Handel
Zwrot towaru do sklepuKlienci uczą się powoliW okresie poświątecznym, jak co roku, sporo osób usiłuje zwrócić do sklepów nietrafione prezenty, zapominając o tym, że sprzedawca nie ma obowiązku przyjęcia niewadliwego towaru. Co gorsza, wielu klientów jest głęboko przekonanych, że nadal istnieje tzw. pięciodniówka, czyli możliwość zwrotu towaru w ciągu 5 dni, która nie obowiązuje już prawie 10 lat.
Po świętach i Nowym Roku w sklepach zaczęli pojawiać się klienci usiłujący zwracać przedświąteczne zakupy, które np. przestały im się podobać, są w nietrafionym rozmiarze, kolorze itp. Wielu konsumentów nadal jednak reaguje zdziwieniem, gdy sprzedawca odmawia przyjęcia z powrotem towaru, który nie ma żadnej wady. Niestety, zapominają o tym, że sprzedawca może, ale nie musi przyjmować z powrotem pełnowartościowego towaru. Klienci są również rozgoryczeni, gdyż część z nich chciałaby zamienić nietrafiony zakup na inną rzecz, a sprzedawca nie zgadza się także na to. Należy jednak pamiętać, że również taki obowiązek nie ciąży na sprzedawcy. Musi on bowiem przyjąć jedynie towar, który posiada jakąś wadę - w ramach reklamacji złożonej przez klienta.
Co zrobić, gdy nie jesteśmy pewni zakupu
- Należy dowiedzieć się, czy sklep przyjmuje zwroty pełnowartościowych produktów. Jeśli tak - to na jakich zasadach i w jakim terminie od momentu zakupu. - Jeśli sklep nie przewiduje możliwości zwrotu niewadliwych towarów w swoim regulaminie sprzedaży, wówczas należy indywidualnie ustalić ze sprzedawcą, czy możliwy będzie zwrot (np. gdy nie spodoba się kupiony przez nas prezent) albo zamiana towaru (np. na większy rozmiar, inny kolor czy zupełnie inną rzecz). - W drugim przypadku, jeśli sprzedawca zgodzi się na zwrot, trzeba poprosić o pisemne potwierdzenie - np. informację na odwrocie rachunku, do kiedy towar może zostać zwrócony, wraz z podpisem sprzedawcy.
Tylko nieliczne sklepy ustaliły w swoich regulaminach sprzedaży, że w określonym czasie można w nich zwrócić niewadliwy towar. Przykładowo, sieć Galerii Centrum przyjmuje nietrafione zakupy w ciągu 30 dni od momentu zakupu. Należy przedstawić paragon, a towar musi posiadać metkę i nie może być używany. W takich sklepach sprzedawca ma więc, w ustalonym terminie, obowiązek przyjęcia towaru, a klient nie musi tłumaczyć, dlaczego oddaje daną rzecz.
Nieznajomość prawa przez konsumentów idzie jeszcze dalej - nadal wielu z nich jest przekonanych, że istnieje tzw. pięciodniówka. Rzeczywiście, kiedyś można było zwrócić towar do sklepu w ciągu 5 dni, ale regulujące to przepisy nie obowiązują już prawie 10 lat.
Mimo wysiłków m.in. organizacji konsumenckich i mediów, klienci nie uczą się szybko. Inna sprawa, że nie ułatwiają im tego zmieniające się przepisy. Kiedy już sporo osób przyswoiło sobie zasady rękojmi i gwarancji, uregulowane w kodeksie cywilnym, 1 stycznia 2003 r. weszła w życie ustawa z dnia 27 lipca 2002 r. o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie kodeksu cywilnego (Dz.U. nr 141, poz. 1176), która zmieniła dotychczasowy stan prawny. W dodatku posługuje się ona terminologią często niezrozumiałą dla tzw. Kowalskiego - np. rękojmię zastąpiono 'niezgodnością towaru konsumpcyjnego z umową'.
Ewa Usowicz |