Dla Kuriera
Dieter Przewdzing - burmistrz ZdzieszowicRada jest mi niepotrzebnaW tym tygodniu rozmawiamy z Dieterem Przewdzingiem, burmistrzem Zdzieszowic, któremu udało się wyjść obronną ręką podczas głosowania o nieudzielenie mu absolutorium za 2004 rok podczas ostatniej sesji Rady Miasta. Do nieudzielenia absolutorium potrzebne było 8 głosów. Wniosek poparło 7 radnych.
Ostatnia sesja dostarczyła emocji obu zwaśnionym stronom. Czy był Pan zaskoczony brzmieniem wniosku 'o nieudzielenie absolutorium'? Niczym już nie jestem zaskoczony ze strony klubu 'Razem dla Gminy'. Spodziewam się po nich wszystkiego - zarówno dobrego i złego. Jestem przekonany, że cała sytuacja była zaplanowana. Jedynie właśnie forma uzasadnienia mnie zaskoczyła. Nawet się nie denerwowałem zbytnio, mówiłem konkretne rzeczy. Z równowagi wyprowadziło mnie stwierdzenie jednego z radnych, że wydajemy publiczne pieniądze lekką ręką. Nie chciałem zaogniać sytuacji na sesji, więc wstrzymałem się w tej kwestii, ale niebawem wrócę do tego - zapewniam, że będzie to szeroka dyskusja.
Zarzuty radnych dotyczyły jednak konkretnych spraw. Czy były one zupełnie nieuzasadnione? Proszę krótko przypomnieć Pana stanowisko w tych najważniejszych kwestiach - budynek socjalny, tereny rekreacyjne przy PSP 1, umorzenia podatków względem tych samych podmiotów, nieprawidłowa gospodarka nieruchomościami. W przypadku budynku socjalnego czekam na decyzję prokuratury. Musimy czekać. Co prokuratura uczyni - nie wiem, może umorzy, może wrzuci sprawę do kosza. Niestety, ludzie potrzebujący tych lokali czekają. Dostaję listy, w których oczekujący piszą, że 'niechby wyłożyć ściany budynku nawet płytkami betonowymi, ale żeby można było w nim zamieszkać'. Z kolei kwestia szkoły to wynik naszych starań o zapewnienie dzieciom najlepszych warunków, jakie możemy. Odnośnie zwolnień z podatków to przypomnę, że opracowano metodę zwolnień inwestorów przychodzących do Zdzieszowic. Umorzenie zależy od liczby zatrudnianych pracowników. Przykładowo - firma zatrudnia od 10 do 20 osób, więc jest zwolniona na 2 lata, od 20 do 30 ludzi - na 3 lata, itd. Do dziś prowadzę taką politykę. Jest ona zgodna z polityką województwa, jak i centralną. Zwalniam z podatku nie patrząc, jak ktoś jest sytuowany. Realizuję to, co przyjął Zarząd. Chcę likwidować bezrobocie. To, że mi się to utrudnia, zostawiam mieszkańcom pod rozwagę.
Na sesji nie wspominał Pan o tym - mówił Pan, że o umorzenie może się starać każdy, a wnioski złożyły akurat te podmioty. Radni chcieli wyjaśnienia, jakimi argumentami się Pan kierował podejmując decyzję o umorzeniu, gdyż w informacji o zwolnionych nic konkretnego nie podano. A kwestia złej gospodarki nieruchomościami?
Radnym chodziło o niewydatkowanie kwoty 100 tys. zł na zakup 17 ha działki. Aby to zadanie zrealizować, zgodnie z wyceną biegłego, potrzebowałem 214 tys. zł, których Rada mi odmówiła dzień przed przetargiem. Nie dano mi możliwości. W tej materii zwróciłem się do NIK i premiera w celu skontrolowania działań Rady.
Konflikt między Panem a Radą wszedł na jawny etap instytucjonalny. Jest prokuratura, jest NIK. Jak się Panu spełnia rolę gospodarza miasta działając bez mandatu Rady?
Mi Rada naprawdę jest niepotrzebna. Tak jest od początku, radni byli przeciwko mnie. Wspólnego mianownika nie znajdę. Sam potrafię pracować, gospodarzyć. Pewna kontrola oczywiście jest dobra, musi być. Przecież człowiek to tylko człowiek, może się pomylić. Ale to, co robię jest wynikiem potrzeb społecznych, które znam bardzo dobrze, przecież jestem tu już 31 lat, nie wypadłem nagle spod ogona. Ja poparcie społeczne mam, to widać.
Jest Pan przekonany o intencjonalności działań klubu radnych 'Razem dla Gminy' wymierzonych przeciw Panu. Jednak nie wszyscy zagłosowali za nieudzieleniem Panu absolutorium. Cześć się wstrzymała, dzięki czemu absolutorium nie zostało nieudzielone. Nie będę tego komentował. Uważam, że pewne niedoinformowanie o zasadach głosowania nad absolutorium wprowadziło jakiś zamęt wśród radnych z klubu 'RdG'.Dziękuję za rozmowę. Rozmawiał Bogumił Bardzik |