KRAPKOWICE.net
czwartek, 21 sierpnia 2008    Franciszka, Kazimiery, Ruty    / °Cpogoda05:47 wschód/zachód słońca19:58
TYGODNIK KURIER
KURIER TV
TANIE ROZMOWY
INFORMATOR
OGŁOSZENIA
EXTRA
AKTUALNOŚCI
PRACA
KAMERY
ROZRYWKA
FORUM
 CZAT
GSM
INFO
 
startuj z portalem dodaj do ulubionych|    Wirtualne KRAPKOWICE   ||   Street of Race - forum dla automaniaków    | wydrukuj stronę

R       E       K       L       A       M       A

KRAPKOWICE.net » Kurier » Nr 115 (30.08.2005)
KURIER: AKTUALNY NUMER REDAKCJA / STOPKA REKLAMA ARCHIWUM MULTIMEDIA "Moje Miasto"
Z ostatniej chwili
Temat Kuriera Kurier Raport Kuriera Powiat Opinie Ekologia Interwencje, listy do redakcji Felieton Graffitti Więcej działów...


JEDYNKA / E-KURIER

 « 115 (115)  » 


 » ZOBACZ NUMER

 » PDF JEDYNKA

PDF CAŁA GAZETA

Dostęp do artykułów
w Portalu i cała gazeta
w PDF-ie za 1 SMS-a!

Od teraz jeszcze taniej przy płatności on-line!

Płatność kartą lub przelewem
(także z zagranicy)

PODATEK
EXTRA
Street Of Race 3
Festyn Koksowników 2006
Dni Krapkowic 2006
15 lat Klubu Tańca Siera
Malwina Ratajczak - Miss Polonia
KALENDARIUM
LISTA WYSYŁKOWA
Jeżeli chcesz otrzymywać najnowsze informacje z Ziemi Krapkowickiej i Portalu prosto do Twojej skrzynki pocztowej wpisz poniżej swój adres e-mail



KURIER TOP 5
Najczęściej czytane
Tematy Kuriera


Krapkowiczanka najpiękniejszą Polką!
Do woja marsz!
Dam pracę, szukam pracy
Tragedia na żwirowni
Skandal z Miss Polonia

Najlepiej oceniane
artykuły z Kuriera
przez Internautów


Utrudniona przeprawa
Unia dofinansuje
Biznesmeni walczą ze stresem
Siedmiu wspaniałych
Starosta nie ma racji

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron


Każde miejsce ma swoją historię

W Wygodzie żyje się wygodnie

PLIKI VIDEO

» Film nr 1 (2.48 MB)
 zobacz inne pliki video » 

Niewielka Wygoda położona przy drodze pomiędzy Gogolinem a Obrowcem liczy dziś zaledwie 67 mieszkańców. Kiedyś Wygoda stanowiła odrębną kolonię, dziś jest częścią Gogolina i większość dostępnych map nie uwględnia nawet nazwy tej miejscowości. Choć okolicznym mieszkańcom Wygoda kojarzy się teraz wyłącznie z działającym tu od lat 90-tych tartakiem, przysiółek ten ma swoją bogatą historię, o czym przekonała nas Bronisława Gonsior, długoletnia mieszkanka Wygody, która zechciała podzielić się z nami swą wiedzą o tym miejscu.

Bronisława Gonsior z domu Jendrusch mieszka w Wygodzie od urodzenia, czyli od 1937 roku. Pani Sława - jak mówią znajomi - przez wiele lat pracowała w gogolińskiej bibliotece, a w Wygodzie do roku 1989 prowadziła punkt biblioteczny.
- Tato pochodzi z Gogolina, a mama (z domu Jadasz) z Wygody. Wiem, że tutaj na pewno od 1824 mój prapradziadek mieszkał - poinformowała nas rozmówczyni, która jest już jedną z ostatnich mieszkanek Wygody urodzoną w tej miejscowości.
- Teraz w Wygodzie mieszka 67 osób, a przed wojną mieszkało tu ponad 200 osób. Po wojnie przymusowo wysiedlono dwie rodziny, które miały niemieckie pochodzenie i władza ich prześladowała, a potem już reszta emigrowała w dalszych latach. Ze starych mieszkańców dużo tu już nie ma. Zostali tylko: pan Sladek, pan Gaszka, pani Brandt, pan Cebula, pan Plichta i ja - wylicza pani Bronisława.
- W XVII wieku właścicielem tych ziem był hrabia Melchior Gaszyna, który mieszkał w Żyrowie. Kiedyś tu była tylko leśniczówka i karczma, a dookoła same lasy - rozpoczyna podróż w przeszłość mieszkanka Wygody.

Zachwyt grafa

- Tu Gaszyna odpoczywał, jak jechał do zamku w Otmęcie. Podobno kiedyś Gaszyna przejeżdżał tędy z jakimś grafem, który zachwycił się leśniczówką i powiedział, że tu jest ładnie i ci ludzie muszą żyć tu wygodnie. No i od tej pory ten przysiółek nazywano Wygoda - stwierdza pani Sława.
- Słyszałam, że Gaszyna tu osadzał swoje nieślubne dzieci. On nie miał potomków, ale miał dużo dzieci z nieprawego łoża, które zrodziły się ze związków z pokojówkami czy służącymi. W ramach dziedzictwa oferował im potem pieniądze na zagospodarowanie się właśnie w tym miejscu. Ten przysiółek hrabia traktował więc jako rodzaj takiej rozrywkowej dzielnicy, gdzie jeździł na polowania, chodził do karczmy - kontunuuje.
Po wspomnianej leśniczówce w Wygodzie już nie ma śladu. w tym miejscu aktualnie funkcjonuje prywatna ferma hodowlana. Z kolei budynek karczmy to już dziś ruina.

Maślanka dobra na ożenek

- Był taki zwyczaj na Wygodzie, który się przyjął wśród okolicznych kawalerów. Właścicielka (Tomeczkowa) wpierw zamiast piwem, częstowała tych chłopców maślanką. Tak się przyjęło, że jak nie przyjadą do karczmy Tomeczkowej w Wygodzie na maślankę, to zostaną dalej starymi kawalerami. Do 1944/45 roku ta karczma funkcjonowała. Potem pod koniec wojny zięcia Tomeczkowej (Wypicha, który był ostatnim właścicielem karczmy) wzięli do wojska i te kobiety zostały same. Wprawdzie po wojnie działała tu w środku świetlica i była sala, gdzie odbywały się wesela, ale to już nie było to samo. Dziś to już ruina. Budynek teraz należy do jakiegoś obywatela Niemiec, który chciał tu przerabiać plastikowe odpady, ale na szczęście radni poprzedniej kadencji nie wyrazili zgody na tę działalność.

Kapliczka a Szwedzi

- W latach 30-tych w Wygodzie kopano fundamenty pod nowe domy. Na terenie czterech budowanych domów znaleziono mnóstwo kości po jakimś wojsku. Te kości wszystkie zebrano w jedno miejsce, zakopano i w tym miejscu około 1936 roku postawiono kapliczkę.
Także w latach 50-tych, gdy robiono elektryfikację, wykopywano całe szkielety po szwedzkim wojsku, ale te kości od razu zasypywano przy tych stawianych słupach.
Duże bitwy były w tej okolicy w czasie wojny trzydziestoletniej. Niedaleko Wygody podobno przy starej, kilkusetletniej gruszy król szwedzki Karol Gustaw miał popas i stamtąd obserwował okolicę. Potem napadli go i wybili połowę jego wojska.

Zatopiony czołg i cudowne źródełko

- Ludzie mówią, że na bagnach przy ul. Rybackiej w czasie powstania śląskiego jeden z pierwszych czołgów się utopił. Niedaleko od tego miejsca, jak się idzie w kierunku Karłubca, na środku łąki stoi kapliczka, która została tutaj postawiona przez Gaszynę. Obok bije źródełko i podobno ktoś z rodziny Gaszynów, być może jedna z jego nieślubnych córek, została dzięki tej wodzie cudownie uzdrowiona. Ona była niewidoma i śniło się jej, że jak przemyje oczy wodą z tego źródełka, to odzyska wzrok. I tak się też stało. Na cześć tego wydarzenia Gaszyna ufundował kapliczkę. Teraz stamtąd ludzie też biorą wodę i mówią, że ona pomaga przy chorobach. Jest na przykład bardzo dobra na chore gardło.

Liceum w Wygodzie

- Przed wojną był plan, żeby liceum wybudować właśnie tu w Wygodzie przy drodze Gogolin-Obrowiec. Niemcy mieli w planach rozbudowę Gogolina w stronę Wygody i Obrowca. Potem było coraz mniej ludzi po wojnie i nowe władze doszły do wniosku, żeby placówka powstała jednak w centrum Gogolina.

Wygoda zapomniana

- Wygody nawet nie ma na niektórych mapach, planach miasta. Nazwa Wygoda występuje tylko jako jedna z ulic Gogolina.
A przecież za Niemca to była osobna kolonia Gogolina, tak jak Strzebniów. Kiedyś tu działała prężnie rolnicza spółdzielnia produkcyjna, były krowy, kury, świnie, baza rolnicza, traktory. W latach 80-tych tu zatrudnionych było około 200 osób. Mieli powynajmowane wszystkie pola naokoło, myśmy wtedy przestali gospodarzyć, bo wynajęli od nas większość ziemi. A za to teraz nie mamy ani granicy do porządku pomiędzy polami, bo powyorywali kamienie graniczne. Ale może ta spółdzielnia się jeszcze rozwinie, bo teraz ma to ktoś z Ujazdu i na terenie sześciu hal hoduje broilery - zauważa Bronisław Gonsior.
- My się śmiejemy, że o nas mieszkańcach Wygody pamięta się tylko jak są wybory, zebrania i trzeba zebrać podatki. Teraz ostatnio wyasfaltowano odcinek ul. Wygoda, ale to tylko kawałeczek. A ulica Graniczna dalej taka sama, tylko wyrównali, zasypali tłuczniem, przejechał walec i to wszystko, tak że są znowu dziury. To jest daremna robota, bo na jesieni, po żniwach dziury będą jeszcze większe. Co roku tak samo się remontuje, to na darmo wyrzucone pieniądze.
Tutaj nawet sklepu teraz nie ma. Był sklep GS, ale jak spółdzielnia przestała prosperować to go zamknięto. Ale obiecano nam kanalizację zrobić do 2007 roku - pociesza się pani Sława.

Nostalgia za dawnymi czasami

- Kiedyś się ludzie spotykali, bajali, a teraz już każdy żyje jakby osobno. Dawniej popołudniami się ludzie zbierali, ołmy siadały tu na ławeczce na przeciw karczmy, rozprawiały, a my jako dzieci koło nich staliśmy i słuchaliśmy. Teraz telewizor opowiada - z nostalgią w głosie kończy Bronisława Gonsior.

Szkoda, że już coraz mniej jest takich gawędziarzy jak Bronisława Gonsior, która poprzez snucie opowieści przekazuje nie tylko wiedzę na temat regionu i historię tych ziem, ale zarazem jej opowiadania niosą w sobie przesłanie i mądrość życiową. Nie wiedzieć kiedy, słuchając monologu pani Sławy, upłynęły nam ponad dwie godziny... choć podobno nasza rozmówczyni i tak nie miała swojego dnia i nie zaprezentowała nam w pełni swych zdolności krasomówczych!


Artur Jackowski
WIĘCEJ ZDJĘĆ W GALERII...


K O M E N T A R Z E
Do tego artykułu nie ma jeszcze komentarzy.

DODAJ KOMENTARZ! Twój będzie pierwszy.
wróć do Kuriera nr 115


FORUM
DODAJ KOMENTARZ! Twój będzie pierwszy!
OCEŃ TEN ARTYKUŁ
Możesz ocenić ten artykuł.
Wybierz ocenę
- czym wyższa tym lepsza.

 1   2   3   4   5   6 
KURIER 115
RÓŻNOŚCIzwiń dział
SPORTzwiń dział
Przespany kwadrans

Z Plonem na tarczy

Zwycięstwo faworyta

Apel do działaczy





AKTUALNY NUMER REDAKCJA / STOPKA REKLAMA ARCHIWUM MULTIMEDIA "Moje Miasto"
Z ostatniej chwili
Temat Kuriera Kurier Raport Kuriera Powiat Opinie Ekologia Interwencje, listy do redakcji Felieton Graffitti Więcej działów...

 POLECAMY LOKALNE FIRMY »» ZOBACZ REKLAMĘ » TEXTBOX
 

Wszelkie materiały zamieszczone w Portalu są prawnie chronione.
Kopiowanie w jakiejkolwiek formie bez zezwolenia zabronione.

© 2004 by SONIK & SONIK / KURIER Wszelkie prawa zastrzeżone.
 
KONTAKT:
portal@krapkowice.net