Krapkowice
FutsalKról ArturBohaterem dziesiątej kolejki był Artur Jankowski, występujący w drugoligowej drużynie PV Prefabet. W pojedynku z zespołem T.S. Iron Man jego drużyna mimo, że przegrywała już 3:0, potrafiła pokonać wicelidera tabeli. Stało się to za sprawą wspomnianego Jankowskiego, który w ciągu 8 minut, aż sześciokrotnie wpisał się na listę strzelców.W klasyfikacji na króla strzelców ustępuje on zaledwie jedną bramką Łukaszowi Flisowi z Hestii. Największą niespodzianką 10. kolejki spotkań w pierwszej lidze był remis wicelidera - Startu Szczupaki z Transem Górażdże. Idący od zwycięstwa do zwycięstwa Start był faworytem tej potyczki, ale Trans udowodnił po raz kolejny, że jest trudną przeszkodą do pokonania. Mecz od początku toczył się w szybkim tempie, a obydwie drużyny stworzyły ciekawe widowisko. W pierwszych minutach groźniejsze były akcje Szczupaków i to oni objęli prowadzenie w 6 minucie, kiedy to Piotr Wronka w sytuacji sam na sam nie dał szans bramkarzowi rywali. W pierwszej odsłonie Start mógł podwyższyć prowadzenie, ale Szymon Wierny i Piotr Wronka przestrzelili w stuprocentowych sytuacjach. Do przerwy utrzymała się jednobramkowa przewaga Startu. Po zmianie stron odważniej zaatakowali górażdżanie, ale dobrze grający w obronie gracze Startu Szczupaki skutecznie rozbijali ataki, licząc na przeprowadzenie rozstrzygającej o losach meczu skutecznej akcji z kontrataku. Obrona korzystnego rezultatu udawała się do 24 minuty. Na 15 sekund przed końcowym gwizdkiem Szczupaki popełniły czwarte przewinienie i gracze Transu stanęli przed szansą wyrównania z tzw. przedłużonego rzutu karnego. Łukasz Krynicki, bramkarz Startu zdołał co prawda go obronić, ale dobitka Piotra Gazdy dała Transowi upragniony remis. Emocji nie brakowało w meczu Sparty z West Transem. W 7 minucie bramkę dającą prowadzenie dla West Transu zdobył Adam Makowski, lecz odpowiedź Sparty była natychmiastowa, gdyż kilkanaście sekund później na 1:1 trafił Michał Bizonowicz. Jego koledzy nie cieszyli się jednak zbyt długo z remisu. Zaledwie minutę potem do siatki trafił Wojciech Madera i rywale Sparty ponownie wyszli na prowadzenie. Trzeciego gola zdobył ponownie Adam Makowski, a na 2 minuty przed końcem Michał Bizonowicz zmniejszył straty do jednej bramki. Zwycięstwo nad Spartą dało West Transowi awans z ósmej na piątą pozycję. Meczem kolejki określany był pojedynek Jagódek z Wakro/Sampdorią. Obie drużyny przystąpiły do tego spotkania niemal w optymalnych składach, ale nie przełożyło się to na zdobycze bramkowe. Mecz zakończył się wynikiem bezbramkowym, choć obydwa zespoły miały ku temu okazje, by przechylić szalę na swoją korzyść. Świetnie w bramce spisywali się jednak bramkarze. Piotr Szmilewski z jednaj i Łukasz Rogacewicz z drugiej strony bronili jak w transie, niejednokrotnie ratując swoje zespoły przed utratą gola. W pierwszej połowie najdogodniejszą okazję dla Wakro zmarnował Marcin Stańkowski, który z bliska nie trafił do pustej bramki. W szeregach Jagódek najbliżsi zdobycia bramki byli Szymon Kociurski i Rafał Rogala. W ostatnich sekundach obie ekipy miały na koncie po trzy przewinienia, ale żadnej z drużyn nie udało się zmusić do błędu rywala i mecz zakończył się podziałem punktów. Czwarty pojedynek 10. kolejki nie doszedł do skutku. FC Spiders nie doczekał się bowiem na Juniorów Gogolina i mecz zweryfikowano jako walkower. W drugiej lidze również nie obyło się bez walkowera. Po raz trzeci w bieżącym sezonie na parkiecie nie pojawili się Juniorzy Górażdże oddając bez walki punkty Odnowie. Szkoda, że po raz kolejny zakłócili rytm rozgrywek, mało poważnie traktując swoich przeciwników i kibiców.
Najciekawszym meczem tej kolejki była potyczka Iron Man z Prefabetem. Po 7 minutach, dzięki trafieniom Roberta Zakrawacza, Dominika Kaszury i Rafała Noconia było już 3:0 i mało kto przypuszczał, że Iron Man może ten mecz przegrać. A jednak. W 9 minucie festiwal strzelecki rozpoczął Artur Jankowski, bez wątpienia bohater 10 rundy rozgrywek. W ciągu kolejnych 8 minut zdobył sześć (!) bramek dla Prefabetu dających niespodziewane zwycięstwo jego drużynie. Dla pokonanych dwa kolejne trafienia uzyskali: Wojciech Nowogórski i Robert Zakrawacz, ale nie wystarczyło to do wywalczenia choćby remisu. Lider drugoligowej stawki nie miał problemu z pokonaniem Juniorów Otmętu. Hestia od początku dominowała na parkiecie, a efektem tego był wynik do przerwy 5:0. W drugiej odsłonie zawodnicy Hestii zagrali mniej skutecznie dorzucając tylko jednego gola. Na listę strzelców wpisali się: Piotr Szczudrawa, Tomasz Czerner, Łukasz Flis, Dawid Łapszyński, Andrzej Kochanowski i Radosław Kisiel. FC Żółwie męczyły się z Discoplexem A4 tylko przez pierwsze 12 minut. Prowadzenie dla Discoplexu z 'długiego karnego' dał w 10 minucie Michał Sapok, ale niespełna czterdzieści sekund później wyrównał Rafał Nowicki. W drugiej połowie strzelali tylko gracze Żółwi. Jarosław i Mirosław Skibińscy, Marek Doleżych oraz dwukrotnie Kamil Polaczek zatrudniali Jacka Sędzickiego przy wyciąganiu piłki z siatki, choć przy żadnej z bramek nie miał swojego udziału bramkarz Discoplexu. FC Żółwie pokonały wysoko rywali 6:2. /raul/ |