Gogolin
Obiadowa profanacja?Orlęta lwowskie... z frytkamiW otwartej niedawno gogolińskiej restauracji - wśród przeróżnych dań - w menu znalazły się 'Orlęta lwowskie'...
Niedawno skontaktował się z nami Czytelnik, który uważał, że taka nazwa potrawy jest wysoce nie na miejscu: - Kto pozwolił na to, żeby tak nazywało się danie? To brzmi absurdalnie! Jak nazwa potrawy może brzmieć 'Orlęta lwowskie z frytkami i surówką'? To tak, jakby jakaś restauracja serwowała 'Szare Szeregi z musztardą'! Kiedy zauważyłem taki zapis w menu, zapytałem kelnera, cóż to takiego; wytłumaczył, że to mięso drobiowe. Później zapytałem, czy wie, kim były Orlęta Lwowskie. Nie wiedział... - mówił oburzony Czytelnik.
Mianem Orląt Lwowskich określa się młodzież - uczniów, studentów i robotników, którzy w 1918 roku bronili - polskiego wówczas - Lwowa przed napaścią Ukraińców. Byli to ochotnicy, którzy najpierw opór stawiali praktycznie 'gołymi rękami', później - już ze zdobytą od wroga bronią. Na słynnym cmentarzu Orląt Lwowskich pochowanych jest prawie 3000 żołnierzy, z których wielu nie miało nawet 15 lat.
Nazwa dania to pomysł młodego kucharza, który - jak mówi - chciał zaciekawić klientów i nazwą zwrócić ich uwagę na potrawę. - Nie widzę nic złego w takiej nazwie. Mój dziadek walczył pod Lwowem, wiedziałem, kim były Orlęta Lwowskie. Czytałem na ten temat i opowiadali mi koledzy - studenci historii. Szefowa też nie miała nic przeciwko - mówi pomysłodawca nazwy. Jego zdanie podzielała także młoda barmanka.
Mieszkaniec Krapkowic, który zwrócił uwagę na to, że 'Orlęta lwowskie z frytkami...' to nazwa bardzo niesmaczna, to pan w średnim wieku. Przypomniał on również, że w Gogolinie planowało się budowę pomnika poświęconego pamięci tych młodych bojowników.
- Pierwszy raz ktoś zwrócił na to uwagę - mówi kucharz - wielu klientów pytało o skład potrawy, a nikt nigdy nie wspominał o niestosownej nazwie. Dobrze, że znalazł się ktoś, kto historią się interesuje. Wiedziałem, że nazwa może wzbudzić kontrowersje, ale nie przypuszczałem, że nazwa może kogoś zbulwersować. Chciałem po prostu w ten sposób - przy okazji - zainteresować ludzi historią. I zapewniam, że nazwa nie psuje smaku potrawy - dodaje.
Zamysł marketingowy był być może ciekawy, aczkolwiek efekt końcowy nie wszystkim wydaje się smaczny... A co Państwo o tym myślicie? HON, (AJ) |