KonfabulacjePodróżZawsze on. Nieistotne - kobieta, mężczyzna, dziecko, staruszka. Ma w sobie coś takiego, że z nas dwóch zauważają jego. Zawsze.Wiem, to nie jego wina... Ba, trudno tu nawet mówić o jakiejś winie - dzięki temu jego parszywemu urokowi już nie raz udało się wyjść z opresji, ale... Ale czasem chciałbym, żebym to był ja; żebym był tym, na którego zwrócą uwagę najpierw. Ot, detal. Owszem, jesteśmy przyjaciółmi, życie bym za niego oddał, ale... to jest silniejsze ode mnie - dlaczego, do cholery, zawsze on?To już trzeci rok. Po parę dni, czasem tygodni, w jednym miejscu i dalej, w świat. Podróż życia. Dopływ gotówki zawdzięczamy reportażom - hulackie życie sprzyja wyławianiu ciekawych historii, zapewnia malowniczość fotografii, a ludzie to kupują.Płacą, bo jesteśmy tym, czym oni nie mieli nigdy odwagi nawet spróbować. Za brak odpowiedzialności, za spontaniczność, rozrzutność; czasem za parę siniaków. Jesteśmy ich alter-ego; ucieleśnieniem zaprzepaszczonej wolności. Oni mają materializację marzeń - my za co naszych marzeń szukać. Idylla.I gdyby tylko nie to jego 'pierwszeństwo'. No bo, biorąc rzecz zdroworozsądkowo, to ja piszę, ja robię zdjęcia... Fakt, on zapewnia koloryt, czyni z nas niespotykany dotąd zespół... ale to chyba odrobinę za mało?Jeden, jedyny raz usłyszeć, nawet trywialne, 'Napijesz się?' albo 'Można się dosiąść?'. Tylko tyle.A nie, do znudzenia: 'Piękny kot, twój?'
PIOTR CHLIPALSKI |
Do tego artykułu nie ma jeszcze
komentarzy.

| |
|