Zdzieszowice
Szkoła Podstawowa nr 1Będzie kontynuacja budowyZdaniem członków komisji rewizyjnej, niejasności - jakie wynikły podczas inwestycji przy Szkole Podstawowej nr 1 w Zdzieszowicach - powinna zbadać Regionalna Izba Obrachunkowa.
Zagospodarowanie terenu boiska szkolnego przy szkole podstawowej ciągnie się już od wielu lat. Jak mówi dyrektor szkoły, Gabriela Ostrychacz, projekt był gotowy już w roku 1999. Zakładał zagospodarowanie terenu boisk aż do ul. Karola Miarki oraz ogrodzenie go płotem z siatki. - Początkowo w projekcie była na to przewidziana kwota w granicach 45 tys. zł. Obejmowała w zasadzie wszystko - łącznie z wykonaniem większości boisk i takim małym terenem rekreacyjnym z ławeczkami. Jednak przez kilka lat w kasie urzędu nie było funduszy na realizację projektu. W końcu część potrzebnych pieniędzy zostało zagwarantowanych w budżecie na rok 2004.Jak referował przewodniczący komisji rewizyjnej radny gminy, Stefan Czarnecki - zgodnie z zapisem w uchwale i w związku z ograniczonymi środkami, jakimi dysponowała gmina, rada przeznaczyła na to zdanie 50 tys. zł. Z tego 30 tys. zł miało zostać przeznaczone na wykonanie ogrodzenia i 20 tys. na utwardzenie i przygotowanie terenu pod budowę boiska i zamknięcie go do wysokości boiska piłki plażowej.
Zdanie zostało wykonane, jednak zdaniem członków komisji rewizyjnej, którzy kontrolowali jego wykonanie, podczas realizacji dopuszczono się nieprawidłowości. W lawinie zarzutów skierowanych przeciwko urzędowi i - pośrednio dyrekcji - najmniejszy dotyczył niedopełnienia formalności związanych z brakiem prawa do zarządzania jedną z działek, na której ma powstać kompleks. Nieprawidłowości zdaniem komisji zaczęły się już na początku. Sporo z nich dotyczyło spraw formalnych, takich jak na przykład: brak sygnatur na dokumentach, zatrudnienie w firmie wykonawcy pracownika urzędu, zasiadającego w gminnej komisji przetargowej, czy telefoniczne, a nie - pisemne zawieranie i uzgadnianie zleceń na wykonanie robót.
Jednak - zdaniem komisji - najcięższym zarzutem było to, że dyrektor szkoły w porozumieniu z wiceburmistrzem Krzysztofem Krzywkowskim zastosował droższe (ale i zdecydowanie trwalsze) ogrodzenie typy UDAR, a nie jak zakładał projekt - ogrodzenie z siatki. W efekcie - środki będące do dyspozycji zostały zmniejszone i nie starczyło ich na tzw. słupek, niezbędny do zamontowania ostatnich paneli ogrodzenia (tzw. wysokiego pola). Dlatego też - chociaż fizycznie zostały one zmagazynowane w szkole - nie było ich w ogrodzeniu podczas wizyty komisji. Nie było również o tym wzmianki w protokole odbioru, którym kończy się ten etap budowy. - Komisja widzi konieczność dalszej realizacji rozpoczętej budowy, ale wymaga ona pełnej weryfikacji zakresu tego zadania - podsumował na koniec Czarnecki. We wnioskach pokontrolnych w wątpliwość poddano to, czy rzeczywiście potrzebny jest tak duży zespół boisk i czy zadanie ma dotyczyć odcinka aż do ul. Karola Miarki, czy nie wystarczyłoby zagospodarowanie odcinka krótszego. Wniesiono również o podjęcie działań uniemożliwiających zatrudnianie się pracowników urzędu w firmach wykonujących remonty finansowane z budżetu gminy. Jak uzasadniano, jest to co najmniej dwuznaczne, chociaż - co przyznał przewodniczący - nie jest sprzeczne z przepisami. Na koniec, w związku z przypuszczeniem przekroczenia dyscypliny finansowej, ustawy o samorządzie gminnym, statutu gminy i instrukcji kancelaryjnej komisja zwróciła się o przekazanie sprawy do Regionalnej Izby Obrachunkowej rezygnując ze skierowania jej do prokuratury. - Znowu się robi coś, czego się nie dokumentuje. Jak brakowało pieniędzy, to trzeba było się zwrócić do rady i niech ona myśli skąd wziąć, a nie - decydować poza radą - napominał burmistrza i dyrektorkę szkoły Stefan Czarnecki.
- Zrobiłam wszystko, co mogłam za tą kwotę zrobić - broniła swego dyrektor Ostrychacz. Przyznała, że zmieniła rodzaj ogrodzenia, ale przemawiały za tym długotrwałe względy ekonomiczne. Nowe ogrodzenie jest po prostu bardziej odporne na dewastację. Logicznie odpierała również zarzuty dotyczące niedopełnienia formalności związanych z budową. Jak mówiła, większość dokumentów została przekazana do urzędu, który miał pieczę nad realizacją budowy. Przekonywała radnych, że kontynuacja budowy i to w takim zakresie, jak to przewiduje projekt, jest konieczna. Boiska oraz teren wokół służył będzie bowiem nie tylko 'jedynce', której uczniowie nie mają teraz zupełnie możliwości spędzania czasu na wolnym powietrzu, ale również innym szkołom oraz mieszkańcom Zdzieszowic, którzy niejednokrotnie apelowali o kontynuację budowy.
- Na dzień dzisiejszy wszystko stoi w miejscu. Wydaliśmy 50 tys. zł. Zrobiony został płot oraz część prac przygotowujących teren pod boisko. Brakuje 300 tys. zł, aby całkowicie zakończyć budowę w takiej wersji, jaka jest zgodna z projektem i koncepcją. Będę się starała o wprowadzenie kwot na to zdanie do budżetu gminy. Już w tym roku jakieś pieniądze zostały zabezpieczone na - tak zwanej - rezerwie. Ich wykorzystanie zależało właśnie od decyzji radnych, którzy mieli się wypowiedzieć co do tego, czy kontynuować budowę czy nie. Zgodzili się, chociaż chcą żeby zweryfikować projekty. Z tym z kolei nie mogę się zgodzić. Myślę, że to czy dostanę pieniądze będzie wiadome gdzieś pod koniec czerwca - mówi dyrektor Ostrychacz. O pozyskanie dodatkowych, zewnętrznych środków na dokończenie budowy stara się również właściciel obiektów, czyli gmina. W projekcie o pozyskanie unijnych pieniędzy oprócz sali gimnastycznej, boiska przy PSP nr 2 i gimnazjum jest również zagospodarowanie terenu boisk przy 'jedynce'. Lidia Kulik |