Temat Kuriera
Podczas IV Giełdy Pracy bezrobotni spotkali się z pracodawcamiDam pracę, szukam pracyW piątek, w Krapkowickim Domu Kultury, Powiatowy Urząd Pracy po raz czwarty zorganizował Giełdę Pracy, która cieszyła się dość dużym zainteresowaniem osób poszukujących zatrudnienia. Jedni znaleźli coś dla siebie, inni narzekali, że nic dla nich nie ma...
 | W KDK można było spotkać przedstawicieli firm poszukujących pracowników, zapytać o warunki pracy, zdobyć informacje dotyczące szkoleń i dokształcania. Pracownicy Powiatowego Urzędu Pracy doradzali, jak zatrudnienie znaleźć, dawali wskazówki dotyczące rozpoczęcia własnej działalności gospodarczej, przedstawiali konkretne oferty pracy w powiecie. O pracy na terenie województwa opolskiego informował WUP. Przedstawiciele tej placówki szerzej informowali też o pracy poza Polską, która od lat cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem: - Skończyłam właśnie liceum ogólnokształcące, teraz chcę zarobić na studia. Szukam pracy, w której zarobię w miarę dużo i szybko, żeby jeszcze zdążyć pozałatwiać wszystko przed studiami. Marzy mi się filologia angielska. Chyba wyjadę do pracy za granicę, tam zarabia się nieźle - mówiła Patrycja z Zakrzowa.
 | Patrycja nie była jedyną osobą, która uważa, że praca za granicą jest opłacalna. Sebastian Krajewski, przedstawiający ofertę Europejskich Służb Zatrudnienia 'Eures', potwierdzał, że zainteresowanie pracą w Europie jest duże: - My mamy wiele ofert - i dotyczących pracy sezonowej i - na dłuższy okres; wielu ludzi o nie wypytuje, jest jednak jeden problem - zatrudniamy osoby ze znajomością języka obcego. Wiek zainteresowanych jest bardzo różny, są i dwudziestolatkowie i - prawie - pięćdziesięcio... I z powodu wieku nie ma żadnych ograniczeń. Jeśli ktoś jest na to przygotowany, może już dziś złożyć tu cv, ale tylko dotyczące konkretnego stanowiska i musi to być cv w wersji europejskiej, wypełnione - najczęściej - po angielsku.
 | Były także możliwości zapoznania się z ofertą ciągle popularnej pracy 'au-pair', która gwarantuje nie tylko zarobki, ale i naukę języka obcego: - Teraz najczęściej jeździ się do Anglii i Irlandii. Polacy mogą tam legalnie pracować, tam też są najwyższe zarobki (od 220 aż do 800 funtów miesięcznie, w zależności od godzin pracy). Taka praca daje wiele możliwości; można zostać w kraju do którego się wyjechało, znaleźć tam inną pracę, czy zacząć studia... - mówiły Aldona Lipska-Gondek i Marzena Biłas-Jaglińska z biura organizującego wyjazdy.Ale nie wszyscy pałają chęcią wyjazdu do dobrze płatnej pracy poza Polską: - Mnie interesują oferty w Polsce, w Krapkowicach. Jeśli tu nie znajdę, będę zmuszona pojechać za granicę, a nie chcę tego. Szukam pracy związanej z ekonomią lub Unią Europejską - zgodnie z tym, co studiowałam. Tutaj akurat nic nie ma. Moja mama też szuka tu pracy - mówi Justyna Hoinka z Otmętu. Byli też tacy, którzy wrócili do Polski i próbują się odnaleźć na krajowym rynku pracy: - Pracowałem parę lat w Holandii, bo pracy w Polsce nie było, a teraz chciałbym zostać w Polsce. Tak się rozglądam, pytam, ale nie wiem nic konkretnego na razie - mówił mieszkaniec okolicy Krapkowic.
Odciążyć rodziców
Na giełdzie zatrudnienia szukało też wielu bardzo młodych ludzi; nastolatków, którzy właśnie kończą szkoły średnie, czy studiujących dwudziestolatków. - Znalazłem pracę dla siebie, jako grafik komputerowy i na pewno złożę podanie. Jeszcze zainteresowało mnie stanowisko pracownika na produkcji, ale to już mniej. Teraz studiuję elektrotechnikę zaocznie, mam kurs grafiki komputerowej... Muszę zacząć pracować, bo ileż rodzice mogą sponsorować? - pytał Marek z Otmętu.Niektórzy szukali pracy sezonowej, tylko na wakacje: - Szukam pracy na wakacje, bo w październiku zaczynam studia. Chciałabym pracować w sklepie, albo jako hostessa, interesuje mnie coś dorywczego - mówiła tegoroczna maturzystka, Dominika Kowalska.
 | Byli jednak i tacy maturzyści, którzy zdecydowali się na studia zaoczne i teraz szukają pracy, która pozwoliłaby im opłacić dalszą edukację: - Właśnie kończymy krapkowicki 'Zamek' i szukamy naszej pierwszej pracy. Szukamy czegokolwiek, żebyśmy mogli zapłacić sobie za studia. Na razie przejrzeliśmy kilka ofert, dwie spisaliśmy i dalej się rozglądamy, może gdzieś się przysiądziemy, zapytamy kogoś już bardziej konkretnie. Giełda to naprawdę dobry pomysł. Nie trzeba chodzić i szukać czy kupować specjalnie gazet. Można porozmawiać z przedstawicielem pracodawcy; mamy tu 'upatrzonego' jednego - mówili Jerzy Karpis, Grzegorz Słomiński, mieszkańcy Gogolina.
 | Byli też świeżo upieczeni absolwenci szkół, którzy muszą uczyć się dalej, aby jakieś zatrudnienie znaleźć: - Dopiero skończyłam szkołę - medyczne studium zawodowe i widzę, że nie ma tutaj ofert dla mnie. Jestem higienistką stomatologiczną. Ale znalazłam materiały dotyczące dokształcania, studiów... Chyba się zdecyduję. Składałam różne podania na terenie Krapkowic, ale na razie nikt się nie odzywa. O pracę jest trudno, naprawdę trudno - narzekała Izabela Sacher z Otmętu.
W tym wieku o pracę szczególnie trudno...
Pani Małgorzata rok temu została zwolniona z zakładów papierniczych, ma na utrzymaniu czwórkę dzieci i ciągle, bezskutecznie szuka pracy: - Na razie jeszcze nic tu nie znalazłam. Muszę znaleźć pracę, ale jakoś nie wierzę, że się uda, boję się, że nie mam szans... Z zawodu jestem ogrodnikiem, a już 22 lata nie pracowałam 'w ziemi', musiałabym się chyba uczyć od nowa. Jestem gotowa nawet wyjechać za granicę i jest mi wszystko jedno, jaka to będzie praca... - mówiła pani Cybilska z Krapkowic. - Tu są oferty przede wszystkim dla mężczyzn! A dla kobiet - i to w moim wieku - nie ma prawie nic. Ale i tak się cieszę, że przyszłam. Przynajmniej wiem, jakie firmy funkcjonują w Krapkowicach i gdzie ewentualnie pytać o pracę. Zostało mi kilka lat do emerytury i chciałabym coś znaleźć, ale jest naprawdę bardzo trudno - mówi pani Hoinka, która na giełdę przyszła z córką.
 | I faktycznie - dla kobiet była oferta pracy kadrowej, kasjerki, sprzedawczyni i... koniec. Mężczyźni mieli znacznie większe możliwości: - Ja szukam pracy w budownictwie. Pracy stałej nie mam od 10 lat. Tak sezonowo, to się popracuje, ale za co żyć, jak się sezon skończy? Chciałbym coś pewnego, stałego. A tu, w Krapkowicach trudno jest znaleźć pracę - skarżył się Jan Pola z Otmętu, czekając na swoją kolej, żeby porozmawiać z przedstawicielem firmy budowlanej.
Dorobić parę groszy
Starsza pani z zaciekawieniem rozgląda się po sali, uważnie czyta oferty pracy w powiecie, pyta przedstawicieli firm o pracę dorywczą: - Szukam czegoś na pół etatu. Jestem na emeryturze i muszę sobie dorobić. Chciałam sprzątanie, albo coś tego typu, ale taka praca jest tylko w Suchym Borze, a ja nawet dobrze nie wiem, gdzie to jest. Musiałabym pracować w Krapkowicach, żeby piechotką dojść do pracy. Mi godziny są obojętne: noc, dzień - wszystko jedno, tylko żeby było blisko. Nie wiem czy taka giełda, to dobry pomysł... Może dla młodych? Ja nic nie znalazłam - mówiła zrezygnowana pani Janina z Krapkowic.
Za to starszy pan, mieszkający w małej miejscowości pod Krapkowicami nie tracił nadziei: - Pracowałem do września 2004. Jestem osobą niepełnosprawną, chcę do renty dorobić, bo mam jej 502 zł i 43 zł na 15-letnią córkę, a z tego trudno wyżyć... Podoba mi się oferta: 'dozorca', ale nie wiem, czy lekarz pozwoli mi pracować na zmiany. Studiujący oferty powiatowe starszy pan ma pracę, ale liczył na to, że 'znajdzie coś lepszego': - Wie pani, teraz 'robotuję-sprzątam'... Chciałbym coś poważniejszego i lepiej płatnego - mówił.
Głos pracodawców
Zainteresowanie poszukujących zatrudnienia było bardzo duże. Najczęściej padało pytanie o czas pracy, zarobki i - właśnie - ograniczenia wiekowe. - Dużo ludzi pytało, ale konkretne kwestionariusze, na podstawie których będziemy prowadzić rozmowy kwalifikacyjne, wypełniło tylko 6 osób. Były u nas i osoby bardzo młode, np. dziewczyna, która chce u nas pracować jako ochrona sklepu, były i starsze panie, które mają już doświadczenie jako kasjerki. Wcale nie jest powiedziane, że pracę dostaną młodzi. My wiemy, że osoby starsze często bardziej szanują pracę, którą dostają, przez to są bardziej odpowiedzialni - mówiła przedstawicielka firmy handlowej z Gogolina.
'Po co ja szedłem na studia?'
Większość ofert przedstawionych na IV Krapkowickiej Giełdzie Pracy to stanowiska dla osób z wykształceniem zawodowym. Na tablicach informacyjnych można było przeczytać, że pracodawcom w naszym powiecie brakuje murarzy, tynkarzy, cukierników, piekarzy, kierowców, fryzjerów, itp. W województwie poszukuje się przede wszystkim osób na podobne stanowiska. Oferty dla nauczycieli czy inżynierów można było policzyć na palcach jednej ręki... - To po co ja szedłem na studia? - retorycznie pytał dwudziestokilkuletni mężczyzna. Honorata Podżorska |