

 | JEDYNKA / E-KURIER |  |
|
|
 | PODATEK |  |
|
|
 | EXTRA |  |
|
|
 | KALENDARIUM |  |
|
|
 | LISTA WYSYŁKOWA |  |
|
|
 | KURIER TOP 5 |  |
Najczęściej czytane Tematy Kuriera

Najlepiej oceniane artykuły z Kuriera przez Internautów

|
|
|
|  |  |

| 
Ludzie
HobbyMotocykle z dusząPasją pana Bogdana Rożałowskiego z Krapkowic są stare motocykle. Odrestaurowanie jednego egzemplarza zajmuje mu około dwóch lat. Wszystko zaczęło się w latach 60-tych, gdy jako szesnastoletni chłopak kupił używaną WFM-kę. Jeździł nią trzy lata. – Każdy miesiąc kolejnych wakacji poświęcałem na pracę, żeby mieć za co kupić benzynę. Z kolegą np. wyładowywaliśmy wagony z drzewem na bocznicy Zakładów Papierniczych – mówi pan Bogdan. Już wtedy marzył o większym i nowszym motocyklu. Na przetargu organizowanym przez ówczesną Komendę Milicji Obywatelskiej w Opolu kupił Junaka, rocznik 1962. Był to najcięższy motocykl dostępny wówczas w Polsce. W tamtych czasach było to jak kupno małego samochodu. Nic więc dziwnego, że Junak był oczkiem w głowie młodego chłopaka.– Pamiętam jak dałem się przejechać jednemu koledze, który pokonał odcinek kilku kilometrów na „dwójce”, bo nie wiedział, że motocykl ma cztery biegi. Motor był rozgrzany prawie do czerwoności. Ja podobnie, tylko że ze złości – wspomina pan Rożałowski. Motocyklem jeździł do pracy i na wycieczki. Ciężki pojazd poszedł po pewnym czasie w odstawkę.– Trzeba się było zająć w większym stopniu pracą, rodziną, dziećmi. Sprzedałem Junaka i kupiłem lżejszy i tańszy w eksploatacji motorower Jawa 20 – wyjaśnia pan Bogdan. Później przesiadł się do samochodu. Do motocykli powrócił po 25 latach. Zaczął się rozglądać za kupnem jakiegoś egzemplarza. Chodziło o jak najstarsze modele, tzw. kolekcjonerskie. Wiele z nich właściciele zdążyli już wyrzucić. Inne stały w piwnicach, stodołach – zardzewiałe, zapomniane. Pan Bogdan odwiedzał punkty skupu złomu, wypytywał ludzi o stare motocykle. Udało mu się zdobyć około dziesięć zdezelowanych ram z częściami (silnikami, błotnikami, siodełkami, lampami). Wśród nich były: AWO Simson, IFA-BK, MZ (z byłego NRD), czechosłowacka JAWA, węgierska Panonia oraz polskie WFM i SHL. Innymi metodami pozyskiwania brakujących elementów był handel wymienny z innymi pasjonatami (w Krapkowicach jest ich jeszcze kilku) oraz wyjazdy na giełdy staroci. Po dętki i opony trzeba było pojechać aż do Czech. – Na granicy celnik dziwił się, że zamiast alkoholu i piwa wiozę tylko ogumienie – śmieje się hobbysta. Stare, niesprawne maszyny odnawia w dużej mierze sam. Każdą część trzeba odrdzewić, pomalować, zregenerować zużyte mechanizmy. To zajęcie dla cierpliwych. Na pełne odtworzenie i zrekonstruowanie motocykla potrzeba średnio dwóch lat. Pan Bogdan stara się zachować oryginalny wygląd każdego egzemplarza. Uwieńczeniem dzieła jest zarejestrowanie i ubezpieczenie odnowionego pojazdu. Pierwszym odremontowanym motorem była czarna Panonia z 1959 roku. Drugą młodość odzyskała cztery lata temu. Dziś sprawne są trzy kolejne maszyny: dwa Awo Simsony oraz IFA-BK. Marzeniem ich właściciela było jeszcze zdobycie Junaka, którego darzy wielkim sentymentem. Wkrótce i on dołączy do kolekcji. Fani starych motocykli biorą udział w wystawach, zlotach i rajdach organizowanych m.in. przez Opolski Klub WRM (=Wiecznie Remontujących Motocykle). Krapkowicki miłośnik był już w Turawie, Januszkowicach, Nysie i kilkakrotnie w Czechach, dokąd udał się na zaproszenie czeskiego klubu. Sezon na jeżdżenie trwa krótko – od drugiej połowy kwietnia do końca września. Później jest już za zimno. Mimo to trud związany z restaurowaniem starych motocykli opłaca się. Błyszczące, wypolerowane pojazdy cieszą oczy, a charakterystyczny warkot silnika słychać z daleka. Tylko zdjęcia pokazują w jak strasznym stanie znajdowały się kiedyś. Zabytkowymi motorami jeździ się zwykle z prędkością 50-80 km/h. – Jazda jest przyjemna, można oglądać otaczające nas dookoła widoki, podziwiać przyrodę. W przeciwieństwie do wielu uważających, że motocykle służą tylko do ścigania, a ich prędkości dochodzą do 200 km/h, pozostanę wierny motocyklom starym. One mają duszę – kończy pan Rożałowski. MAAX |
| |
|
|
 | FORUM |  |
|
|
 | OCEŃ TEN ARTYKUŁ |  |
Możesz ocenić ten artykuł. Wybierz ocenę - czym wyższa tym lepsza.
1 2 3 4 5 6
 |
|
|
 | KURIER 10 |  |
|
|
|
|