Temat Kuriera
Cysterna stanęła w płomieniach, a kierowca uciekłOgień na dwa piętraW czwartek 9 czerwca przy zjeździe z autostrady pomiędzy Krapkowicami a Gogolinem wywróciła się cysterna przewożąca łatwopalną substancję. Po chwili wokół ciężarówki pojawił się ogień. Do wypadku doszło najprawdopodobniej z winy kierowcy cysterny, który ze zbyt dużą prędkością wjechał na skrzyżowanie i kołami zahaczył o znajdującą się na środku jezdni wysepkę. Cysterna wraz z kabiną przewróciła się na bok i jakby tego było mało - dwukrotnie przekoziołkowała. Ze zbiornika na jezdnię zaczęła wyciekać oleista substancja. W rozlaną plamę wjechał czerwony seat toledo. W tym momencie doszło do wybuchu ognia. - Słup ognia sięgał drugiego piętra. Aż dziw bierze, że nie doszło do eksplozji - mówi mężczyzna, który obserwował zdarzenie z oddalonej o kilkadziesiąt metrów posesji.Paliła się nie tylko plama wokół cysterny. Ogień pojawił się także na przedniej masce wspomnianego samochodu osobowego. Do czasu przybycia strażaków właściciel seata wraz z trzema innymi kierowcami próbowali gasić ogień. Chciano też pomóc kierowcy cysterny, ale w rozbitej kabinie... nikogo już nie było. Kilka minut później na miejscu pojawili się pierwsi strażacy z Komendy Powiatowej PSP w Krapkowicach. Mimo szybkiej interwencji spaliła się niemal cała komora silnika seata. - Seat przejechał przez rozlany olej. Najprawdopodobniej na zasadzie rozbryzgu, gdy kierowca seata przejechał przez rozlaną plamę, olej dostał się na rozgrzaną komorę silnika i to spowodowało zapalenie się substancji - relacjonuje mł. bryg. Hubert Burczyk, dowódca Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Krapkowicach.Na miejsce zdarzenia przybywały kolejne wozy strażackie. Akcję wsparli strażacy z Gogolina, z gminy Strzeleczki, a nawet pluton chemiczny z Kędzierzyna-Koźla. Strażacy bowiem nie tylko gasili pożar, musieli także zapobiec dalszemu wyciekowi oleju. Do neutralizacji rozlewiska i wchłaniania oleju, strażacy oprócz sorbentu - specjalnego środku chemicznego - zastosowali m.in. snopy słomy używanej jako element przydrożnej reklamy. Plamę neutralizowano też za pomocą trocin. Żeby nie dopuścić do dalszego rozlewania się oleju i dostania się substancji do studzienek kanalizacyjnych, strażacy na jezdnię wysypywali ziemię.- Trudno określić do końca, ile się oleju rozlało. Pojemność cysterny to około 20 tysięcy litrów. Do specjalnego samochodu sprowadzonego z Kędzierzyna-Koźla wypompowaliśmy jeszcze blisko 12 tysięcy litrów oleju. Ale nie wiemy, czy cysterna jechała pełna. Gdyby tak było, to mogło się rozlać nawet 8 tys. litrów substancji. Gdyby była wyższa temperatura i ogień sięgnąłby cysterny, mogłoby dojść do eksplozji. Przecież wytwarza się wewnątrz zbiornika ciśnienie. Poza tym olej czy benzyna paruje. Gdy ciężarówka się przewróciła, wszystkie klapy zbiornika się otworzyły. Jedna była całkiem urwana. To strażacy pozamykali te cztery klapy, żeby się więcej oleju nie wylewało. Istniało realne niebezpieczeństwo wybuchu, gdyby płomień dostał się w pobliże cysterny - mówi Hubert Burczyk z PSP w Krapkowicach.
Obecnie trwa dochodzenie, które ma ustalić kierowcę ciężarówki i powód jego ucieczki z miejsca wypadku. Relacje naocznych świadków różnią się, jeśli chodzi o szczegóły ucieczki kierowcy cysterny. Jedni mówią, że kierowca zbiegł na piechotę, inni wspominają o samochodzie, do którego w chwilę po przewróceniu się cysterny wsiadł mężczyzna. Policja podejrzewa, że przewożony olej mógł pochodzić z nielegalnego źródła, a samochód osobowy, do którego wsiadł kierowca, konwojował przewóz nielegalnego towaru.W kabinie ciężarówki znaleziono dokumenty Ryszarda D. z Wrocławia, na którego zarejestrowany jest pojazd. Z kolei cysterna ma tablice rejestracyjne z okolic Jasła. - Musimy teraz stwierdzić, czy ta osoba, której mamy dane, ma związek z tym zdarzeniem. Ustalamy też, skąd pochodził olej i gdzie miał trafić. Jeszcze nie wiemy ostatecznie, czy jest to olej napędowy czy 'chrzczony' olej opałowy. Współpracujemy w tej sprawie z Urzędem Celnym, szczególnie z nadzorem podatkowym, bo olej napędowy jest towarem akcyzowym. Możemy domniemywać, że nie był to transport do końca legalny, skoro kierowca zbiegł z miejsca wypadku - poinformował nas Henryk Lechociński, Henryk Lechociński, naczelnik sekcji kryminalnej Komendy Powiatowej Policji w Krapkowicach.Podczas akcji ratowniczej węzeł Krapkowice-Gogolin był zamknięty dla ruchu samochodowego na ponad 6 godzin. Rozbita ciężarówka została podniesiona przez specjalistyczny 40-tonowy dźwig. Artur Jackowski |