

 | JEDYNKA / E-KURIER |  |
|
|
 | PODATEK |  |
|
|
 | EXTRA |  |
|
|
 | KALENDARIUM |  |
|
|
 | LISTA WYSYŁKOWA |  |
|
|
 | KURIER TOP 5 |  |
Najczęściej czytane Tematy Kuriera

Najlepiej oceniane artykuły z Kuriera przez Internautów

|
|
|
|  |  |

| 
Krapkowice
Zakupy bez gotówkiKredyt na chleb i winoŻycie na kredyt stało się niemal powszechnym zwyczajem. Ludzie biorą następną pożyczkę po to, by spłacić tę zaciągniętą ostatnio. Rośnie liczba osób, które muszą kupować żywność na kredyt. Coraz trudniej jednak znaleźć sklep, w którym można kupić towar 'na krechę'. Po wizycie w kilku lokalnych sklepach okazało się, że powszechna jeszcze kilka lat temu instytucja zeszytu upada. Głównie - jak twierdzą sprzedawcy i właściciele sklepów - na skutek nierzetelności klientów, którzy po prostu nie oddają gotówki. - Kiedyś prowadziliśmy zeszyt. Zawiodłem się jednak na zbyt wielu ludziach. Za nieodzyskane z tego powodu pieniądze mógłby dziś mieć samochód. Kiedyś dałem kobiecie mleko w proszku dla dzieci za 10 zł. Do dziś nie odzyskałem pieniędzy, a co gorsza - straciłem klienta, bo ta pani już po prostu tu nie zagląda. Inny przykład: chłopcy układali chodniki, dałem im na krechę, chłopcy poszli w tango, stracili pracę i długu nie oddali. Takich historii mam mnóstwo - mówi właściciel sklepu przy ul. Kilińskiego w Otmęcie. - Oczywiście, że są trudne czasy i ludzie nie mają pieniędzy. Z chęcią przeznaczałbym pulę 2 tys. zł na kredyt dla uboższych. Moje pracownice wbijałyby produkty na kasę - bo to obowiązek - no a potem zapisywałyby do zeszytu. Niestety już się na tej praktyce zawiodłem. Zresztą - co się dziwić ludziom, skoro przykład idzie z góry? Teraz cały czas jesteśmy atakowani Jakubowską i jej rodziną w mediach. Jednak najuboższym rodzinom daję czasami darmowe pieczywo, które mi zostanie. Chleb jest zafoliowany i jeszcze przez kilka dni zdatny do spożycia - dodaje właściciel 'spożywczaka'. Także w Gogolinie coraz trudniej dostać coś na kredyt. - Od dwóch, trzech miesięcy nie prowadzimy już zeszytu. Mieliśmy po 20 wpisów miesięcznie. Zrezygnowaliśmy z tego jednak, bo wielu ludzi nam nie oddawało pieniędzy. Niektórzy nabrali towaru na kredyt, potem na kilka miesięcy wyjechali do Holandii, tak więc przez długi czas - pieniądze były zamrożone. To dla nas żaden interes - przyznaje sprzedawczyni sklepu spożywczego w dzielnicy Kocina. W podobnym tonie wypowiada się właściciel jednego ze sklepów przy ul. Opolskiej w Krapkowicach. - Już nie prowadzimy zeszytów, gdyż wielu ludzi było nierzetelnych. Teraz ci dłużnicy omijają mój sklep z daleka. Tak więc nie mam pieniędzy, ani klientów - narzeka. Na tej samej ulicy udało nam się jednak znaleźć sklep, w którym można dostać towar bez gotówki. Widać, że branie na krechę jest tu powszechne, bo zeszyt, w którym zapisywani są dłużnicy, wygląda na bardzo często używany. - Nie ma reguły. To że jest okres świąteczny, nie znaczy, że tych ludzi jest więcej. To zawsze są ci sami. Dajemy tym, którzy oddają. Jednemu panu wydajemy towaru aż do 400 zł, ale on ma rentę i zawsze regularnie zwraca nam pieniądze. Kupuje chleb, serek, pasztet i wnuczce jakieś słodycze, chipsy. Ale oczywiście - mamy paru takich, którym zaufaliśmy, wydaliśmy towar na kredyt i do dziś ich nie ma. W zeszycie mam 3 takich dłużników, którzy od co najmniej pół roku się nie pojawiają już w sklepie. To nie są duże sumy - jakieś 50 - 100 zł, ale jednak - poinformowała nas sprzedawczyni. Choć trudno nam było znaleźć sklep, w którym prowadzi się jeszcze 'kredytowe zeszyty', nie oznacza to jednak, że bezgotówkowy zakup nie jest już możliwy. Handel na krechę nadal funkcjonuje głównie tam, gdzie wszyscy się znają. W niektórych osiedlowych i wiejskich sklepikach sprzedawcy nie muszą nawet prowadzić zeszytów, bo wszystkich swoich dłużników doskonale znają. Niestety, z miesiąca na miesiąc zmniejsza się grono zaufanych klientów, którzy regulują należności. Specyficzną grupą brania towaru na kredyt są miłośnicy napoi wyskokowych. W jednym ze sklepów w Otmęcie co bardziej spragnieni dają nawet w zastaw dowód osobisty po to, by bezgotówkowo dostać alkohol. Nie udało nam się - niestety - ustalić, czy zgłaszają się potem po odbiór dokumentu.
Artur Jackowski |
Do tego artykułu nie ma jeszcze
komentarzy.

| |
krapkowice
|
|
 | FORUM |  |
|
|
 | OCEŃ TEN ARTYKUŁ |  |
Możesz ocenić ten artykuł. Wybierz ocenę - czym wyższa tym lepsza.
1 2 3 4 5 6
 |
|
|
 | KURIER 81 |  |
|
|
|
|