Krapkowice
Wywiad z burmistrzem Piotrem SollochemMusimy pracować wydajniej
W styczniu otrzymał Pan wystąpienie pokontrolne Regionalnej Izby Obrachunkowej. Jest tam wiele zarzutów dotyczących pracy krapkowickiego urzędu.To jest moja trzecia kontrola. Chyba najmocniejsza była pierwsza. Ta na pewno nie jest kontrolą, która niejako wagowo miałaby najmocniejsze zarzuty. Trzeba pamiętać o tym, że żadna kontrola nie jest od tego, żeby chwalić. Powinna ona stwierdzać, jakie są nieprawidłowości i jednocześnie udzielać instruktażu. Kontrola kompleksowa w urzędzie jest przeprowadzana raz na 4 lata i obejmuje faktycznie cały zakres działalności urzędu. Nie tylko sprawy finansowe, ale wszystko, co pośrednio ich dotyczy. Przy dzisiejszym prawodawstwie jest wiele nieścisłości. My się musimy konsultować z radcą, ale i kontrolerzy również. Na przykład wyprzedziliśmy niektóre nieżyciowe przepisy i teraz, gdyby nas kontrolowano, na pewno nie byłoby tych nieprawidłowości, bo byłyby one zgodne z obecnie obowiązującymi przepisami.
 | Jednak tutaj, w czterech przypadkach stwierdzono przesłanki wskazujące na naruszenie dyscypliny budżetowej, a to dosyć poważny zarzut. Po poprzednich kontrolach też były zarzuty dotyczące dyscypliny budżetowej. Stawaliśmy na komisjach dyscyplinarnych, ale odstąpiono od ukarania po naszych wyjaśnieniach. Naruszeniem dyscypliny budżetowej jest nawet to, jak się przekroczy 1 tys. zł mając możliwość wydania 100 tys. zł, jeżeli na czas nie dokona się zmiany w budżecie, mówiącej o przekroczeniu wydatków o ten tysiąc. Dlatego uważam, że wiele zarzutów dotyczy po prostu formalności, nad którymi trzeba popracować. Dotyczą one terminowości, rzetelności i dokładności. Formalne historie są nie do uniknięcia, to zwykle przegapienie albo natłok pracy, a nie działania celowe. Na przykład niedotrzymanie w terminie decyzji podatkowych wystąpiło dosłownie w dwóch wioskach, w Pietnej i Steblowie. Nie doręczono nakazów płatniczych na czas i dlatego przesunięto płatności podatków. Przez to wydłużył się termin, ale żaden podatek nie ucierpiał.
Zarzucono Panu brak skuteczności w egzekwowaniu od pracowników prawidłowego wykonywania czynności. Szczególnie dotyczy to niedotrzymania terminów wydawania decyzji podatkowych i jest to nieprawidłowość stwierdzona jeszcze podczas poprzedniej kontroli. Z pracownikami rozmawiałem w czasie kontroli i po jej podsumowaniu. Ciągle jednak twierdzę, że inne gminy naszej wielkości mają około 20-30% więcej pracowników w urzędzie. Ja stałem zawsze na stanowisku, że mamy robić lepiej, a nie - ma być nas więcej i w ciągu 9 lat praktycznie nie wzrosło zatrudnienie w urzędzie. Dalej też nie przewiduję rozbudowy zatrudnienia. Mamy za to pracować wydajniej. Chociaż w tym czasie na pewno przybyło zadań i papierków, szczególnie po wejściu do Unii Europejskiej.
Zakwestionowano terminowość ściągania podatków. Termin, to jedna rzecz, a druga to to, że czeka się z wysyłaniem upomnień. Powinno być tak - jeżeli podatnik miał dzisiaj wpłacić, a nie wpłacił, to jutro powinno się od razu wystąpić z upomnieniem. Wystawiamy około 8 tys. różnego rodzaju nakazów płatniczych w roku. Wykonują to ci sami ludzie co i wcześniej. Podam tylko taki przykład, kiedyś Otmęt to był jeden podatnik, w tej chwili na jego bazie jest około 300 - 400 podatników. Są to zarówno firmy, jak i osoby prywatne. I tak na przykład przy 600 upomnieniach wysłanych w tym roku podatnikom za niepłacenie, jedynie 30 nie 'wyszło' w terminie. Oczywiście nie lekceważę tego, ale przy tej skali poślizgi są nie do uniknięcia. Mogę powiedzieć, że to się zmniejszy, ale nie mogę zadeklarować, że te poślizgi zostaną całkowicie zniwelowane.
Jeden z zarzutów dotyczy przetargu z wolnej ręki na kwotę przekraczającą 30 tys. zł, co - zgodnie z przepisami - powinno mieć miejsce jedynie za zgodą Prezesa Zamówień Publicznych. Tu chodzi o most kolejowy. Dostaliśmy na niego około 500 tys. zł dotacji z funduszu przeciwpowodziowego. Te pieniądze trzeba było wykorzystać w konkretnym terminie, bo inaczej trzeba byłoby je zwrócić. Po ukończeniu mostu okazało się, że skarpa jest niżej niż konstrukcja mostu. Wykonawca, który robił most dostał zlecenie zrobienia i skarpy, ale koszt tego przekroczył 20% poprzedniego zlecenia i powinna tu być zgoda Prezesa Zamówień Publicznych z Warszawy. Nie mieliśmy takiej zgody, ani - przede wszystkim - czasu, bo jak nie wykorzystalibyśmy tych 500 tys. zł dotacji, to musielibyśmy je zwrócić, więc po prostu zleciliśmy te roboty.
Generalnie uważam więc, że nie stwierdzono takich nieprawidłowości, które mówiłyby o niegospodarności, sprzeniewierzeniu pieniędzy gminy, braku rachunków, czy utracie przez gminę jakiś dużych dochodów. Tego nigdzie nie stwierdzono, a to byłby dla mnie najmocniejszy zarzut.
Rozmawiała Lidia Kulik |