Umowy
Nie wszystkie koszty da się przewidziećJak zmieniać kredytIm więcej kredytów zaciągamy, tym częściej decydujemy się na zmianę umów. Pół biedy, gdy jest to możliwe w formie jedynie zmiany warunków w ramach tej samej umowy kredytowej. Gorzej, gdy w związku z tym zawrzeć musimy nową umowę.
Albo - co często ma najdalej idące konsekwencje - zmienić musimy i umowę, i bank, z którym ją zawieramy. Choć na pierwszy rzut oka takie rozwiązanie powinno dać nam wymierne korzyści, to w praktyce wcale tak być nie musi. Zwłaszcza, gdy nie uświadomimy sobie wszystkich konsekwencji zmiany, w tym skutków ubocznych.
Stary klient w niełasceCoraz większa konkurencja między bankami sprawia, że niemal z tygodnia na tydzień oferują one kredyty na coraz korzystniejszych warunkach. Do tego dokłada się malejąca inflacja. Oczywiście większość poważnych kredytów, w tym zwłaszcza hipotecznych oprocentowana jest obecnie według tych samych parametrów, zazwyczaj stóp stosowanych w wolnym obrocie międzybankowym (WIBOR, LIBOR itd.), ale do takiej stopy bank dolicza swoją marżę, np. WIBOR plus 3,5. I właśnie te marże w nowo zawieranych umowach kredytowych są niższe niż w przypadku umów sprzed dwóch lat czy podpisywanych jeszcze wcześniej. I banki bynajmniej ani same się nie kwapią do dostosowania marż „starych” klientów do oferowanych klientom 'nowym', ani zbyt chętnie nie godzą się na obniżkę marż, gdy z taką inicjatywą występuje kredytobiorca z dłuższym stażem.
To pierwsza okoliczność budząca duże zainteresowanie 'wymianą' kredytów. Drugą jest fakt, że w kilku ostatnich latach - gdy znacznie spadały nasze dochody, a znacznie trudniej wychodziło nam z hamowaniem wydatków - zadłużaliśmy się także okazjonalnie, choćby poprzez użycie kart kredytowych, kredytów na telefon itp., które łączy bardzo wysokie oprocentowanie. Niektóre banki dostrzegły w tym szansę 'podkupienia' klientów konkurencji i zaoferowały tzw. kredyt konsolidacyjny. Jego sedno skupia się na tym, że bank pożycza nam - w ramach jednej nowej umowy - która pozwoli nam spłacić wszystkie długi, by dalej zobowiązania regulować na korzystniejszych warunkach: niższe oprocentowanie, niższe koszty administracyjne przy jednej umowie kredytowej itd.
Jak zmieniać kredyt1. Sprawdź w umowie kredytowej, jak uregulowana jest kwestia zmiany jej treści. W szczególności, jakie koszty ona pociąga. 2. Zastanów się, czy poza kredytem, nad zmianą którego się zastanawiasz, masz inne zobowiązania. Sprawdź, jaki jest ich koszt i warunki wcześniejszej spłaty. 3. Przeanalizuj dostępne na rynku kredyty, które spełniają twoje oczekiwania (w tym kredyty refinansowe). Policz dokładnie, jaki jest ich koszt rzeczywisty. 4. Po porównaniu kosztów 'wyjścia' ze starej umowy z kosztami nowego kredytu podejmij decyzję.
Kosztowna hipotekaPonieważ najchętniej kredyt konsolidacyjny oferowany jest osobom, które mogą go zabezpieczyć w formie ustanowienia hipoteki na nieruchomości, ta forma kredytowania stała się szybko jednym z narzędzi walki konkurencyjnej o klientów także w dziedzinie najbardziej dla banków atrakcyjnych kredytów hipotecznych, dzięki czemu upowszechniła się. Obecnie kredyt konsolidacyjny ma w swojej ofercie praktycznie każdy bank liczący się na rynku kredytów hipotecznych. A skoro tak, ta forma kredytowania jest powszechnie promowana, m.in. przez uświadamianie klientom korzyści wynikających z zawarcia jednej nowej umowy kredytowej w miejsce kilku starych.I wreszcie trzecia okoliczność. O ile jeszcze rok temu, gdy kurs euro czy franka szwajcarskiego osiągał wysokie notowania w stosunku do złotego, a w związku z tym bardzo opłacało się zaciągać kredyty denominowane w tych walutach, o tyle obecnie wiele wskazuje na to, że granice swojej siły osiągnął złoty. Te granice zdaje się wyznaczać poziom 4 zł za euro. Wkrótce, zwłaszcza gdy Rada Polityki Pieniężnej zacznie obniżać stopy procentowe, amplituda wahań kursowych zacznie wznosić się na niekorzyść złotego. Wiele osób spłacających kredyty denominowane w euro, frankach szwajcarskich czy nawet w dolarach bardzo poważnie zastanawia się więc, czy nie jest to dobry moment na przewalutowanie takiego kredytu na złote.
Każda operacja zmiany kredytu - niezależnie od jej formy i skali - pociąga za sobą koszty. I to nie tylko przewidziane w obowiązującej już umowie kredowej i w nowej, którą zamierzamy podpisać. Jeśli np. zabezpieczeniem interesów banku jest wpis hipoteki do księgi wieczystej, musimy mieć świadomość, że każda zmiana wpisu po dodatkowe koszty. I to liczone w setkach złotych. Najmniejsze, gdy zmieni się tylko treść ustanowionego zabezpieczenia, np. z racji przewalutowania zobowiązania. Największe, gdy jeden kredyt hipoteczny zabezpieczony już wpisem hipoteki na rzecz banku zamienimy na inny, w przypadku którego umowa będzie zabezpieczona nową hipoteką na rzecz innego banku. Wówczas może być tak, że za zmiany treści księgi wieczystej zapłacić będziemy musieli dwa razy.
Niespodzianki spoza umowyTakie dodatkowe konsekwencje mogą się zresztą wiązać z najbardziej z pozoru banalną zmianą - zmianą waluty kredytu w ramach opcji dopuszczonej umową kredytową, która to zamiana - zgodnie z treścią umowy kredytowej - nie pociąga za sobą kosztów. W większości przypadków taka klauzula obowiązuje od pewnego momentu umowy - w przypadku kredytów hipotecznych, np. po 2-3 latach spłaty kredytu. Spłata kredytu przed terminem wcześniej zaś obłożona jest dodatkowymi prowizjami dla banku. Ponadto w wielu przypadkach każda poważniejsza zmiana warunków umowy - nawet dopuszczalna jej treścią - może powodować konieczność wypełnienia określonych procedur. Na przykład bank może na nowo ustalać zdolność kredytową kredytobiorcy, żądając przedstawienia dokumentów w tym zakresie niemalże takich samych jak przy zawieraniu zupełnie nowej umowy kredytowej. Warto przy tym zwrócić uwagę na fakt, że tego rodzaju procedury prawie zawsze nie są określone ani w umowie kredytowej, ani nawet w regulaminie udzielania danego kredytu. Nawet dla wnikliwego kredytobiorcy mogą więc być prawdziwą niespodzianką. Tak jest zazwyczaj, gdy zmienia się wolumen kredytu, np. wskutek jego przewalutowania. Zbigniew Biskupski |