Temat Kuriera
Rada zajęła się donosem na starostę krapkowickiegoAnonimem w starostęRada Powiatu Krapkowickiego na swojej ostatniej sesji 28 kwietnia zajęła się anonimową skargą na starostę.
Anonim wpłynął do biura Wojewody Opolskiego, a stamtąd został przesłany do Rady Powiatu Krapkowickiego, bo to właśnie rada rozpatruje skargi na starostę. Mimo, że do starostwa pismo od wojewody dotarło w lutym, to musiało poczekać aż do kwietnia na rozpatrzenie. Wprawdzie od otrzymania skargi odbyły się już trzy sesje rady, ale na żadnej z nich nie można było się zająć anonimem: pismo wpłynęło na parę dni przed lutowym posiedzeniem, a dwie następne sesje były sesjami nadzwyczajnymi, zwoływanymi tylko do podjęcia konkretnych decyzji.
Rozpatrywaniem skarg wpływających do rady powiatu zajmuje się specjalna komisja, w skład której wchodzą szefowie komisji stałych rady. Jej przewodniczącym jest radny Maciej Sonik. On też na sesji przedstawił sprawozdanie z pracy komisji i projekt uchwały w tej sprawie.
Komisja uznała, że zgodnie z obowiązujących prawem skargi nie można rozpatrywać, ponieważ jest anonimowa. Mówi o tym Rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie organizacji przyjmowania i rozpatrywania skarg i wniosków z 2002 roku. Uzasadnienie przedstawione przez Sonika skomentował wiceprzewodniczący rady Walter Stannek: - Pragnę pogratulować trzeźwego spojrzenia i takiego załatwienia tej sprawy. Jest to wyraźny sygnał dla wszystkich, że rada nie będzie się zajmowała anonimami. - dodał Stannek. To podsumowanie radni nagrodzili oklaskami.
- Czuje się zaszczycony tymi gratulacjami i bardzo za nie dziękuję, ale chcę powiedzieć, że są one bardzo przesadzone. - odpowiadał Sonik - Takie rozstrzygnięcie wynikało bowiem z zastosowania przepisów. Takich skarg nie można rozpatrywać - komisja nie mogła inaczej się zachować.
Radny Joachim Czernek zgłosił jednak zastrzeżenia do sposobu załatwienia skargi. - Szkoda, że sprawa została tak załatwiona, że panu staroście nie dano szansy na wytłumaczenie się. Prawdę mówiąc wygląda, jakby sprawie 'ukręcono łeb' - mówił Czernek. Przekonywał radę, że pismo nie było do końca anonimowe, ponieważ przesłał je wojewoda prosząc o sprawdzenie zarzutów. W opinii radnego komisja powinna spełnić prośbę, a zamiast tego poucza wojewodę, co może radzie zaszkodzić w przyszłości.
W odpowiedzi Sonik jeszcze raz wyjaśnił przyczyny decyzji komisji i przytoczył przepis z rozporządzenia. - W mojej opinii powiat jako zdecentralizowana jednostka samorządu nie jest od tego, żeby spełniać prośby jakiegokolwiek przedstawiciela administracji rządowej. - wyjaśniał Sonik - Organy władzy samorządowej powinny przede wszystkim przestrzegać prawa. Jeżeli wojewoda uważał, że w anonimie zawarte są jakiekolwiek poważne zarzuty, to miał narzędzia, żeby to samodzielnie sprawdzić. - informował przewodniczący komisji. Obaw przed wojewodą nie miał także radny Mirosław Michalak ze Zdzieszowic. Mimo, że pod tekstem donosu jest imię i nazwisko, to brak jest adresu jego autora. Adres jest potrzebny nie tylko po to, aby osobę, która składa skargę powiadomić o tym, jak jej skarga została załatwiona i jakimi wnioskami zakończyło się jej badanie. Osoby rozpatrujące zarzuty muszą znać także adres, aby w razie wątpliwości poprosić o dodatkowe wyjaśnienia. Tego adresu zabrakło, a już w piśmie, wraz z którym wojewoda przekazał skargę do Krapkowic, mowa jest o anonimowej skardze. Nie wiadomo dlaczego donos nie wylądował więc w koszu Urzędu Wojewódzkiego, skoro był anonimowy. Może to wynikać z tego, że przepisy mówią, że skargę po pierwsze przesyła się do organu kompetentnego do jej rozstrzygnięcia. Tak też postąpili wojewódzcy urzędnicy.
Rada przyjęła projekt przedstawiony przez komisję przy braku sprzeciwu i trzech głosach wstrzymujących się. Po raz pierwszy radni zajmowali się anonimowym donosem i to na najwyższego urzędnika w powiecie. Nie dali się jednak pokusie i uniknęli tego, co w polskiej polityce zaczyna coraz bardziej brzydzić wyborców - taniej demagogii i obrzucania błotem. Artur Jackowski, Honorata Podżorska |