KRAPKOWICE.net
sobota, 11 października 2008    Aldony, Brunona, Emila    / °Cpogoda07:05 wschód/zachód słońca18:07
TYGODNIK KURIER
KURIER TV
TANIE ROZMOWY
INFORMATOR
OGŁOSZENIA
EXTRA
AKTUALNOŚCI
PRACA
KAMERY
ROZRYWKA
FORUM
 CZAT
GSM
INFO
 
startuj z portalem dodaj do ulubionych|    Wirtualne KRAPKOWICE   ||   Street of Race - forum dla automaniaków    | wydrukuj stronę

R       E       K       L       A       M       A

KRAPKOWICE.net » Kurier » Nr 104 (14.06.2005)
KURIER: AKTUALNY NUMER REDAKCJA / STOPKA REKLAMA ARCHIWUM MULTIMEDIA "Moje Miasto"
Z ostatniej chwili
Temat Kuriera Kurier Raport Kuriera Powiat Opinie Ekologia Interwencje, listy do redakcji Felieton Graffitti Więcej działów...


JEDYNKA / E-KURIER

 « 104 (104)  » 


 » ZOBACZ NUMER

 » PDF JEDYNKA

PDF CAŁA GAZETA

Dostęp do artykułów
w Portalu i cała gazeta
w PDF-ie za 1 SMS-a!

Od teraz jeszcze taniej przy płatności on-line!

Płatność kartą lub przelewem
(także z zagranicy)

PODATEK
EXTRA
Street Of Race 3
Festyn Koksowników 2006
Dni Krapkowic 2006
15 lat Klubu Tańca Siera
Malwina Ratajczak - Miss Polonia
KALENDARIUM
LISTA WYSYŁKOWA
Jeżeli chcesz otrzymywać najnowsze informacje z Ziemi Krapkowickiej i Portalu prosto do Twojej skrzynki pocztowej wpisz poniżej swój adres e-mail



KURIER TOP 5
Najczęściej czytane
Tematy Kuriera


Krapkowiczanka najpiękniejszą Polką!
Do woja marsz!
Dam pracę, szukam pracy
Tragedia na żwirowni
Skandal z Miss Polonia

Najlepiej oceniane
artykuły z Kuriera
przez Internautów


Utrudniona przeprawa
Unia dofinansuje
Na nerwicę najlepsza impreza
Dobra zmierza ku lepszemu
Biznesmeni walczą ze stresem

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron


Krapkowice Niebezpieczna konkurencja

Ktoś chce ją wykończyć?

Do sklepu rehabilitacyjnego Kariny Skrzypczyk ciągle przychodzą klienci - stali oraz nowi. Praktycznie każdy z nich pokazuje receptę, na której lekarz zapisał im odpowiedni sprzęt rehabilitacyjny:
- Rozkładam ręce i mówię: przykro mi, nie mogę państwa obsłużyć, nie mam umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia - mówi bezradnie właścicielka.

NFZ nie chce podpisać umowy, bo twierdzi, że Karina Skrzypczyk w ogóle nie zna się na sprzedaży sprzętu rehabilitacyjnego, mimo iż w branży pracuje już ponad pięć lat i nigdy wcześniej nikt niczego jej nie zarzucił.
- Przez kilka lat uczciwie pracowałam, budowałam wszystko po kolei, a teraz w Krapkowicach zjawiła się nieuczciwa konkurencja, która chce to wszystko zniszczyć. Zniszczyć moją pracę i - na dodatek - moją osobę... Czuję się naprawdę pokrzywdzona.

Chciała się usamodzielnić...

Kiedyś Karina Skrzypczyk współpracowała z dużą firmą z Opola, handlującą sprzętem rehabilitacyjnym. Dostawała prowizję za sprzedany sprzęt. Jednak ta współpraca okazała się niezbyt korzystna.
- Ciężko pracowałam, zdobywałam zaufanie lekarzy, a firma R. odbierała mi rynek, zwracając się bezpośrednio - nie przeze mnie - do współpracujących ze mną lekarzy. Przecież nie miałam szans w konkurowaniu z własnym szefem - wspomina pani Karina, która w końcu zrezygnowała ze współpracy z firmą R. z Opola i nawiązała kontakt z inną firmą, tym razem z Katowic.
Nagle jej sklep zaczęły nawiedzać wszelkie możliwe kontrole. Także z Narodowego Funduszu Zdrowia. I cóż się okazuje? Otóż to, że pani Karina, współpracując z kim innym, ale realizując recepty według schematu, którego 'nauczono' ją w R., nagle zaczęła robić to źle.
- Nie zmieniłam żadnych zasad realizacji recept czy sposobów składania zamówień. Robię wszystko tak samo, jak robiłam przez trzy lata w R. Podejrzewam, że za tymi kontrolami stoi mój były szef - prezes firmy R., niestety nie mam możliwości udowodnienia tego. Myślę jednak, że za to, że przestałam z nim współpracować - po prostu się mści - mówi pani Skrzypczyk.

Kłopoty zaczęły się wcześniej

- W zeszłym roku zwolniłam dyscyplinarnie pracownicę, która podczas zwolnienia lekarskiego przyszła do pracy i wyniosła z biura zeszyt z danymi moich klientów, firm, lekarzy z którymi współpracowałam i notatkami służbowymi - opowiada Karina Skrzypczyk.
Teraz jej była pracownica pracuje w R. Wydaję się dziwnym fakt, że szefostwo R. zatrudniło - dyscyplinarnie zwolnioną wcześniej - z podobnego sklepu pracownicę, która dodatkowo - o oskarżyła swojego byłego pracodawcę - panią Skrzypczyk - o mobbing.
- Sprawa w Sądzie Pracy to nie wszystko. Ta kobieta przez jakiś czas była wolontariuszką; chodziła do ZOZ-ów, odwiedzała ZOL i chorym, niepełnosprawnym ludziom - moim klientom opowiadała, jaka to ja niby jestem straszna, jak ją maltretowałam psychicznie, krzyczałam na nią, itd. To jakaś paranoja. Ja naprawdę zawsze dbałam o to, żeby mieć dobre kontakty z pracownikami - denerwuje się właścicielka sklepu.

Fundusz zawiadomił policję

W zeszłym roku kontrola z NFZ wykazała, że w firmie pani Skrzypczyk były pewne nieprawidłowości. Głównym powodem zerwania umowy było... 6 źle wypisanych przez lekarza recept. Lekarz po prostu nie wpisał kodu produktu, który przepisał pacjentowi na recepcie. Kod ten, by zgadzał się z zaleceniem lekarza - wpisała pracownica sklepu. Niestety wpisując kody pomyliła się i pani Karina poprawiła po niej błędny kod. NFZ uznał to za sfałszowanie recept. Sprawa trafiła na policję. Poza tym, NFZ nałożył karę pieniężną na firmę z Katowic, z którą pani Karina współpracowała.
- To katowicka firma, z którą zaczęłam współpracować po R. miała umowę z NFZ-em, nie ja - mówi Karina Skrzypczyk. Ja miałam tu tylko punkt realizacji świadczeń! Nie rozumiem, czemu NFZ się mnie czepia. Wszystkie niedociągnięcia, jakie zauważyła kontrola z NFZ powinny być najpierw skonsultowane z firmą, która faktycznie realizowała recepty - tłumaczy pani Skrzypczyk.
Recepty, które od lekarzy przynosili pacjenci - i zarazem klienci Kariny Skrzypczyk - były realizowane i sprawdzane z wydawanym towarem przez specjalnie do tego wyznaczoną osobę i w firmie ortopedycznej i w NFZ. Przechodziły więc przez ręce - minimum - trzech osób. Teraz winą za ewentualne nieprawidłowości obarczono właścicielkę krapkowickiego sklepu.

Fundusz zerwał umowę

W styczniu br. Karina Skrzypczyk nie prowadziła już własnego sklepu. NFZ odmówił bowiem firmie z Katowic zawarcia umowy na 2005, sugerując, że do zakończenia postępowania wyjaśniającego przez policję, nie może takiej umowy zawrzeć. Chcąc zarobić na utrzymanie rodziny, Karina Skrzypczyk musiała szukać innego wyjścia.
- Chciałam się jakoś ratować, więc nawiązałam współpracę z firmą El-bis i zostałam po prostu pracownikiem tej firmy, prowadziłam sklep ze sprzętem rehabilitacyjnym w Głubczycach - opowiada właścicielka krapkowickiego sklepu.
Niestety, jak mówi pani Skrzypczyk: 'odnaleźli mnie po dwóch miesiącach'. Momentalnie głubczycki sklepik najechała kontrola z NFZ. Sklepik miał mały obrót, interes nie zaczął się jeszcze 'rozkręcać', ale powołano komisję złożoną z samych naczelników, która wykazała 'poważne' nieprawidłowości, na mocy których NFZ rozwiązał umowę z punktem w Głubczycach. Owe nieprawidłowości to na przykład: zasłona w przebieralni (podobno powinny być drzwi), stojące zbyt blisko siebie regały, brak termometru, itp.
- Przeszłam się po sklepach prowadzonych przez firmę R. Tam podobnych niedociągnięć jest mnóstwo i nikt nie zrywa z nimi umowy - opowiada pani Karina.
- Normalnie, po przeprowadzonej kontroli komisja z NFZ zwykle informuje, co jest do poprawki, a nie - od razu zrywa umowę. Niestety, wszystkie kontrole przeprowadzone w obu moich punktach były celowane. Mam wrażenie, że komisja z góry założyła sobie, że chce mnie zniszczyć - żali się właścicielka sklepu.
W myśl przepisów, umowa z NFZ może być rozwiązana - bez podania przyczyn - przez obie strony. Obowiązuje wówczas miesięczne wypowiedzenie. Karina Skrzypczyk chce się jednak dowiedzieć, dlaczego zerwano umowę, gdy sklep taki jest i był przydatny lokalnej społeczności.
- Mi to wygląda po prostu na 'czyszczenie' rynku dla R. - mówi pani Skrzypczyk.
Ciekawy jest zwłaszcza fakt, że na początku maja R. otworzył swój sklep w krapkowickiej przychodni, niedaleko dotychczasowego punktu pani Kariny.

Nowej umowy nie będzie?

W punkcie El-bisu szybko usunięto wszelkie usterki, jakie zauważył NFZ i firma wystąpiła do Funduszu z wnioskiem o ponowne zawarcie z nim umowy. Opolski Fundusz odpowiedział, że w sytuacji, gdy toczy się postępowanie w sprawie sklepu w Krapkowicach i w sprawie katowickiej firmy, nie może zawrzeć umowy z El-bisem.
- Przecież to niedorzeczne. Postępowanie toczy się przeciw firmie z Katowic, a umowy nie chcą podpisać z zupełnie inną - nie związaną w żaden sposób z katowicką - firmą El-bis. Co ma jedno do drugiego? - pyta prawnik pani Skrzypczyk.
Czy - w takim razie - kiedy NFZ kieruje jakąś sprawę do prokuratury, w ogóle nie podpisuje umów z żadnymi firmami i gabinetami lekarskimi? Na przykładzie El-bisu, wygląda na to, że tak właśnie jest.
Odpowiedź z NFZ w tej sprawie wygląda tak jakby NFZ nie rozróżniał kontroli, firm i umów.
- Firma El-bis nie ma żadnego związku z kontrolą z 2004 roku i policyjnym postępowaniem wyjaśniającym - twierdzi prawnik - ale jak widać, Funduszowi nie robi to różnicy.

Bez umowy się nie da

Jeśli sklep ze sprzętem rehabilitacyjnym ma umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia, pacjent, który przychodzi po sprzęt z receptą wypisaną przez lekarza ma - albo całość pokrytą z Funduszu, albo płaci tylko 30% całej ceny potrzebnego sprzętu. Nikomu nie opłaca kupować się w 'detalu' i płacić stuprocentowej sumy produktu. Proces sprzedaży sprzętu rehabilitacyjnego jest dość skomplikowany. Najpierw obsługa sklepu wydaje lub - jeśli to potrzebne - zamawia sprzęt zapisany na recepcie. Później recepta trafia do firmy, z którą sklep ma podpisaną umowę i tam jest monitorowana. Firma dokładnie kontroluje, czy pacjent dostał odpowiedni sprzęt. Później wszystko trafia do NFZ, gdzie przechodzi kolejną, podobną kontrolę.
- Nigdy, dopóki współpracowałam z R., nie zdarzyło mi się, żeby coś zostało zrobione nie tak. Dlaczego więc teraz, kiedy odłączyłam się od tej firmy, wszystko jest źle? Dlaczego nagle zaczęłam wydawać nie ten sprzęt, który jest na recepcie? Dlaczego wydaję go wbrew przepisom? I wreszcie - dlaczego żadna ze stojących nade mną firm, które przeprowadzały kontrole, nie poinformowała mnie raz, czy drugi, że gdzieś zaszła pomyłka, czy nieprawidłowość?

Takich 'dlaczego' jest wiele... Karina Skrzypczyk może nie usłyszeć odpowiedzi na zadawane sobie i Funduszowi pytania:
- Nasze oficjalne pisma do NFZ-u nic nie dadzą, dopóki nie zmieni się punkt widzenia opolskiego Funduszu. A zanim pisma dotrą do prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia do Warszawy, to R. skutecznie sprzątnie całą konkurencję. Jedyne, co nam zostało, to interwencje w prasie - mówi załamana Karina Skrzypczyk.


Honorata Podżorska


K O M E N T A R Z E
Do tego artykułu nie ma jeszcze komentarzy.

DODAJ KOMENTARZ! Twój będzie pierwszy.
wróć do Kuriera nr 104


FORUM
DODAJ KOMENTARZ! Twój będzie pierwszy!
OCEŃ TEN ARTYKUŁ
Możesz ocenić ten artykuł.
Wybierz ocenę
- czym wyższa tym lepsza.

 1   2   3   4   5   6 
KURIER 104
SPORTzwiń dział
Obrowiec w A klasie!

Owocny Plon

Pójdzie w ślady Maksymow?





AKTUALNY NUMER REDAKCJA / STOPKA REKLAMA ARCHIWUM MULTIMEDIA "Moje Miasto"
Z ostatniej chwili
Temat Kuriera Kurier Raport Kuriera Powiat Opinie Ekologia Interwencje, listy do redakcji Felieton Graffitti Więcej działów...

 POLECAMY LOKALNE FIRMY »» ZOBACZ REKLAMĘ » TEXTBOX
 

Wszelkie materiały zamieszczone w Portalu są prawnie chronione.
Kopiowanie w jakiejkolwiek formie bez zezwolenia zabronione.

© 2004 by SONIK & SONIK / KURIER Wszelkie prawa zastrzeżone.
 
KONTAKT:
portal@krapkowice.net