Gogolin
Graffiti na bibloteceNa legalu- Na pomysł wpadł burmistrz Gogolina - Joachim Wojtala. Urząd zafundował spraje, jednak my to robimy za friko - mówi Dżastin, z którym rozmawiam w trakcie realizacji projektu.
Dżastin-trzymający w ręku puszkę z farbą i w masce, zasłaniającej usta i nos oraz jego dwaj kumple - Ogur i Baran, mają za sobą kilkunastoosobową publiczność. Ciągle ktoś przystaje, wypytuje. W końcu to niecodzienny widok, by w biały dzień, w centrum Gogolina, ktoś robił graffiti na gminnym budynku, jakim jest miejska biblioteka. Ja robię rysunek główny, tzw.charakter lub tło - kontynuuje Dżastin. Ogur z Baranem robią "wrzuty" (ksywki grafficiarzy). Koszt całego projektu to około 550 zł. W tym przedsięwzięciu miało brać udział jeszcze kilku innych dobrych "writerów", ale do południa są przeważnie w szkole. Pomysł burmistrza okazał się strzałem w dziesiątkę. Biblioteka nabrała postmiodernistycznego charakteru, zaś młodzi artyści legalnie mogli zrealizować swoje projekty. Poza tym konserwatywnie nastawiona ludność uświadomi sobie, że graffiti to nie tylko nowy rodzaj wandalizmu, ale również oryginalny sposób na ozdobienie niektórych murów i elewacji. Jasiek |