Krapkowice
Dzieci z Wołynia'Dziękujemy za tyle wrażeń'Wiele wspaniałych wspomnień zawiozła do domu młodzież z Wołynia, spędzająca wakacje w Krapkowicach i okolicach miasta. - Na pewno na zawsze zapamiętamy te dwa tygodnie - mówili goście z Ukrainy.
 | I nie trudno się dziwić. Po raz kolejny Klub Inteligencji Krapkowickiej z Henrykiem Długoszem na czele, przy wsparciu finansowym lokalnych władz i wielu osób prywatnych, przygotował pełen atrakcji pobyt 'Dzieci z Wołynia' w Polsce. Dwadzieścia młodych osób z Rohatynia i Równego wraz z dwiema opiekunkami - Tatianą Makawczuk i Galiną Prejdun przyjechało do Polski 16 lipca. Wołynianie - jak co roku - mieszkali u Franciszkanów na Górze Świętej Anny i uczestniczyli w organizowanym przez nich Świecie Młodzieży. 'Dzieci z Wołynia' to młodzież bardzo utalentowana muzycznie, która przyjechała tu także, by grać i śpiewać - po polsku i ukraińsku. Można było jej posłuchać podczas mszy i nabożeństw, spotkań z władzami miasta i powiatu oraz byłymi mieszkańcami Kresów i Wołynia - dziś krapkowiczanami. Muzyka rozbrzmiewała też podczas spotkania z biskupem, Pawłem Stobrawą i zarządem KIK. Bywały także koncerty bardzo spontaniczne, np. koncert w kaplicy przy pałacu w Mosznej: - Dziewczyny po prostu zasiadły do fortepianu i popłynęły przepiękne dźwięki. Utwory Rachmaninova i Bacha. Byliśmy zachwyceni - wspomina Halina Kalinowska, która z ramienia KIK towarzyszyła młodzieży z Rohatynia i Równego.
 | Wycieczka do Mosznej nie była jedyną wycieczką, podczas której młodzi Wołynianie mogli poznawać Polskę, ale zrobiła duże wrażenie: - Piękny jest ten pałac, zapamiętam go najbardziej ze wszystkich rzeczy, które w tu widziałam. I jeszcze cmentarz w Mosznej - taki tajemniczy - mówiła Wika z Równego. Na Opolszczyźnie młodzież zwiedzała jeszcze Głuchołazy, Prudnik (także Prudnik-Las, gdzie w latach 1954-55 więziony był kard. Wyszyński) oraz stolicę województwa - Opole. Goście z Ukrainy odbyli także pielgrzymkę do Częstochowy, która przyniosła wiele przeżyć duchowych i wzruszeń. Jeśli chodzi o najlepsze miejsce, w którym można było świetnie się bawić, zdecydowanie prowadził park wodny w Tarnowskich Górach: - Świetnie spędziliśmy tam czas, było mnóstwo śmiechu i dobrej zabawy - wspominają Masza i Ała. - Ja tam czułam się jak ryba w wodzie i chciałabym jeszcze kiedyś tam pojechać - dodaje Ała.
 | Wśród miejsc, do których chcieliby wrócić lub pojechać na dłużej Wołynianie znalazł się także opolski ogród zoologiczny, czy tak ważne dla historii Polski miasta - Częstochowa i Kraków. Nastrój panujący podczas pobytu w Polsce i odczucia towarzyszące młodym mieszkańcom świetnie oddaje dziennik prowadzony przez Marię Omeleczko, studentkę, która przyjechała z Równego. Często pojawiają się tam zdania mówiące o tym, jak szczęśliwi czuli się wszyscy, a w szczególności - dzieci, jakie zadowolone i przejęte były tym, co widziały. Na ostatniej stronie zapisanej przez Maszę znalazły się piękne podziękowania:'(...) Chcemy serdecznie podziękować Wam, Panie Henryku, za ten cudowny pobyt, za tak szczerą i wspaniałą opiekę, za tyle szczęśliwych wrażeń, które pozostaną w naszej pamięci na całe życie, za te uśmiechy, które codziennie były na naszych ustach (...). My zawsze będziemy Wam wdzięczni, będziemy pamiętać o Was i modlić się. Serdeczne Bóg zapłać! Dzieci z Równego i Rohatynia.' Honorata Podżorska |