Tadeusz Starzyński
1930 - 2005Odpoczywaj w pokojuPożegnaliśmy Tadeusza Starzyńskiego. Ci, którzy go znali mówią o Nim dobry mąż, ojciec, dziadek i przyjaciel.
 | Tadeusz Starzyński urodził się na 'kresach wschodnich' w 1930 roku. Do Polski przyjechał w sierpniu 1945 roku. Nie mogło stać się inaczej, gdyż jego rodzina zawsze czuła się Polakami. Początkowo Starzyńscy mieszkali w Bytomiu, mieszkali tam zaledwie trzy miesiące. Do Krapkowic trafili niejako 'za pracą'. Tu, na ul. Sądowej mieściła się siedziba bytomskiej firmy budowlano-remontowej, która - jako jedna z pierwszych - zajmowała się renowacją budynków należących do zakładów papierniczych. Tadeusz Starzyńki mieszkał w Krapkowicach do końca życia. Jako młody chłopak uczył się w szkole budowlanej i pracował w firmie u inżyniera Paciorkowskiego. Był pomocnikiem przy budowie opolskiego teatru. Po skończeniu szkoły długie lata zajmował stanowisko kierownicze w krapkowickich służbach komunalnych. Oprócz tego udzielał się społecznie, kiedy to w latach siedemdziesiątych przez cztery kadencje zasiadał w Radzie Miasta.Krapkowice - jako miasto - zawdzięczają mu naprawdę wiele. Budowa wszytkich obiektów komunalnych, które podlegały pod Gospodarkę Komunalną odbywała się pod jego nadzorem. Dzięki jego inicjatywie zmodernizowano także wiele budynków mieszczących się w rynku. Tadeusz Starzyński był człowiekiem szanowanym i lubianym - zarówno w pracy, jak i poza nią. Wszyscy, którzy kiedykolwiek mieli z nim styczność wyrażali - i wyrażają się o nim nadal - w samych superlatywach. Dzieje się tak dlatego, że Tadeusz Starzyński nigdy nie odmawiał nikomu pomocy. Chętnie udzielał porad, szczególnie, jeżeli chodziło o sprawy budownictwa, gdyż posiadał naprawdę ogromne doświadczenie w tej dziedzinie. Z budownictwem związany był od bardzo młodych lat, aż do ostatniej godziny. Nawet już nie pracując, służył pomocą, kiedy tylko zaistniała taka potrzeba. Dla niego nie istniało słowo 'nie'. Nigdy nie szczędził swojego czasu dla innych. Nie było dla niego także rzeczy niemożliwych do załatwienia.Krapkowiczanie, którzy znali Tadeusza Starzyńkiego wyrażają ogromny żal, że tak dobry człowiek odszedł tak szybko. - Był człowiekiem bezinteresownym i prawym. Wielu pomagał, służąc radą, życzliwością i własnym czasem. Odszedł wspaniały człowiek z wygasającego już pokolenia, o którym można powiedzieć 'Człowiek, to brzmi dumnie'. Sama należę do osób, które doświadczyły jego bezinteresonej pomocy. Taki człowiek na zawsze pozostanie w sercach swoich bliskich i ludzi, którym był bliski, bo tacy ludzie nigdy tak naprawdę nie umierają - wspomina zmarłego Danuta Morawska.Na Jego pogrzeb przyszło około 500 osób. Honorata Podżorska |