasi rozmówcy dosyć sceptycznie podchodzą do tego co mogą wynieść ze spotkania z przedstawicielami PUP - u. Co mi po szkoleniach, córka ma ich pełno, a pracy i tak nie ma - mówi najbardziej powątpiewający mężczyzna. Inne osoby mimo wszystko chcą wysłuchać propozycji. - Mam kilka zawodów, ale jak będzie jakiś kurs to pójdę, może się przydać - mówi kolejny mężczyzna.
Danuta Wieszala, kilkakrotnie podczas rozmowy podkreśla, że pracownicy kierowanej przez nią instytucji będą szczególnie uczuleni na grupę z Nowego Otmętu. Świadczą o tym również kolejne propozycje. - Rejestracja w urzędzie odbywa się oczywiście na zasadach dobrowolności, ale pamiętajcie, że już możecie się rejestrować, bo na wymówieniach traktujemy was już jako osoby bezrobotne. Żeby wam ułatwić rejestrację możemy przyjść na zakład i tam wszystko załatwić - proponuje Wieszala. Lidia Kulik |