Krapkowice
Święta w Warsztacie Terapii ZajęciowejTradycyjnie jak w domuTuż po świętach, w środę 30 marca uczestnicy Warsztatu Terapii Zajęciowej wraz z opiekunami - jak jedna wielka rodzina - zasiedli do wspólnego wielkanocnego stołu.
Wszystkich powitała kierownik WTZ - Mirosława Haraf, która przypomniała, że tradycję świętowania wielkanocnego w tej placówce kultywuje się już od pięciu lat. Życzyła wszystkim także zdrowia, radości oraz porozumienia i dobrej współpracy podopiecznych z pracownikami. Tego dnia WTZ odwiedził także ks. Krzysztof Wojnarowski - proboszcz z parafii pw. Zesłania Ducha Świętego na Sadach, który powitał wszystkich z uśmiechem. Był to niejako gość specjalny. Co prawda w samym warsztacie był pierwszy raz, ale miał okazję poznać już podopiecznych. Księża z Sadów przed świętami spowiadali bowiem osoby na co dzień uczestniczące w zajęciach w WTZ. - Pamiętam ten dzień. Wszyscy chętnie przyszli do naszego kościoła, wyspowiadali się, a później jeszcze długo rozmawialiśmy na dworze. Świeciło piękne słońce - wspomina ksiądz Wojnarowski.
 | Wielkanocne ucztowanie rozpoczęła wspólna modlitwa. Niektórzy modlili się dość nerwowo i szybko, nie mogąc doczekać się już pierwszego dania. I trudno się dziwić, ponieważ stół wielkanocny - jak tradycja nakazuje - uginał się od wspaniałych potraw. Najpierw podano pyszny żurek. Później były oczywiście jajka, także te malowane oraz smaczne sałatki, z których największym powodzeniem cieszyła się sałatka ziemniaczana: - Mi ona najbardziej smakuje ze wszystkiego na stole. Sama kroiłam różne rzeczy do sałatki - mówiła z dumą Mariola - podopieczna WTZ. Wszystkim smakowała także świeżutka świąteczna szynka, którą ufundowała zaprzyjaźniona z warsztatem właścicielka sklepu mięsnego 'Peters'. Nad suto zastawionym stołem unosił się zapach wielkanocnej babki: - Proszę się częstować! Dziś pieczona, przed chwilą wyjęta z pieca - zachęcali do spróbowania podopieczni. Ale nie tylko babka była 'domowej roboty'. Wszystkie potrawy, które znalazły się na wielkanocnym, warsztatowym stole przygotowali uczestnicy zajęć. Już dzień wcześniej podopieczni - pod okiem opiekunów - rozpoczęli przygotowania do uroczystego posiłku. Każdy miał coś do roboty: - Nie było takiej osoby, która nie włożyłaby wysiłku w to, jak ten dzisiejszy dzień wygląda - mówili zgodnie pracownicy WTZ. Kiedy jedni kroili składniki potraw, inni pochłonięci byli gotowaniem. Ci, którzy nie przygotowywali niczego w kuchni, zajęli się ustawianiem stołów, nakrywaniem ich i robieniem stroików z bukszpanu. Trzeba przyznać, że zrobili to z wielką wprawą. I nie ma co się dziwić, gdyż święta w WTZ zaczęły się już wcześniej. Ich atmosfera towarzyszyła podopiecznym, kiedy przygotowywali wraz z opiekunami świąteczne kartki i ozdoby, które sprzedawane były na wielkanocnych jarmarkach - w Gogolinie i DPS 'Anna' w Krapkowicach.
 | Wspólne biesiadowanie przy świątecznym stole rozpoczęło się punktualnie w południe i trwało aż do chwili zakończenia zajęć w WTZ. Jedzeniu towarzyszyły głośnie rozmowy, wesołe żarty, a czasem i salwy śmiechu, które było słychać z różnych stron korytarza, 'przerobionego' na jadalnię: - Będziemy siedzieć i jeść - jak normalnie, w święta. To święto tutaj jest takie, jak mamy w domu. Tu jest dziś tak domowo i fajnie - mówili zadowoleni podopieczni. Honorata Podżorska |