KRAPKOWICE.net
piątek, 29 sierpnia 2008    Beaty, Racibora, Sabiny    / °Cpogoda05:59 wschód/zachód słońca19:42
TYGODNIK KURIER
KURIER TV
TANIE ROZMOWY
INFORMATOR
OGŁOSZENIA
EXTRA
AKTUALNOŚCI
PRACA
KAMERY
ROZRYWKA
FORUM
 CZAT
GSM
INFO
 
startuj z portalem dodaj do ulubionych|    Wirtualne KRAPKOWICE   ||   Street of Race - forum dla automaniaków    | wydrukuj stronę

R       E       K       L       A       M       A

KRAPKOWICE.net » Kurier » Nr 107 (05.07.2005)
KURIER: AKTUALNY NUMER REDAKCJA / STOPKA REKLAMA ARCHIWUM MULTIMEDIA "Moje Miasto"
Z ostatniej chwili
Temat Kuriera Kurier Raport Kuriera Powiat Opinie Ekologia Interwencje, listy do redakcji Felieton Graffitti Więcej działów...


JEDYNKA / E-KURIER

 « 107 (107)  » 


 » ZOBACZ NUMER

 » PDF JEDYNKA

PDF CAŁA GAZETA

Dostęp do artykułów
w Portalu i cała gazeta
w PDF-ie za 1 SMS-a!

Od teraz jeszcze taniej przy płatności on-line!

Płatność kartą lub przelewem
(także z zagranicy)

PODATEK
EXTRA
Street Of Race 3
Festyn Koksowników 2006
Dni Krapkowic 2006
15 lat Klubu Tańca Siera
Malwina Ratajczak - Miss Polonia
KALENDARIUM
LISTA WYSYŁKOWA
Jeżeli chcesz otrzymywać najnowsze informacje z Ziemi Krapkowickiej i Portalu prosto do Twojej skrzynki pocztowej wpisz poniżej swój adres e-mail



KURIER TOP 5
Najczęściej czytane
Tematy Kuriera


Krapkowiczanka najpiękniejszą Polką!
Do woja marsz!
Dam pracę, szukam pracy
Tragedia na żwirowni
Skandal z Miss Polonia

Najlepiej oceniane
artykuły z Kuriera
przez Internautów


Utrudniona przeprawa
Unia dofinansuje
Biznesmeni walczą ze stresem
Na nerwicę najlepsza impreza
Czy musimy chodzić środkiem jezdni?

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron


Temat Kuriera Matka z ciężko chorym synem od lat czeka na mieszkanie komunalne

Własny kąt na wagę życia

Jadwiga Friedrich od siedmiu lat bezskutecznie stara się o mieszkanie komunalne w Krapkowicach. Gdy w 2000 roku ciężko zachorował jej samotnie wychowywany syn, potrzeba posiadania własnego lokum stała się bardzo uzasadniona.
W marcu 2000 roku Jadwiga Friedrich przeżywa bardzo trudne dni. Jak grom z jasnego nieba pojawia się wiadomość, że jej niespełna 15-letni wówczas syn ma guza mózgu.
- Marek skarżył się od dłuższego czasu na uporczywy ból głowy. Chodził wtedy do pierwszej klasy zawodówki. Lekarz myślał, że on po prostu symuluje, bo nie chce chodzić na praktyki do zakładów papierniczych.
Potem poszłam z Markiem prywatnie do lekarza, który od razu poznał po wzroku, że coś jest nie tak. Syn miał już wcześniej problemy ze wzrokiem, dopasowywaliśmy mu różne okulary, a on i tak źle widział. Po tamtej wizycie natychmiast został odesłany do szpitala. Ordynator mówił, że trafił tam w ostatniej chwili. Jeszcze jeden dzień i mogło być za późno, bo guz był już tak bardzo rozwinięty. Siedem godzin trwała operacja. Dobrze, że Marek miał silny organizm. Dawali mu i tak po operacji 50 procent szans na przeżycie - wspomina matka Marka.
W tym samym czasie, gdy życie Marka zawieszone było na przysłowiowym włosku, zaczęły się mieszkaniowe perturbacje Jadwigi Friedrich.
- Mieszkaliśmy przy ulicy Kilińskiego w Otmęcie. To było zakładowe mieszkanie, bardzo małe, zaledwie 19 metrów, więc już wcześniej starałam się o większe. Akurat wtedy, gdy Marek miał operację, syndyk masy upadłościowej 'Otmętu' zaczął sprzedawać te mieszkania. Wtedy zupełnie nie miałam głowy do tego, nikt mnie nie poinformował o szczegółach. No i przyszła pewnego dnia do mnie kobieta, która powiedziała że ona kupiła to mieszkanie - mówi Jadwiga Friedrich.
- Nowa właścicielka mówiła, że mnie nie wygania, ale ona chce dać to mieszkanie swojemu synowi. Zresztą - po operacji Marek i tak nie mógł tam mieszkać, nie było warunków, tym bardziej, że on potrzebował przestrzeni, wystarczyło żeby się gdzieś uderzył i od razu mógł stracić przytomność. Zdecydowałam się więc przeprowadzić - kontynuuje.
Jadwiga Friedrich wraz z synem w sierpniu 2000 roku przeprowadza się do Zdzieszowic, gdzie w zamian za opiekę nad starszym mężczyzną, mieszka w prywatnym domu. Jak zaznacza nasza rozmówczyni, jej największym błędem była nie tyle decyzja o przeprowadzce, co wymeldowanie się z ulicy Kilińskiego.
- Gdybym się nie wymeldowała, kobieta która kupiła mieszkanie na Kilińskiego musiałaby zapewnić mi jakiś lokal. A tak, to się wymeldowałam i koniec. Nikt mi nic nie powiedział, nie doradził. Potem okazało się, że ten starszy mężczyzna ze Zdzieszowic też mnie nie może zameldować na stałe, bo część domu należy do jego syna. Tak więc od tamtej pory mam zawsze tymczasowy meldunek. Ale w zasadzie jestem bezdomna.
Zdzieszowiczanin, u którego pomieszkiwali Jadwiga z Markiem, po kilku miesiącach umarł.
- Od razu pojawiła się rodzina zmarłego, która kazała nam się wyprowadzić. Ponownie zaczęliśmy pisać wnioski do gminy Krapkowice o przydział mieszkania komunalnego - mówi Jadwiga Friedrich.
Urzędowe odpowiedzi nie napawały optymizmem.
- W jednym z pism burmistrz Piotr Solloch poinformował mnie, że rezygnacja z zamieszkiwania w Krapkowicach i przeprowadzenie się do Zdzieszowic przekreśliła szansę ubiegania się o mieszkanie. Choć pierwszy wniosek o mieszkanie złożyłam w Zakładzie Gospodarki Komunalnej w 1998 roku, to w 2001 roku musiał od nowa wpisać się na listę oczekujących. Od tej pory aż do teraz wielokrotnie chodziłam do burmistrza, do obecnej prezes Towarzystwa Budownictwa Społecznego, ale odpowiedź była zawsze jedna - w zasobach gminy nie ma dla nas odpowiedniego mieszkania - narzeka Friedrich.
Od kilku lat zatem Jadwiga Friedrich z synem pomieszkują kątem u rodziny, bądź wynajmują mieszkanie. Z ostatnio wynajmowanego mieszkania w Otmęcie Jadwiga Friedrich musiała się jednak wyprowadzić, bo nie stać jej było na wszystkie opłaty.
- Na mieszkanie komunalne byłoby mnie jeszcze stać, bo mam emeryturę, Marek ma rentę i dostaję jeszcze zasiłek opiekuńczy. Ale ostatnio wynajmowaliśmy mieszkanie spółdzielcze. Czynsz, odstępne i media wychodziły mi miesięcznie blisko 750 złotych. Największy problem z opłatami pojawił się w momencie, gdy ponownie ciężko zachorował mój syn - mówi Jadwiga Friedrich.
Tuż przed kolacją wigilijną w 2004 roku Marek ponownie trafia do szpitala. Tym razem ma ropne zapalenie opon mózgowych.
- Miał taką bakterię, że nawet w Warszawie nie wiedzieli, co to jest. Lekarze uprzedzali mnie od razu, że może nie przeżyć. Wrócił ze szpitala po miesiącu. Potem miesiąc na rehabilitacje z nim jeździłam. I ponownie trafił do szpitala, bo stwierdzono, że nie był dobrze wyleczony z zapalenia opon mózgowych. To znowu leżał w szpitalu do marca. Niedawno przeszedł operację biodra. Wkrótce czeka go następna operacja, tym razem drugiego biodra. Syn zawsze pyta się mnie, dlaczego to się wszystko jego czepia? Skąd te nieszczęścia? - z goryczą w głosie mówi matka Marka.
Od kilkunastu dni Jadwiga wraz z Markiem mieszka w Krępnej.
- Zadłużyłam wynajmowane mieszkanie, dostałam wypowiedzenie i musiałam się wyprowadzić. Teraz pomieszkuję kątem u córki. Jednak ten dom traktuję jak przechowalnię. Córka sama ma problemy. Ma piątkę swoich dzieci, a najmłodszy Kamil też jest poważnie chory. Jest głuchoniemy, ma przeszczepioną nerkę. Teraz dostaje leki na bazie sterydów. Tego chłopaczka dosłownie nosi po całym mieszkaniu. Jest nieobliczalny, potrafi rzucić w kogoś garnkiem. Marek się go wręcz boi. Wystarczy, że Kamil go uderzy w tył głowy i może dojść do nieszczęścia - martwi się Jadwiga Friedrich.
Marek, dziś już 21-letni, młody mężczyzna, z trudem porusza się o własnych siłach. Chodzi o lasce. Kolejna przeprowadzka wyraźnie go przytłacza. Nie ma sił i ochoty opowiadać o swojej sytuacji.
- Sam osobiście złożyłem wniosek o mieszkanie w TBS. Ale jak mi powiedziano, że muszę poczekać co najmniej trzy lata, to się załamałem. Nawet nie wiem, czy tyle jeszcze będę żył. Jestem zupełnie bezsilny - stwierdza Marek.
W sprawie mieszkania Friedrich interweniowała już w wielu miejscach.
- Chodzę już wszędzie, choć przyznam, że stopniowo tracę nadzieję, że kiedykolwiek dostanę mieszkanie. Marek musi mieszkać w ciszy, w sterylnych warunkach. Jego głowa jest jak ze szkła, musi na nią bardzo uważać. On nie może iść na dyskoteki ani tam, gdzie jest dużo ludzi. Marek nie ma kości z tyłu czaszki. Lekko go uderzyć w tył głowy, to się przewróci. Lekarze się dziwią, że ja z takim chorym chłopakiem muszę się tułać z kąta w kąt i nie mam własnego mieszkania - żali się nasza rozmówczyni.
- Ostatnio w marcu komisja TBS mi przyznała 7 punktów. Nawet nie wiem, czy to dużo czy mało. Podobno jestem gdzieś z przodu na tej liście oczekujących, ale tej listy nigdy na oczy nie widziałam. Przez 26 lat pracowałam na rzecz gminy w przedszkolu nr 6, ale mam wrażenie, że nikogo w urzędzie nasz los nie obchodzi. Prędzej wyląduję z Markiem pod mostem lub będziemy mieszkać w namiocie, niż dostanę własny kąt w Krapkowicach - kończy Jadwiga Friedrich.

Komentarz

Do sprawy pani Friedrich będziemy wracać. Ona sama też nie daje za wygraną. Ostatnio interweniowała w Biurze Poselskim Posła Tadeusza Jarmuziewicza (PO). Interwencją tą zajmuje się radny Maciej Sonik. - Pani Friedrich nie można pozostawić bez pomocy. Od czasu, jak otrzymałem komplet dokumentów od posła, sprawą zajmuję się bez przerwy i wydaje mi się, że z panią Jadzią robimy małe postępy. Krok po kroku rozwiązujemy jej mniejsze kłopoty. - mówi Sonik. - Wiem, że problemy z otrzymaniem własnego lokum nie wynikają ze złej woli urzędników, tylko z braku wolnych mieszkań. Częściowo jest to wynikiem złej gospodarki nieruchomościami przez władze gminy (sprzedaż większości mieszkań komunalnych), ale liczę na ich dalszą dobrą wolę w tym względzie. Dziękuję przede wszystkim za widoczną troskę o sprawy pani Jadzi, jaką prezentują prezes TBS ZGM pani Teresa Gonera i inne osoby, jak chociażby Państwo Bogdan z Otmętu. Z otwartymi ramionami czekamy na następne osoby.
Wszelkie osoby, które w tej sprawie mogą pomóc - chociaż nieznacznie - prosimy o kontakt z redakcją (tel. 407 84 35) lub biurem radnego Macieja Sonika (tel. 466 13 11).


Artur Jackowski


K O M E N T A R Z E
Do tego artykułu nie ma jeszcze komentarzy.

DODAJ KOMENTARZ! Twój będzie pierwszy.
wróć do Kuriera nr 107


FORUM
DODAJ KOMENTARZ! Twój będzie pierwszy!
OCEŃ TEN ARTYKUŁ
Możesz ocenić ten artykuł.
Wybierz ocenę
- czym wyższa tym lepsza.

 1   2   3   4   5   6 
KURIER 107
SPORTzwiń dział
O puchar Burmistrza Gogolina

Podsumowanie sezonu w Gogolinie

4,1 sekundy od podium!!!

Radek wicemistrzem

Victoria Unii w Żyrowej

Włoska lekcja Karoliny

Obrowiec gra dalej





AKTUALNY NUMER REDAKCJA / STOPKA REKLAMA ARCHIWUM MULTIMEDIA "Moje Miasto"
Z ostatniej chwili
Temat Kuriera Kurier Raport Kuriera Powiat Opinie Ekologia Interwencje, listy do redakcji Felieton Graffitti Więcej działów...

 POLECAMY LOKALNE FIRMY »» ZOBACZ REKLAMĘ » TEXTBOX
 

Wszelkie materiały zamieszczone w Portalu są prawnie chronione.
Kopiowanie w jakiejkolwiek formie bez zezwolenia zabronione.

© 2004 by SONIK & SONIK / KURIER Wszelkie prawa zastrzeżone.
 
KONTAKT:
portal@krapkowice.net