Papież odszedłOstatnie pożegnanieW Sali Klementyńskiej Pałacu Apostolskiego oddano hołd śp. Janowi Pawłowi II. Jego ciało przeniesiono w niedzielę na katafalk w sali, w której za życia Ojciec Święty udzielał audiencji.
Ojciec Święty spoczął w niedzielę na katafalku w Sali Klementyńskiej Pałacu Apostolskiego. W tej samej sali, w której podczas swojego pontyfikatu przyjmował dostojnych gości, głowy państw, licznych pielgrzymów, w tym również z Polski. Na swoistą ostatnią, pożegnalną audiencję przybyli w ten dzień przedstawiciele najwyższych władz kościelnych, Kardynałowie z Kurii Rzymskiej, przedstawiciele najwyższych władz Włoch oraz korpusu dyplomatycznego.
Ojca Świętego obleczono w purpurowe szaty pontyfikalne, w lewej ręce spoczął pastorał, symbol władzy biskupiej. Po obu stronach katafalku ustawiono płonące świece i krucyfiks. Zaciągnięto wartę papieskiej Gwardii Szwajcarskiej.
Wszyscy obecni oddali hołd zmarłemu papieżowi. Wśród nich, jako pierwszy nad katafalkiem pochylił czoło arcybiskup Stanisław Dziwisz, były osobisty sekretarz papieża. W gronie kilkuset osób była też akredytowana przy Stolicy Apostolskiej ambasador Rzeczypospolitej Polskiej, Hanna Suchocka.
Bez precedensu jest fakt, że pozwolono nie tylko na fotografowanie ceremonii, ale i przekaz medialny, dzięki czemu po raz pierwszy wierni na całym świecie uczestniczyli w tym wydarzeniu także w swoich domach. Przypomnieć należy, że śp. Jan Paweł II podczas swojego pontyfikatu szeroko wykorzystywał media, a nawet sporządził pierwszy dokument kościelny w postaci e-maila, który przesłany został pośrednictwem Internetu.
Przed bazyliką watykańską czuwają setki tysięcy wiernych. Każdy z nich chce oddać hołd papieżowi, co nastąpi może zapewne już od poniedziałku. Od godziny 17 ciało Ojca Świętego zostanie przeniesione do bazyliki św. Piotra, którą na tą okoliczność będzie otwarta dzień i noc, co przez trzy lub cztery dni.
Władze administracyjne Rzymu zwróciły się z apelem do mieszkańców i pielgrzymów, by nie udawali się do bazyliki jednocześnie. Spodziewać się można nawet trzech-czterech milionów wiernych, co zapewne doprowadzi do paraliżu komunikacyjnego wiecznego miasta. oprac. WR |