

 | JEDYNKA / E-KURIER |  |
|
|
 | PODATEK |  |
|
|
 | EXTRA |  |
|
|
 | KALENDARIUM |  |
|
|
 | LISTA WYSYŁKOWA |  |
|
|
 | KURIER TOP 5 |  |
Najczęściej czytane Tematy Kuriera

Najlepiej oceniane artykuły z Kuriera przez Internautów

|
|
|
|  |  |

| 
Temat Kuriera
Proces matki z Łowkowic, która zabiła i spaliła swoje dziecko, toczył się za zamkniętymi drzwiamiWyrok zapadłMieszkanka Łowkowic, której postawiono zarzut dzieciobójstwa została skazana na półtora roku w zawieszeniu na cztery lata. Wyrok zapadł w ubiegłym tygodniu. Ze względu na drastyczność sprawy proces toczył się za zamkniętymi drzwiami.
 | O sprawie pisaliśmy przed rokiem. 33-letniej wówczas kobiecie krapkowicka policja postawiła zarzut dzieciobójstwa. Młoda mieszkanka Łowkowic, matka trójki nastoletnich dzieci, była w zaawansowanej ciąży. Mąż pracował zagranicą. Sąsiedzi zauważyli nagłe schudnięcie 33-latki, co utwierdziło ich w przekonaniu, że musiał nastąpić poród. Po jakimś czasie niepokój mieszkańców Łowkowic wzbudził fakt, że nikt nie widział matki z noworodkiem. Kobieta przyznała się do urodzenia dziecka w domu. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że tuż po porodzie zawinęła noworodka w koc. Zawiniątko przykryła jeszcze ubraniami do prania i zostawiła na noc. Rano po wyprawieniu dzieci do szkoły, całe zawiniątko z martwym - jej zdaniem - noworodkim włożyła do pieca centralnego ogrzewania.Zgodnie z art. 149 kodeksu karnego za dzieciobójstwo groziła kobiecie kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Sąd wymierzył jednak karę w zawieszeniu, uwzględniając wiele okoliczności łagodzących. W trakcie procesu kobieta przyznała, że nie chciała mieć więcej dzieci. Bała się głównie reakcji męża. Strach przed porzuceniem, szok poporodowy, paniczny lęk, że ktoś usłyszy płacz nowo narodzonego dziecka spotęgowały irracjonalne zachowanie matki.Dziś oskarżona i cała jej rodzina próbuje odzyskać psychiczną równowagę. Specyficzną ochronę i pomoc w powrocie do normalności zapewnił rodzinie wójt Strzeleczek Bronisław Kurpiela i panie z Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej. Sam wójt nie chciał komentować całej sprawy, ale wśród mieszkańców dało się słyszeć głosy, że gdyby nie pomoc urzędu gminy, rodzina pozostawiona byłaby sama sobie. - Po tym wydarzeniu nikt nie chciał pomóc matce i jej rodzinie. Zawiodła i poradnia psychologiczna i kurator sądowy. Wójt nie chciał dopuścić do rozpadu rodziny i oddaniu dzieci do domu dziecka. Cały czas chronił tych ludzi przed zaszczuciem ze strony mieszkańców i wścibskością mediów. To tragedia dla całej rodziny i może dobrze się stało, że jest taki wyrok, a nie inny. Ta kobieta nie trafi do więzienia, dzięki czemu może nadal opiekować się pozostałymi dziećmi, które chodzą tu do szkół - anonimowo mówiła nam kobieta spotkana pod gminnym urzędem w Strzeleczkach.
(AJ) |
Do tego artykułu nie ma jeszcze
komentarzy.

| |
strzeleczki
|
|
 | ZOBACZ TAKŻE |  |
|
|
 | OCEŃ TEN ARTYKUŁ |  |
Możesz ocenić ten artykuł. Wybierz ocenę - czym wyższa tym lepsza.
1 2 3 4 5 6
 |
|
|
 | KURIER 98 |  |
|
|
|
|