Krapkowice
Zwroty zaliczek za ogrzewaniePodzieleni przez podzielnikiCzy rzeczywiście mieszkańcy bloków zarządzanych przez wspólnoty mają większe zwroty zaliczek za zużycie ciepła, niż ci mieszkający w budynkach zarządzanych przez Spółdzielnię? Czy to jedynie mit powtarzany przez - nie do końca poinformowanych - lokatorów, a różnice pomiędzy kosztami wynikają z zupełnie innych powodów?
 | Tego rodzaju opinie najczęściej słychać w momencie, kiedy do naszych mieszkań przychodzi rozliczenie za zużyte ciepło, a razem z nim wysokość zwrotu zaliczki. W większości wydaje się nam on zbyt mały. Przecież oszczędzaliśmy i przykręcaliśmy kaloryfery... więc dlaczego sąsiad ma więcej? Wspólnie z zarządcami wspólnot oraz prezesem Wojciechem Cieślakiem ze Spółdzielni Mieszkaniowej Zjednoczenie staraliśmy się prześledzić drogę powstawania kosztów, jakie ponosimy za dostarczane nam ciepło. Zgodnie z prośbami zarządców wspólnot cytując ich wypowiedzi, nie będziemy podawać ani ich nazwisk ani numerów posesji, o jakich rozmawiamy. Pierwszym czynnikiem, na który jako lokatorzy powinniśmy zwrócić uwagę, jest ilość ciepła jaka zostaje dostarczana do budynku. Jest ona zamawiana przez każdego zarządcę od Energetyki Cieplnej Opole. To początek procesu dostarczania ciepła do naszych mieszkań i już tu pojawiają się pierwsze różnice pomiędzy poszczególnymi blokami. Różnice, które w efekcie zaważą na tym, ile zapłacimy za indywidualne ogrzewanie naszego mieszkania oraz o tym, czy i ile dostaniemy zwrotu płaconej przez rok zaliczki.
Ilość zamówionego ciepła Warto wiedzieć, że tak zwana moc zamawiana przez zarządcę musi wystarczyć na ogrzanie budynku w najbardziej niekorzystnych warunkach, czyli przy temperaturze - 20 stopni C. Ilość zamawianego ciepła powinna być ściśle związana z konkretnym budynkiem, bo każdy z nich ma przecież inne parametry, a te wpływają na ilość potrzebnego do jego ogrzania ciepła. Trudno więc porównywać budynek dwupiętrowy z czteropiętrowym, ocieplony z nieocieplonym czy ten budowany zgodnie z nowymi technologami i ten - mający kilkadziesiąt lat. Nawet podobne z pozoru budynki na os. XXX -lecia mogą różnić się szczegółami, np. bardziej szczelnymi nowymi oknami na korytarzach. Spółdzielnia zamawia ciepło do naszych posesji na podstawie umowy zbiorczej Z ECO, a dodatkowy załącznik rozdziela tą ilość na poszczególne bloki. W przypadku wspólnot bywa różnie. Niektórzy zarządcy obliczając zapotrzebowanie, opierają się na dokumentacji poprzedniego zarządcy bloku. Inni korzystają z pomocy Zakładu Energetyki Cieplnej, który analizuje zużycie ciepła w poprzednich sezonach grzewczych, jeszcze inni robią to samo, ale samodzielnie. Istotna jest więc trafność tych analiz i w efekcie - zamówienie optymalnej dla danej posesji ilości ciepła. Takiej, która z jednej strony nie narażałaby lokatorów na niedogrzanie mieszkań, z drugiej - na niepotrzebne koszty w przypadku zbyt dużej ilości. Mniejszą rolę gra tu cena jednego MW przesyłanego ciepła, ponieważ jest ona ustalana przez ECO dla konkretnego miasta i poborcy ciepła niewiele mogą tu negocjować.
Rozliczenia Kolejną różnicę widać w sposobie rozliczeń. Jak wiadomo, koszt ogrzewania naszych bloków to nie tylko to, co zużywamy (koszty zmienne), ale również to, za co płacimy przez cały rok (koszty stałe). W efekcie obliczeń przysyłanych przez ECO, każdy z zarządców otrzymuje koszt zużycia ciepła przez daną nieruchomość. O ile jednak zarządcy wspólnot dostają wyliczenia na konkretnego bloku, o tyle w przypadku spółdzielni zbiorówka musi zostać rozbita na poszczególne bloki. Ogólny schemat, wg którego dokonuje się rozliczeń zarówno w spółdzielni, jak i w wspólnotach jest podobny. Jak jednak mówią zarządcy bloków z XXX-lecia, rozliczenie otrzymywane przez nich z ECO jest zdecydowanie bardziej przejrzyste i co za tym idzie, łatwiej na jego podstawie wyjaśnić cała tą procedurę lokatorom.
Ruchome procenty
Koszt zużycia ciepła przez cały blok jest podstawą kolejnych obliczeń, w których my - jako indywidualni lokatorzy - mamy już co nie co do powiedzenia. Tu też następuje kolejna istotna różnica. Koszty zużycia ciepła przez nasz blok zostają bowiem podzielone na dwie procentowe części. Na koszty stałe, na które zakręcając czy przykręcając grzejniki nie mamy specjalnego wpływu oraz koszty zmienne, które już w jakiś sposób zależą od każdego z nas. Z jednych zostanie obliczony koszt ogrzewania 1m2, z drugich - koszt jednej podziałki, który na przykład w przypadku różnych bloków spółdzielni miał sporą rozpiętość, bo od 20 do 80 zł za jedną. Warto w tym miejscu dodać, że najbardziej komfortową dla lokatorów danego bloku sytuacją jest zwiększanie się procentowej przewagi kosztów zmiennych nad stałymi, bo wówczas mamy większą możliwość wpływu na rachunki. O tym jednak, jak będzie wyglądał procentowy podział, decyduje zarząd wspólnoty czy spółdzielni. W przypadku tej ostatniej uznano, że w każdym z zarządzanych przez nią bloków to 60% ogólnego zużycia ciepła trzeba przyjąć jako koszty stałe, a jedynie 40% to koszty zmienne powstające podczas sezonu grzewczego. W przypadku wspólnot wygląda to różnie. W większości podział ten jest podobny do tego, jaki zrobiła spółdzielnia. Są jednak wspólnoty, w których koszty zmienne i stałe są prawie równe, jest również taka, w której koszty stałe są mniejsze od kosztów zmiennych. Blok ten jest jednak ocieplony od piwnicy po dach, a w celu zminimalizowania utraty ciepła, wymieniono nawet okna na korytarzach. Zarówno prezes Cieślak, jak i zarządcy wspólnot dodają jednak, że podział ten podlega weryfikacji w miarę, jak bloki zostają docieplane i zmienia się ilość zużycia ciepła.
Kontrowersyjne podzielniki Kolejną różnicą, chyba najbardziej dostrzeganą przez samych lokatorów, jest kwestia podzielników. Założeniem oraz obsługą podzielników na terenie Krapkowic zajmują się dwie firmy: Acmunt z Opola, która obsługuje spółdzielnię TBS oraz niektóre wspólnoty i firma Metrona z Warszawy, z której usług korzysta większość wspólnot na os XXX-lecia. Każda z tych firm pobiera opłaty za same podzielniki, ale przede wszystkim - za ich obsługę. Tu zaczyna się wolny rynek, a co za tym idzie, możliwość wpływania i negocjowania przez zarządców cen usług. Inną kwestią jest rodzaj podzielników. W Krapkowicach stosuje się podzielniki wyparkowe i elektroniczne. Na temat tego, które są lepsze, sprawiedliwsze, bardziej restrykcyjne w obliczeniach, czy lepiej zabezpieczone przed 'domorosłymi' sposobami zdejmowania, zdania są podzielone. W spółdzielni i części bloków na XXX-lecia zamontowano tzw. podzielniki wyparkowe. Przez długi okres pracownicy Acmonu wymieniali podzielniki w spółdzielczych blokach tylko raz w roku. Dwa lata temu, pod naciskiem lokatorów spółdzielnia zażądała od firmy, aby ta dwukrotnie odwiedzała nasze mieszkania; pierwszy raz spisując stan podzielników tuż po zakończeniu sezonu grzewczego, drugi raz zakładając nowe podzielniki bezpośrednio przed rozpoczęciem kolejnego. Ma to - zdaniem lokatorów - zapobiec odparowywaniu dodatkowych działek w przerwie między końcem i początkiem sezonu. Dodatkowa wizyta to, jak się łatwo domyślić, dodatkowy koszt (plus 15% ceny jednorazowej obsługi). Zdaniem Władysława Wierzbickiego z Acmondu jest to strata pieniędzy: - Czy pomiar będzie dokonywany zaraz po, czy też do roku, nie będzie tu istotnych różnic dla lokatorów, bo w momencie kiedy przychodzimy tylko raz, to na podzielnikach jest tzw. przepełnienie rzędu 4,5 do 5 mm powyżej zera. Więc nawet gdyby odparowało, to lokator nie traci na tym. Zresztą z reguły odparowuje 20-30% tego, co jest w sezonie grzewczym, a to jakieś dwie podziałki. Część zarządców przyjęła tę wersję i nie tylko nie zażądała podwójnych wizyt firmy, ale nadal została przy podzielnikach wyparkowych, które są tańsze (ok.15-20 zł), chociaż ich obsługa jest w efekcie droższa. Inne wspólnoty zdecydowały się na podzielniki elektroniczne, za które jednorazowo trzeba było zapłacić więcej (50 zł), ale oszczędza się na kosztach ich obsługi w stosunku do podzielników wyparkowych (około15-20%).
Zimny sąsiad Na to, ile zapłacimy, ma również wpływ nasz sąsiad. A tu bywa różnie. Jeżeli oszczędzając wyziębi swoje mieszkanie, my będziemy musieli dogrzać własne - on oszczędzi, my stracimy. Zarówno we wspólnotach, jak i blokach spółdzielczych są osoby, które teoretycznie (patrząc na ilość zużytych działek na podzielnikach oraz kwocie zwrotu nadpłaconej zaliczki) w ogóle lub minimalnie korzystały z kaloryferów. Pomijając już różne przemyślne domowe sposoby 'zabezpieczania' podzielników przed parowaniem działek. Warto przypomnieć, że wszyscy jesteśmy zobowiązani do utrzymania w mieszkaniu minimalnej temperatury 17 stopni C. Inaczej żerujemy na sąsiadach. Ma to również prawo sprawdzić zarządca działający w imieniu wszystkich lokatorów. Jak mówi jeden z nich, problem 'zimnego sąsiada' szybko się rozwiązał, kiedy w niedogrzanych mieszkaniach zaczął się pojawiać grzyb: - Ludzie zrozumieli, że niedogrzanie, to nie jest sposób na oszczędzanie i teraz nie mamy z tym problemów.
Zaliczka
- Każdy blok rządzi się swoimi prawami - mówi jeden z zarządców z osiedla XXX-lecia. Zresztą chyba najważniejszą sprawa jest tu wysokość zaliczki na ogrzewanie, jaką każdy lokator przez cały rok płaci. W ubiegłym roku wpłacaliśmy na ten cel 3,30 zł, w tym roku tylko 3 zł. Jeżeli są zwroty, podobne jak w spółdzielniach, to wiadomo, że u nas lokator dostanie więcej, bo w spółdzielni zaliczka jest tylko 2,60 zł.
Co zatem wpływa na końcowy efekt, czyli cenę jednostkową każdej odparowanej podczas sezonu grzewczego podziałki? Czy indywidualne oszczędzanie lub jego brak ma rzeczywiście tak duży wpływ na to, ile w efekcie przyjdzie nam zapłacić za ogrzewanie? I w końcu, w którym miejscu są (zakładając, że są) różnice pomiędzy opłatami lokatorów wspólnot, a na przykład spółdzielni czy TBS-u? Bardziej dociekliwi lokatorzy to sprawdzą. Pozostałym zostanie wiara w to, że wybrany przez nich samych zarządca na każdym etapie robi wszystko, żeby jak najwięcej pieniędzy zostało w ich kieszeniach. Lidia Kulik |