Dla Kuriera
Udo Wesoły, Skarbnik Miasta i Gminy KrapkowiceCzekam na decyzjęNowa ustawa o finansach publicznych, która obowiązuje od 1 stycznia, narzuca ostre kryteria wobec osób, które w jednostkach budżetowych pełnią funkcję skarbników lub księgowych.
Osoby takie powinny m.in. wykazać się co najmniej średnim wykształceniem ekonomicznym (poparte minimum sześcioletnią praktyką w księgowości). Udo Wesoły, skarbnik gminy Krapkowice skończył liceum ogólnokształcące i, zgodnie z nowymi przepisami, mimo ponad 40-letniego doświadczenia zawodowego, nie spełnia formalnych warunków na dalsze piastowanie stanowiska. Temat ten poruszyliśmy w Kurierze nr 2 (82). Byliśmy wtedy zaskoczeni wypowiedzią burmistrza Sollocha, który stwierdził, że ewentualne odwołanie skarbnika zależy wyłącznie od Rady Miejskiej i nie zamierza nic robić w tym kierunku.Andrzej Kulpa, przewodniczący Rady Miejskiej, na dzień dzisiejszy w ogóle nie widzi problemu. - Uważam, że Udo Wesoły to bardzo dobry fachowiec. Z tego co się orientuję, swego czasu chciał odejść, ale został poproszony o to, aby dalej sprawować swoją funkcję. Moim zdaniem bez tak doświadczonego skarbnika nam jako radzie byłoby dużo trudniej. Nie wiem, czy ta ustawa jest dobra. W Polsce mieliśmy przecież prezydentów bez wymaganego wykształcenia. Sam wiem, jak trudno dzisiaj znaleźć dobrego księgowego. Więc trudno mi zrozumieć takie szafowanie potencjałem doświadczonych ludzi. Tak jak powiedziałem na razie rada nie ma tematu, co oznacza, że nie wpłynął do nas żaden wniosek burmistrza w tej sprawie. Z drugiej strony uważam, że burmistrz wie, co robi i nie zamierzam wtrącać się w sprawy kadrowe urzędu, bo nie są to kompetencje rady. Jeżeli jednak taki wniosek kiedyś wpłynie rada na pewno się nim zajmie. W tym miejscu muszę jednak zaznaczyć, że wypowiadam się w swoim imieniu, bo nie mogę mówić za wszystkich członków rady.
Trudno nie zgodzić się z argumentacją przewodniczącego rady co do zawodowych kompetencji obecnego skarbnika. Udo Wesoły to niemalże jednoosobowa instytucja. Na jego wiedzy i rzetelności nie zawiodły się kolejne, zmieniające się władze samorządowe. Niezależnie, w którym ustroju działał, budżety jego autorstwa były rzetelnie przygotowane i opierały się na faktycznym stanie finansów gminy. Odwołanie Udo Wesołego z funkcji skarbnika ze względu na kwestie formalno-prawne wydaje się koniecznością. Z drugiej strony wielką stratą dla całej gminy byłoby całkowite pozbycie się takiego fachowca. Dobrze by się stało, gdyby Udo Wesoły mógł wciąż służyć swoją radą w urzędzie. Wprawdzie już nie jako skarbnik - ale na pewno dla tak doświadczonego finansisty znalazłoby się jakieś inne stanowisko. Nowy skarbnik na pewno miałby oparcie w człowieku, który o finansach Krapkowic wie wszystko.
O nowej ustawie i karierze zawodowej rozmawialiśmy też z samym zainteresowanym. Oto co powiedział nam Udo Wesoły, skarbnik gminy Krapkowice.
Czy nie uważa Pan, że nowa ustawa o finansach publicznych jest krzywdząca dla takich osób jak Pan? Ma Pan przecież tyle lat doświadczenia i praktyki...
Nie mam nic przeciwko tej ustawie. Był trzyletni okres vacatio legis od momentu uchwalenia przepisu do jego wejścia w życie. Każdy miał czas na dokształcenie. To był mój osobisty wybór, że nie chciałem po prostu w tak późnym wieku uzupełniać wykształcenia.
Kto zatem decyduje teraz o Pana dalszej drodze zawodowej?
Inicjatywa leży w rękach burmistrza. Skarbnik jest powoływany przez radę miejską na wniosek burmistrza. W ten sam sposób jest odwoływany. Jeżeli wniosek burmistrza o moim odwołaniu trafi pod głosowanie rady, a radni mnie jednak nie odwołają, pozostaje problem natury formalno-prawnej, bo każda taka uchwała jest potem rozpatrywana przez wojewodę.
A czy istnieje możliwość, żeby pełnił Pan w urzędzie nadal jakieś funkcje doradcze i dzielił się swoją wiedzą i doświadczeniem?
Jeśli władze samorządowe stwierdzą, że jeszcze jestem potrzebny, to na pewno mogę popracować, oczywiście na jakimś innym stanowisku.
Kiedy Pan zaczął tu pracować?
Dokładnie tutaj zostałem zatrudniony w 1961 roku. Tak więc przepracowałem już ponad 43 lata. To nie było wtedy jeszcze gminne. Wtedy w tym budynku mieściło się dawniejsze Prezydium Powiatowej Rady Narodowej, tak to się nazywało.
Jakie lata tu spędzone wspomina Pan najlepiej, przed zmianą ustrojową czy już po transformacji?
Najlepiej pracowało się tuż po zmianie ustrojowej. Jeszcze nie było zalewu biurokracji. Łatwiej było zawiadywać wszystkimi sprawami. Zawsze jestem zdania, że potworny rozwój biurokracji jest ze szkodą dla lasów, bo trzeba wycinać kolejne drzewa, żeby produkować tony papieru.
Czy pamięta Pan w swojej zawodowej karierze jakąś szczególnie trudną decyzję?
Najtrudniejsze decyzje wiążą się co roku z ustaleniem gminnego budżetu. Zresztą wszystkie są mojego autorstwa. Nie jesteśmy bogatą gminą, więc budżet musi być dopięty na ostatni guzik. Z reguły wiosną zaczynają się inwestycje, remonty, a jesienią pojawia się dziura w budżecie. Dobrze, że mamy w zanadrzu akcje 'energetyki cieplnej' z Opola. W tym roku zamierzamy sprzedać część tych akcji, by móc podreperować budżet. Nie bardzo możemy już zaciągać kredyty, bo limit zadłużenia jest już bliski wyczerpaniu.
A poza pracą i zajmowaniem się finansami. Czy ma Pan jakiś ulubiony sposób spędzania wolnego czasu?
W zasadzie jedynym moim hobby jest wędkarstwo. Najbliżej mam do Odry, więc najchętniej na tej rzece łowię. W ostatnich latach Odra się znacznie oczyściła, zwłaszcza po powodzi.Dziękuję za rozmowę. Artur Jackowski |