KRAPKOWICE.net
środa, 3 grudnia 2008    Hilarego, Franciszki, Ksawery    / °Cpogoda07:30 wschód/zachód słońca15:49
TYGODNIK KURIER
KURIER TV
TANIE ROZMOWY
INFORMATOR
OGŁOSZENIA
EXTRA
AKTUALNOŚCI
PRACA
KAMERY
ROZRYWKA
FORUM
 CZAT
GSM
INFO
 
startuj z portalem dodaj do ulubionych|    Wirtualne KRAPKOWICE   ||   Street of Race - forum dla automaniaków    | wydrukuj stronę

R       E       K       L       A       M       A

KRAPKOWICE.net » Kurier » Nr 106 (28.06.2005)
KURIER: AKTUALNY NUMER REDAKCJA / STOPKA REKLAMA ARCHIWUM MULTIMEDIA "Moje Miasto"
Z ostatniej chwili
Temat Kuriera Kurier Raport Kuriera Powiat Opinie Ekologia Interwencje, listy do redakcji Felieton Graffitti Więcej działów...


JEDYNKA / E-KURIER

 « 106 (106)  » 


 » ZOBACZ NUMER

 » PDF JEDYNKA

PDF CAŁA GAZETA

Dostęp do artykułów
w Portalu i cała gazeta
w PDF-ie za 1 SMS-a!

Od teraz jeszcze taniej przy płatności on-line!

Płatność kartą lub przelewem
(także z zagranicy)

PODATEK
EXTRA
Street Of Race 3
Festyn Koksowników 2006
Dni Krapkowic 2006
15 lat Klubu Tańca Siera
Malwina Ratajczak - Miss Polonia
KALENDARIUM
LISTA WYSYŁKOWA
Jeżeli chcesz otrzymywać najnowsze informacje z Ziemi Krapkowickiej i Portalu prosto do Twojej skrzynki pocztowej wpisz poniżej swój adres e-mail



KURIER TOP 5
Najczęściej czytane
Tematy Kuriera


Krapkowiczanka najpiękniejszą Polką!
Do woja marsz!
Dam pracę, szukam pracy
Tragedia na żwirowni
Skandal z Miss Polonia

Najlepiej oceniane
artykuły z Kuriera
przez Internautów


Utrudniona przeprawa
Unia dofinansuje
Na nerwicę najlepsza impreza
Dobra zmierza ku lepszemu
Dłużnicy pod kontrolą

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron


LO Gogolin Wizyta w Palermo

Słoneczna wyspa

Tygodniowy pobyt na słonecznej Sycylii na długo zapadnie w pamięci czwórce uczniów z gogolińskiego liceum. Jak podkreślają, z chęcią by tam wrócili.

Iga Skrzypecka ze Zdzieszowic, Dawid Pasieka z Gogolina, Jan Zagwojski z Gogolina oraz Marta Szczepanek z Otmętu wraz z towarzyszącymi im nauczycielkami Joanną Baran i Jolantą Zawieją w dniach 8 -14 maja odwiedzili partnerską szkołę w Palermo.
- Pobyt był zorganizowany dzięki Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji - Narodowej Agencji Programu Socrates Comenius. Naszymi partnerami jest właśnie szkoła w Palermo i niemieckie Schongau. Zwiedzamy szkoły, podpatrujemy ich system nauczania, organizację pracy - mówi Joanna Baran, koordynatorka programu w LO w Gogolinie.
Mimo perspektywy atrakcyjnych wyjazdów zainteresowanie pracą w programie Socrates Comenius nie było duże.
- Do programu zgłosiła się nas tylko czwórka. Comenius to nie tylko wyjazdy, ale i praca: robienie plakatów, sprawozdań i raportów, poza tym na wyjazdach mamy tzw. workshopy, czyli wykonujemy pracę na dany temat - mówi Dawid Pasieka.

Wyjazd do Palermo był rewizytą, bowiem Włosi gościli już w Gogolinie w marcu 2004 roku.
- Po raz pierwszy lecieliśmy samolotem. Najpierw z Krakowa-Balic do Mediolanu, gdzie było międzylądowanie do Palermo - mówią uczniowie.
Jak wspominają już pierwsze chwile po przylocie nastroiły ich optymistycznie.
- Włosi są bardzo spontaniczni. Zakochałam się w ich sposobie witania. Od razu cmokają się w policzki, obojętne czy to nauczyciel czy uczeń - mówi Iga Skrzypecka.
- Faktycznie cechuje ich bardzo duży luz. Rano wszyscy uczniowie z nauczycielami się obejmują, całują. Takie ciepłe to wszystko. Bardzo szybko przechodzą na ty. Po imieniu do nauczycieli się zwracają - dodaje Dawid.

Na wyspie okazało się, że Włosi bardzo lubią Polaków - głównie przez sentyment do osoby Jana Pawła II.
- Bardzo kochali naszego papieża. Wszędzie pełno pamiątek, zdjęć Jana Pawła II. Wielka żałoba po jego śmierci. W telewizji, gdy coś mówiono o naszym papieżu, od razu cisza jak makiem zasiał - podkreśla Iga.
Okazuje się, że nie mamy co się wstydzić, jeśli chodzi o infrastrukturę i wygląd naszych miast.
- Jak podjechałam pod dom dziewczyny, u której mieszkałam, pomyślałam że będę spać w slamsach. Ale w środku mają jednak super urządzone - mówi Iga.
- Większość ludzi mieszka w małych blokach. Tylko wzdłuż głównej ulicy stoją wysokie płoty, że nie da się zajrzeć do środka. Za tymi płotami wybudowane są ogromne wille, stoją lśniące samochody - dodaje Jan Zagwojski.

Uczniowie z gogolińskiego liceum to przy włoskich kolegach prawdziwe 'morsy'.
- Oni marzną przy 25 stopniach. Dziwili się, że śpimy przy otwartych oknach w nocy - śmieje się Janek.
Czasami problemem stawała się bariera komunikacyjna.
- Niektórzy z nas mieli problemy z dogadaniem się, bo na przykład moja dziewczyna w ogóle nie mówiła po angielsku - mówi Iga.
- Mój kolega z Palermo z kolei bardzo dobrze mówił, nauczył się angielskiego wyłącznie słuchając piosenek - zauważa Dawid.
- W szkołach nie uczą się języków. Sami układają sobie program i niekoniecznie muszą tam znaleźć się języki. Już na własną rękę muszą sobie zorganizować kursy językowe. Programy w szkołach i tak są przeładowane, bo mają 40 godzin zajęć tygodniowo - zaznacza nauczycielka, Jolanta Zawieja.
- Ale nie mają zadań domowych! - dodaje z przekąsem Iga.

Szkoła, z którą współpracują gogolinianie to liceum sztuk plastycznych. Uczniowie z Gogolina obserwowali zajęcia z modelowania, rzeźby i architektury. Jak zaznaczają, szkoła jest świetnie wyposażona w specjalistyczne przyrządy. Zaskoczył ich za to bałagan i niesubordynacja na zajęciach.
- Zajęcia trwają 50 minut. Punktualnie o 8.00 brama szkoły jest zamykana. Kto nie zdąży, musi przyjść z rodzicami. Ale zajęcia w praktyce i tak zaczynają się godzinę później, bo zanim młodzież się zbierze i zorganizuje, dochodzi 9.00 - zauważa Iga.
- W klasach jest większy bałagan, więcej nieładu... artystycznego. Na korytarzach popiół, kurz, sprzątaczki tam nie widzieliśmy. Na lekcjach nie ma rygoru, zero dyscypliny. Ale za to dało się zauważyć, że młodzi Włosi z większą ochotą chodzą do szkoły - wspominają zgodnie uczniowie z liceum w Gogolinie.
- W czasie wizyty w Polsce nauczycielom z Palermo bardzo spodobał się budynek naszej szkoły. W porównaniu z ich szkołą u nas panuje 'artystyczny ład'. Dbamy o wystrój szkoły, jest czysto na korytarzach. U nas wiadomo od razu, że to klasa chemiczna czy matematyczna itd. Tamtejsze szkoły średnie nie mają swoich osobnych budynków. W całym Palermo tylko jedna szkoła ponadgimnazjalna ma osobny budynek. Szkoły często są umiejscowione w blokach na piętrze, gdzie obok pomieszczeń lekcyjnych mieszkają normalnie lokatorzy. Nasza partnerska szkoła dzierżawi budynek klasztorny - mówi Jolanta Zawieja.

- Rzeczywiście - wystrój i wnętrze sal przypominają te klasztorne, więc panie skarżyły się, że nie ma dużych, dobrze oświetlonych sal, np. do lekcji malarstwa. Tak więc tyle się u nas narzeka, ale gdzie indziej wcale to nie wygląda lepiej. Tam też jest skromnie. Brakuje krzeseł, ławek. Uczniowie przechodząc z sali do sali zabierali swoje krzesła - kontynuuje wątek Joanna Baran.- Warte podpatrzenia są u nich za to lekcje chemii. Tam każdy nauczyciel chemii ma swojego asystenta. To asystent przygotowuje ćwiczenia i przeprowadza doświadczenia, przygotowuje odczynniki. Profesor tylko nadzoruje i zajmuje się teorią. Przygotowanie doświadczenia to nieraz 15 minut, więc to na pewno zaoszczędza czas profesora, który może po prostu równolegle prowadzić lekcję - zauważa Jolanta Zawieja.
Valerio, Katia, Jean Luca, Carla - tak mają na imię uczniowie z Palermo, u których gościli licealiści z LO w Gogolinie. Cała czwórka moich rozmówców zgodnie podkreśla, że z chęcią wróciłaby na słoneczną wyspę.

- Z chęcią tam wrócilibyśmy. Tam jest bezstresowe życie. Wracaliśmy z plaży o godzinie 21.00. O 21.30 była kolacja, a jeszcze przed północą wychodziliśmy na miasto. Wracaliśmy z reguły o 5.00 nad ranem. Potem trzy godziny snu i do szkoły. I oni tak w dzień w dzień potrafią - z rozrzewnieniem wspomina Jan.
- Doskonała włoska kuchnia: pyszna pizza, przeróżne rodzaje makaronów, bardzo dobre lody - dodają.
- Utrzymujemy kontakty. Planuję następne wakacje spędzić tam - zaznacza Dawid Pasieka.
Tuż przed odlotem do Polski nie obyło się bez przygód. Tym razem włoski luz mógł znacznie opóźnić powrót całej grupy do kraju.
- Na lotnisku mieliśmy się spotkać o 4.00 rano. Odlot mieliśmy o 6.20. O godzinie 5.00 jeszcze nie było Marty. Nagle Janek dostał sms, że ona właśnie się obudziła, chodzi po domu, ale gospodarze jeszcze śpią i nie może ich dobudzić. W końcu tuż przed 6.00 pojawiła się na lotnisku. Na szczęście jeden z panów z odprawy świetnie mówił po angielsku i był na tyle miły, że Marcie wystarczyło tylko pokazać paszport - wspominają uczestnicy wyjazdu do Palermo.

Artur Jackowski


K O M E N T A R Z E
Do tego artykułu nie ma jeszcze komentarzy.

DODAJ KOMENTARZ! Twój będzie pierwszy.
wróć do Kuriera nr 106


FORUM
DODAJ KOMENTARZ! Twój będzie pierwszy!
OCEŃ TEN ARTYKUŁ
Możesz ocenić ten artykuł.
Wybierz ocenę
- czym wyższa tym lepsza.

 1   2   3   4   5   6 
KURIER 106
RAPORT KURIERAzwiń dział
SPORTzwiń dział
Trzeba liczyć na siebie

Mistrzostwa w mini futbolu

Derbowe zwycięstwo Unii

Powiedzieli po meczu:





AKTUALNY NUMER REDAKCJA / STOPKA REKLAMA ARCHIWUM MULTIMEDIA "Moje Miasto"
Z ostatniej chwili
Temat Kuriera Kurier Raport Kuriera Powiat Opinie Ekologia Interwencje, listy do redakcji Felieton Graffitti Więcej działów...

 POLECAMY LOKALNE FIRMY »» ZOBACZ REKLAMĘ » TEXTBOX
 

Wszelkie materiały zamieszczone w Portalu są prawnie chronione.
Kopiowanie w jakiejkolwiek formie bez zezwolenia zabronione.

© 2004 by SONIK & SONIK / KURIER Wszelkie prawa zastrzeżone.
 
KONTAKT:
portal@krapkowice.net