Dla Kuriera
Ivan Komarenko - wokalista zespołu Ivan i DelfinTrening przed EurowizjąIvan Komarenko, gwiazda polskiej sceny muzycznej, tancerz i aktor znany z serialu 'M jak Miłość' wystąpił w Krapkowicach 1 maja, wzbudzając wiele emocji wśród zebranych na błoniach fanów i - oczywiście - fanek. Rozmawiamy z nim tuż po koncercie.Właśnie zszedłeś ze sceny. Cały koncert przetańczyłeś. Skąd bierzesz tyle energii?
Czy ja mam tyle siły? Nie wiem... Przez dziewięć lat tańczyłem w zespole tanecznym, braliśmy udział w dużych imprezach. Występowałem w różnych musicalach, między innymi - w Warszawie w Teatrze Nowym i w Teatrze Na Woli. Ale ja uczę się przez całe życie. Nie mam papierów na to, że skończyłem szkołę tańca. Jestem takim samoukiem, cały czas staram się nad swoją techniką pracować...
A jak to jest ze śpiewaniem? Też jesteś samoukiem?
Trochę tak właśnie jest. Ale byłem w szkole muzycznej, bo chciałem nauczyć się pewnych podstaw. One są konieczne. Muszę znać podstawowe pojęcia, wiedzieć co to są gamy, oktawy, itd.
Co jest dla Ciebie najważniejsze: taniec, śpiew, czy może aktorstwo, w które też się przecież angażujesz?
Dla mnie liczy się przede wszystkim śpiewanie, ale tylko śpiewanie połączone z tańcem. Aktorstwo traktuję tylko jak przygodę. Ostatnio jedna ze stacji telewizyjnych zaproponowała mi główną rolę w serialu, ale ja się nie zgodziłem. Po pierwsze - dlatego, że nie jestem aktorem, a po drugie - nie mam na to czasu.
Rozumiem, że nie masz czasu dlatego, że cały czas gracie koncerty?
Tak, gramy bardzo dużo. Wczoraj graliśmy trzy koncerty. Z Krapkowic jedziemy jeszcze dziś do Wołczyna, żeby i tam zagrać. Ale ja uwielbiam grać koncerty, więc dla mnie to nie problem, a teraz, przed Eurowizją, szczególnie cenię sobie możliwość grania jak największej ilości koncertów.
Przygotowania do Eurowizji to na pewno ciężka praca i dość duży stres.Na pewno... Tym bardziej, że nam tak naprawdę nikt nie pomaga, nawet telewizja, która chyba pomóc powinna. Ale jestem dobrej myśli. A czy się stresujemy? Mamy do tego zupełnie ludzkie podejście. To będzie duża impreza, ale nie konkurs muzyki klasycznej czy jazzowej. To konkurs muzyki rozrywkowej, a my rozrywkę publiczności zapewnimy na pewno. Będziemy mieli piękne stroje, będziemy tańczyli, śpiewali. Zdradzę też, że będzie z nami występowała dziewczyna grająca na akordeonie.
A jak oceniasz Wasze szanse na zajęcie dobrego miejsca w konkursie Eurowizji?
Powiem zupełnie szczerze, że moim zdaniem może sama piosenka nie jest jakaś bardzo przebojowa, ale na Eurowizję nadaje się, dlatego, że ma to być piosenka prosta, porywająca, rytmiczna, wpadająca szybko w ucho. Ważny jest też moment, w którym będziemy grać. Jeśli - na przykład - przed nami będą smutne ballady, to na pewno nasze szanse rosną. Ale nawet jeśli zajmiemy gorsze miejsce, to nie będę żałował udziału w Eurowizji, bo my - ze swojej strony zrobimy wszystko, żeby występ po prostu był piękny. Będę szczęśliwy, jak znajdziemy się w pierwszej dziesiątce.
Przygotowujecie się do poważnego konkursu i zarazem - gracie w małych miejscowościach. Lubisz grać koncerty dla publiczności takich jak ta, krapkowicka?
Bardzo dobrze gra mi się na takich imprezach. Ja tu czuję, że mam kontakt z ludźmi. Zawsze staram się ten kontakt nawiązać. Nie wiem, jak to robią inni muzycy. Ja nie podpatruję innych, mam swój styl i z takim mi dobrze. Nie tylko chcę śpiewać, chcę też rozmawiać z publicznością, czasem zażartować. Tym bardziej, że ja mam taką naturę gawędziarską i lubię sobie pogadać, bez względu na to, że ciągle mam jakieś problemy językowe. Mam jednak nadzieję, że ludzie nie mają mi za złe błędów, które popełniam.
Jak sobie radzisz z fankami, które przecież za Tobą szaleją?
Szczerze? Sława jest trudna do zniesienia. W życiu zawsze są skutki uboczne tego, co się robi, a w karierze muzycznej jest właśnie utrata anonimowości. Każdy potrzebuje odpoczynku i spokoju. Ja tego nie mam, ale uczę się z tym żyć. Nie odrzucam tego, nie denerwuje się, tylko powoli się przyzwyczajam. I myślę, że coraz lepiej sobie z tym radzę. Jeśli zdarzy się, że będę musiał rozdawać autografy 24 godziny na dobę, to będę to robił.
Jesteś w Polsce już trzynaście lat. Powiedz, co Cię tutaj najbardziej urzekło?
To przede wszystkim ludzie. Jeszcze zanim zrobiłem karierę, wiedziałem, że ludzie w Polsce są wspaniali. Teraz się tylko w tym przekonaniu utwierdzam. Może to zabrzmi patetycznie, ale - jeśli już tak się złożyło, że ja, Rosjanin, zrobiłem tu dużą karierę, to może uda mi się dołożyć jakąś cegiełkę, chociaż malusieńką, do pojednania narodów słowiańskich, między którymi ciągle są jakieś napięcia.
A jak podobała Ci się krapkowicka publiczność? Co chciałbyś jej powiedzieć?
Krapkowiczanie bawili się dziś świetnie, przez co i ja dobrze się bawiłem. Życzę więc wszystkim, aby mieli tyle samo energii i entuzjazmu, ile ja dziś zobaczyłem na koncercie - przez całe życie oczywiście! I chcę życzyć Wam także tego, co - moim zdaniem - w życiu jest najważniejsze - dużo zdrowia, szczęścia i miłości.
Dziękujemy!Ja także dziękuję. rozmawiała Honorata Podżorska |