SportPowiedzieli po meczu:Maciej Lisicki, były trener juniorów MKS Gogolin: - Prawdę mówiąc spodziewałem się dużo lepszego widowiska, a dziś obydwa zespoły nie pokazały tego na co liczyli kibice. Unia może dwa razy zagroziła bramce Krupy i wywiozła z Gogolina trzy punkty. Gospodarze nie mieli pomysłu na obronę Unii, a gdy wypracowali sobie okazje strzeleckie to ich nie wykorzystywali.
Bartłomiej Borysewicz, były trener Unii II Krapkowice: - Piłkarsko były to najsłabsze derby powiatu jakie miałem przyjemność oglądać. Takie mecze rządzą się jednak swoimi prawami i dzisiejsze spotkanie to potwierdziło. Ojcem zwycięstwa Unii był dziś bez wątpienia Adam Pasdzior i to on w zasadzie zapewnił drużynie 3 punkty broniąc w sytuacjach, które wydawałyby się nie do obrony. Nie umniejszam jednak tego, iż cała drużyna zostawiła dużo zdrowia na boisku. Po takim meczu ważne jest tylko to, kto dopisał sobie 3 punkty. Zrobił to zespół Unii i gratuluję jej zwycięstwa, bo to Unia „rządzi w powiecie”.
Adrian Pajączkowski, były zawodnik MKS-u Gogolin, obecnie drugoligowej Polonii Bytom: - Jak to zwykle w derbach bywa mecz był bardzo zacięty i żaden z zespołów nie odpuszczał. Moim zdaniem Gogolin był zespołem lepszym, ale w piłce liczą się bramki, a nie wrażenia artystyczne. Takie porażki bardzo bolą szczególnie na własnym boisku. Mówię tak, bo kibicowałem MKS-owi. W szatni Gogolina widać było przygnębienie, ale piłka nie zawsze jest sprawiedliwa.Życzę chłopakom, żeby szybko się pozbierali i mam nadzieję, że na wiosnę wezmą rewanż. /raul/ |