

 | JEDYNKA / E-KURIER |  |
|
|
 | PODATEK |  |
|
|
 | EXTRA |  |
|
|
 | KALENDARIUM |  |
|
|
 | LISTA WYSYŁKOWA |  |
|
|
 | KURIER TOP 5 |  |
Najczęściej czytane Tematy Kuriera

Najlepiej oceniane artykuły z Kuriera przez Internautów

|
|
|
|  |  |

| 
Temat Kuriera
Napad na sklep w JanuszkowicachGazem po oczachSceny jak z filmu sensacyjnego rozegrały się w ubiegłym tygodniu w Januszkowicach koło Zdzieszowic. Młoda mieszkanka Zdzieszowic próbowała obrabować kasę w sklepie w centrum miejscowości. W osiągnięciu celu miał jej pomóc miotacz gazu. Sklep znajduje się tuż przy głównej drodze prowadzącej w kierunku Kędzierzyna-Koźla. Dochodziła godzina dziewiętnasta. Tak, jak w każde popołudnie w sklepie pracowała młoda ekspedientka, Izabela Kapłon. W tym dniu towarzystwa dotrzymywała jej Agnieszka Mateja. Obie 19-latki szykowały się już do zamknięcia sklepu. W środku był jeszcze 12-letni Damian Pietryga. Izabela Kapłon nie pamięta już dokładnego przebiegu zdarzeń. - Dziewczyna, która weszła do sklepu była cała zamaskowana. Na głowie miała czapkę z daszkiem, szalik i kaptur na głowie. Potem zsunęła szalik, bo jak kupowała nie mówiła z zakrytymi ustami - przypomina sobie Iza. - Po wejściu porozglądała się, stanęła przy stoisku z gazetami, kupiła coś drobnego. Już miałam zamykać, więc zaczęłam myć podłogę. Ta dziewczyna w tym czasie cały czas krzątała się po sklepie. Poinformowała, że jeszcze chce kupić gumę do żucia. Obsłużyć miała ją moja koleżanka Agnieszka - opowiada ekspedientka.Agnieszka stanęła przy kasie. Iza jeszcze sprzątała. Była w tym czasie za kupującą. - Nagle - do dziś to widzę przed oczami - ta dziewczyna zaczęła czymś psikać koleżance w twarz. Zaczęłam krzyczeć - relacjonuje Izabela Kapłon. Krzyk na moment odwrócił uwagę napastniczki, która odruchowo zaczęła psikać również w stronę Izy i 12-letniego Damiana. - To był miotacz gazu. Aga ma teraz poparzone oczy, była w szpitalu - mówi Izabela. Korzystając z zamieszania napastniczka szybko próbowała dobrać się do kasy. - Agnieszka wyskoczyła zza lady. Złapała szklankę z kawą. Oblała ją tą kawą i rozbiła jej szklankę na głowie. Potem rzuciła napastniczkę na zamrażarkę. Ta dziewczyna próbowała jeszcze się bronić. Rzuciła czymś w Agnieszkę, ale atak został odparty - uśmiecha się Iza.Napastniczka wybiegła ze sklepu, wsiadła na swój rower i pojechała w kierunku Zdzieszowic. Chwilę wcześniej, jeszcze w trakcie bójki 12-letni Damian Pietryga wybiegł ze sklepu i zawiadomił o zajściu mieszkającego tuż obok sołtysa. Sołtys powiadamia zdzieszowicką policję. Wysłany natychmiast na miejsce zdarzenia radiowóz zauważył jadącą po drodze kobietę, która odpowiadała rysopisowi napastniczki. Pierwsza próba zatrzymania nie udaje się. Rowerzystka porzuca swój jednoślad i pieszo ucieka w pole. Policjant szybko ją jednak dogania.Niedoszłą sprawczynią rozboju okazała się Wioleta R., także dziewiętnastolatka, mieszkanka jednego ze zdzieszowickich osiedli. Alkomat wykazał u niej 0,3 promila alkoholu. Policja nie przekazała nam informacji czy były również inne środki odurzające. Jednak w trakcie zatrzymania dziewczyna zachowywała się bardzo agresywnie. Zatrzymującym ją policjantom nie szczędziła wulgaryzmów.Na razie nie wiadomo, co skłoniło młodą zdzieszowiczankę do takiego czynu. W lokalnym środowisku uchodziła za spokojną dziewczynę, pochodzącą z normalnej, niepatologicznej rodziny. Z nieoficjalnych źródeł dowiedzieliśmy się, że młodej kobiecie niezbyt układało się z ojcem, który był wobec niej bardzo rygorystyczny i surowy. Wioleta R. miała na koncie już jedną ucieczkę z domu. - Uciekła w 2003 roku tuż przed wakacjami. Nie było jej w domu przez miesiąc. Przez to nie skończyła szkoły - potwierdzają zdzieszowiccy policjanci. Wioleta R. uczyła się w miejscowej szkole zawodowej. Miała zostać... ekspedientką. otwierdza to nawet jedna z zaatakowanych w Januszkowicach dziewczyn. - Chociaż była zakryta, poznałam ją. Znam ją tylko z widzenia. Umiała otworzyć kasę. Wiem, że na 'piątce' (Sklep GS nr 5 w centrum Zdzieszowic - przyp. red.) były takie same kasy. A ona miała tam praktyki. Nie wiem, czy skończyła szkołę, ale prawdopodobnie przez tą ucieczkę nie przystąpiła do egzaminu i dlatego nie ma zawodu - mówi Izabela Kapłon. Od mieszkańców dowiedziliśmy się też, że przez jakiś czas Wioleta R. pracowała w Holandii. - Być może skończyły się jej pieniądze, może znowu gdzieś chciała uciec - dywagują zdzieszowiczanie, nie mogąc jednak znaleźć konkretnej przyczyny napadu. Wszystko wskazuje na to, że rozbój był planowany. Napastniczka znała sprzedawczynię, wiedziała że sklep czynny jest do 19.00, specjalnie przyjechała kilka kilometrów ze Zdzieszowic.Za próbę rozboju grozi jej od 2 do 12 lat więzienia. Doprowadzona do prokuratury, przyznała się do zarzuconego czynu i szczegółowo opisała przebieg wydarzeń. Dzięki temu prawdopodobnie odpowiadać będzie z wolnej stopy. Wioleta R. nie była wcześniej notowana. Ma szansę na karę w zawieszeniu. Artur Jackowski |
Do tego artykułu nie ma jeszcze
komentarzy.

| |
zdzieszowice
|
|
 | FORUM |  |
|
|
 | OCEŃ TEN ARTYKUŁ |  |
Możesz ocenić ten artykuł. Wybierz ocenę - czym wyższa tym lepsza.
1 2 3 4 5 6
 |
|
|
 | KURIER 85 |  |
|
|
|
|