Strzeleczki
Wizyta w BitburguPięć lat partnerstwaOd 6 do 11 maja delegacja z gminy Strzeleczki gościła w Bitburgu, w Niemczech, gdzie - wspólnie z mieszkańcami i tamtejszymi władzami - świętowała piątą rocznicę podpisania partnerstwa obu gmin.
Po ponad tysiąckilometrowej podróży, autokar z gośćmi ze Strzeleczek dotarł do Wolsfeldu, gdzie z niecierpliwością już czekały władze gminy Bitburg. Powitanie nie zajęło zbyt wiele czasu, bowiem prawie nikomu nikogo nie trzeba było przedstawiać, większość była już dobrymi znajomymi. W dniu przyjazdu władze Bitburga zaprosiły swoich gości na kolację. Mimo zmęczenia podróżą - atmosfera była wspaniała, a humory wszystkim dodatkowo poprawiła orkiestra dęta ze Strzeleczek, grając skoczne melodie i zapraszając wszystkich do wspólnego śpiewania. Ale jakie było zdziwienie zebranych, kiedy zza zasłoniętej kurtyny wyłoniła się orkiestra z Bitburga! Wówczas - obie orkiestry - na zmianę zaczęły grać, a cała sala śpiewała. Kolacja w bardzo dobrym nastroju trwała około trzech godzin.
 | Drugi dzień pobytu delegacji ze Strzeleczek w Bitburgu niemal w całości poświęcony był zwiedzaniu Koblenz i jego okolic (Średni Ren). Podróż wzdłuż Doliny Renu to przeżycie wspaniałe; przepiękne widoki, zamki, zabytki, przeprawa promem przez rzekę, podjazdy, zjazdy i... popisy kierowców podczas prowadzenia autokaru. Z Loreley (ponad 100 m) można było podziwiać zakola Renu. Podobne widoki na rzekę i Koblenz roztaczały się z twierdzy, z której można było obserwować również ruch statków pływających po Renie. Z tak wielkiej wysokości były to tylko małe punkciki, ale natężenie ruchu można było porównać do ruchu samochodów na polskich, ważniejszych drogach. Jeszcze przed zwiedzeniem twierdzy, goście mieli okazję podziwiać zamek w Marksburgu. Ta budowla z XIII wieku nigdy nie została zburzona, więc pokazuje dokładnie struktury zamku warownego, zbudowanego przed siedmiuset laty. Do zamku wchodzi się przez most zwodzony, a najwięcej emocji wzbudza tam sala tortur, pełna narzędzi służących do egzekucji. Wieczorem, mimo dnia pełnego wrażeń, pod namiotem w Idenheim, podczas wspólnej kolacji i ciekawych rozmów, mało kto czuł się zmęczony, a gdy na scenie pojawił się zespół, młodzież ze Strzeleczek ruszyła na parkiet. W jej ślady poszli pozostali uczestnicy wizyty. Po chwili wszystkie stoliki opustoszały i tak - wspólnie - bawiono się przez kilka ładnych godzin.
 | Niedziela rozpoczęła się mszą świętą w kościele w Idenheim. Wspólnie z księdzem z tamtejszej parafii, mszę odprawiał ksiądz z parafii Strzeleczki. Po mszy, już w namiocie, przemawiali: nadburmistrz Bitburga i wójt gminy Strzeleczki, Bronisław Kurpiela oraz przewodniczący obu rad gminnych. Po rozmowach i dyskusjach dotyczących pięciu lat partnerstwa rozpoczęło się Europejskie Popołudnie Folklorystyczne, w którym udział wzięła także orkiestra ze Strzeleczek, zbierając gromkie brawa publiczności. Mieszkańcy Bitburga podziwiali 'Polnisch Temperament' i wszystkim okazywali wielką życzliwość. Tak było też w poniedziałek, podczas wizyty w bitburdzkim gimnazjum, gdzie zespół szkolny zaśpiewał piosenkę 'Poszła Karolinka...'. Goście mogli zapoznać się z niemieckim systemem kształcenia oraz brali udział w uroczystej chwili odsłonięcia tablicy, upamiętniającej zawarcie współpracy między dyrektorami gimnazjów w Bitburgu i Strzeleczkach. Tego dnia mieszkańcy Strzeleczek zwiedzili też największy zakład w regionie Bitburga i zarazem - siedzibę najważniejszego sponsora imprez sportowych i kulturalnych - browar 'Bitburger'. Później goście podzielili się na dwie grupy; miłośnicy zabytków wyruszyli na wycieczkę do Luksemburga, zaś ci, którzy lubią odpoczywać w ciszy i spokoju zostali zaproszeni na 'wspólne łowienie'. Na bystrej rzece, dla wędkarzy przygotowano specjalne łowiska, a polscy miłośnicy wędkowania udowodnili, że nawet w zamulonej przez padający deszcz rzece można złowić kilka dorodnych pstrągów. Wieczorem znów wszyscy wspólnie bawili się na parkiecie pod namiotem. Wtorek był dniem wyjazdu. Pożegnanie wcale nie było smutne i podobne było do powitania - po prostu krótkie. Dlaczego? Otóż dlatego, że już mieszkańcy obu regionów niedługo znów się spotkają. Są przecież sąsiadami, między którymi bardzo dobrze układa się współpraca. J.Sz. |