Rogów Opolski
Lato bez wodyWyjaśnienia mieszkańcaPo raz kolejny wracamy do konfliktu, jaki zaistniał pomiędzy prezesem Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej - Markiem Cebulą i Stefanem Balcerzykiem, mieszkańcem budynku, który należy do spółdzielni. O sprawie pisaliśmy w Kurierze z 2 oraz 17 sierpnia.
Wodociągi i Kanalizacja w lipcu wyłączyła wodę w mieszkaniu Stefana Balcerzyka w Rogowie, tłumacząc, że Rolnicza Spółdzielnia Produkcyjna nie regulowała opłat za wodę od 2004. Odpowiedzialność za niezapłacone rachunki spadła na prezesa spółdzielni i zarazem administratora budynku - Marka Cebulę. Sprawa trafiła do Powiatowego Rzecznika Konsumentów, burmistrza Krapkowic oraz kierownictwa spółki Wodociągi i Kanalizacja. Po artykule 'Lato bez wody', który ukazał się w Kurierze z 2 sierpnia, prezes Cebula wystosował do nas pismo z wyjaśnieniami takiego stanu rzeczy. W piśmie tym można było przeczytać, że to nie spółdzielnia, a pan Balcerzyk nie płacił za wodę, i że oprócz zaległości z tytułu poboru wody, lokator nie płaci czynszu.
Po tym wyjaśnieniu Stefan Balcerzyk osobiście odwiedził naszą redakcję, by z kolei wyjaśnić, dlaczego - rzekomo - nie płaci. - Prezes Cebula tłumaczy, że nie płacę za wodę. Ale jak ja miałem płacić, skoro nie wiedziałem ile? Dopóki wszystko było w porządku, pan Cebula, po odczytaniu stanu z głównego licznika, dawał każdemu z mieszkańców osobny rachunek i na tej podstawie, my płaciliśmy mu, jako administratorowi. On dalej uiszczał opłatę w WiK. Od pewnego czasu takich rachunków w ogóle nie dostawaliśmy, więc na jakiej podstawie mieliśmy płacić? - zastanawia się lokator. - Pewnego dnia dostaliśmy kartkę A4 od prezesa, na której odręcznie mieliśmy wypisane ile, za jaki miesiąc każdy ma zapłacić za wodę. Nam się to nie podobało, bo tak naprawdę wcale nie mieliśmy pewności co do tego, czy obliczenia są poprawne. Ale ja zapłaciłem tyle, ile na tej kartce było - mówi pan Balcerzyk, pokazując dowód wpłaty.
- Czynszu, owszem, nie płacę. Może to jest nie w porządku, ale pan prezes także potraktował nas niepoważnie. W zeszłym roku usilnie prosiliśmy go, aby wywoził szambo oraz śmieci. Nie robił tego. Raz po raz byliśmy zalewani przez to szambo, a administrator w ogóle się nami nie przejmował. Tak się nie dało mieszkać! Więc postanowiliśmy, że podłączymy się do kanalizacji. Pan Cebula nie chciał o tym słyszeć, więc sami zadbaliśmy o to, by ścieki były odprowadzane z naszych mieszkań i sami za podłączenie do kanalizacji zapłaciliśmy. Z własnej kieszeni wydaliśmy na ten cel ok. 2 tys. zł i napisaliśmy do prezesa, że nie będziemy płacić za czynsz, dopóki te pieniądze nam się nie zwrócą. Prezes mógł zapłacić za tę kanalizację, wówczas na pewno płacilibyśmy czynsz, ale pan Cebula odmówił - twierdzi Stefan Balcerzyk.- Nigdy nie chciałem uczestniczyć w takich sporach, zależy mi na tym, żeby żyć w zgodzie z administratorem budynku, w którym mieszkam. Kiedy jednak osoba w jakiś sposób odpowiedzialna za ten budynek i jego mieszkańców w ogóle nie chce współpracować, nie mówiąc już o jakiejkolwiek pomocy, muszę postępować tak, a nie inaczej - kończy lokator domu należącego do Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej. HON |