Gogolin
TargowiskoBędą zmianyWładze Gogolina mają kilka nowych pomysłów związanych z miejskim targowiskiem. Czy jednak - te najciekawsze - uda im się wprowadzić w życie?
Najmniej ciekawym - szczególnie dla samych handlowców - będzie zapewne podwyżka cen za miejsce w hali targowej. Opłaty za użytkowanie fragmentu hali nie mają wzrosnąć w sposób drastyczny, ale na pewno nieco się zmienią. - W tej chwili bardzo niskie ceny za użytkowanie hali; przecież handlowcy mają do dyspozycji w naszej 'galerii handlowej' nowe sanitariaty, swój pokój do - na przykład - zjedzenia posiłku, no i nie są zmuszeni do stania cały dzień pod gołym niebem. Mało którzy handlowcy mają takie warunki. My jednak jesteśmy zmuszeni do tego, aby podnieść ceny - mówił Joachim Wojtala podczas ostatniej sesji rady miejskiej.
Ale zmiany na gogolińskim targowisku będą dotyczyły nie tylko opłat za zajęcie miejsc przeznaczonych do handlowania. Zastępca Burmistrza, Krzysztof Długosz zaproponował, aby dokonano zmian w regulaminie targowiska. Mianowicie zmian takich, które pozwalałyby na uruchamianie targowiska w każdą pierwszą niedzielę miesiąca. W niedzielę na placu targowym mogliby handlować ci, którzy mają do sprzedania niepotrzebne już rzeczy używane lub starocie. Trzeba przyznać, że realizacja takiego pomysłu byłaby nowością w naszym powiecie i na pewno stałaby się atrakcją nie tylko dla mieszkańców Gogolina.
Kolejny projekt zmian ucieszy na pewno wszystkich działkowiczów i posiadaczy dużych ogrodów przydomowych. - Wielu mieszkańców naszej gminy zbiera ze swoich prywatnych ogrodów takie obfite plony, że nie nadąża z robieniem przetworów i owoce czy warzywa po prostu się marnują. Gdyby ludzie mieli możliwość sprzedawania tego 'nadmiaru' na naszym targowisku, nie mieliby tylu strat. Można by ustalić określoną ilość produktów, jaką w danym dniu można sprzedać i pozwolić - najlepiej za darmo - stanąć takim ludziom na placu targowym. I klienci byliby zadowoleni, bo mieliby wszystko świeże oraz pewnie troszkę tańsze, i nie da się ukryć - cieszyliby się działkowicze, którzy często muszą wyrzucić to, co wyhodowali - przekonywał przewodniczący rady miejskiej, Stanisław Kurzeja.
Jak się jednak okazuje, nawet osoby sprzedające parę kilogramów owoców czy warzyw nie mogliby korzystać z placu targowego bez opłat: - Nie ma możliwości, żeby dać te miejsca ludziom za darmo, ale można ustalić naprawdę symboliczne, minimalne opłaty dla ludzi, którzy nie handlują na co dzień. Można tą sprawę rozwiązać tak, że na placu zrobimy boksy - na przykład - metr na metr, za użytkowanie których działkowicze zapłacą - powiedzmy - złotówkę czy dwa złote.
Oby tylko - szczególnie ten ostatni pomysł - doczekał się szybkiej realizacji, bo jeśli władze będą zwlekać, działkowicze skończą sezon nie sprzedawszy ani jednego owoca. Honorata Podżorska |