

 | JEDYNKA / E-KURIER |  |
|
|
 | PODATEK |  |
|
|
 | EXTRA |  |
|
|
 | KALENDARIUM |  |
|
|
 | LISTA WYSYŁKOWA |  |
|
|
 | KURIER TOP 5 |  |
Najczęściej czytane Tematy Kuriera

Najlepiej oceniane artykuły z Kuriera przez Internautów

|
|
|
|  |  |

| 
Krapkowice
Zakład opieki LeczniczejZaopiekuj się mnąZakłady Opieki Leczniczej powstały z myślą o osobach, które po pobycie w szpitalu wciąż wymagają stałej opieki. Są to z reguły starsi, często zniedołężniali ludzie. Ze względów medycznych nie kwalifikują się do dalszego przebywania na oddziałach, ale jednak wciąż potrzebują całodobowej pomocy ze strony innych.Wielu ludzi przebywających w Zakładach Opieki Leczniczej często nie ma gdzie i do kogo wrócić. A jeśli nawet mają rodziny, to w obecnych, 'zagonionych' czasach, ich bliscy nie są w stanie podołać wszystkim obowiązkom. Natomiast ludzie przebywający w ZOL mają zapewnioną stałą opiekę, a dyżurująca pielęgniarka zawsze na czas ich nakarmi czy zmieni pampersa. W naszym powiecie od ponad 3 lat działa ZOL w Górażdżach. Placówka posiada obecnie 11 sal (2-4 osobowych). Zgodnie z ustawą, przebywający tam pacjenci płacą 70 % swoich dochodów (dziennie, w zależności od dochodów osoby, jest to 10-25 zł), przy czym każda z nich, niezależnie od kwoty jaką wpłaca, ma zapewnioną taką samą opiekę i te same warunki bytowe. Ustawa o Zakładach Opieki Leczniczej z dn. 30.08.91 r. mówi także, że w tego typu placówkach pacjent może przebywać na czas nieokreślony. Z tego powodu chętnych na przyjęcie do placówki stale przybywało. Obecnie, chociaż ustawa z 1991 r. nadal obowiązuje, Narodowy Fundusz Zdrowia nie zamierza refundować opieki długoterminowej. Zgodnie z założeniami przez 3-6 miesięczny czas pobytu w ZOL, pacjent musi na tyle powrócić do zdrowia, żeby mógł samodzielnie funkcjonować. W wielu przypadkach trzeba będzie się jednak modlić o cud. Trudno bowiem oczekiwać, by 90-letni staruszek poruszający się na wózku zaczął nagle żwawo biegać po schodach. Jednym z proponowanych rozwiązań tej sytuacji jest utworzenie w części ZOL, tzw. łóżek komercyjnych. Takie miejsca utworzono niedawno na III piętrze szpitala w Otmęcie. Zdaniem Andrzeja Marcyniuka, dyrektora SP ZOZ, pomysł ten to także skutek interwencji samych pacjentów bądź ich rodzin, którzy nie mogli się doczekać miejsc w tego typu placówkach. W otmęckim oddziale ZOL do dyspozycji pacjentów znajduje się 26 miejsc. W obecnej chwili przebywa tu 8 osób. Część osób przeniosło się tu z Górażdży. Są to ci, dla których fundusz nie przedłużył świadczeń. Dzienny koszt pobytu w ZOL w Otmęcie to kwota 50 zł. Miesięcznie daje więc to sumę 1500 zł. Gdyby nie pomoc rodziny, żaden z tutejszych pacjentów nie byłby w stanie opłacić swojego pobytu w tym miejscu. Co jednak zrobić z osobami samotnymi lub tymi, których rodzin nie stać na to? - Zgadzam się z tym, że ZOL w wielu przypadkach przejmował rolę domu opieki społecznej i nie dziwię się, że NFZ nie chce ciągle dopłacać do niektórych osób - mówi pracownik ZOL, Małgorzata Bendkowska. - W Górażdżach mam ludzi, którzy są tam już od prawie 4 lat. Ale co mam z nimi zrobić, skoro nie mają gdzie wrócić? Część z tych osób nawet nie kwalifikuje się do domów pomocy społecznej. Z drugiej strony na miejsce w DPS trzeba czekać w kolejce 2-3 lata, co w przypadku osób w podeszłym wieku, excusez des mots, może być zbyt odległym terminem. W DPS 'Anna', w jedynej w naszym powiecie tego typu instytucji, do dyspozycji są 22 łóżka. Według Małgorzaty Bendkowskiej wobec otmęckiego oddziału ZOL i tak nie powinno się używać słowa - komercyjny. - Przeciętny pacjent tak naprawdę kosztuje 100 zł na dobę, a więc i tak płaci połowę rzeczywistej sumy. Prąd, woda, wyżywienie, leki, pampersy; gdy doliczyć jeszcze do tego koszty osobowe pracowników, to wszystko dużo kosztuje - wylicza przedstawicielka ZOL. Koniecznym problemem do rozwiązania, zdaniem Bendkowskiej, wydaje się też regulacja świadczeń dla osób przebywających w obu rodzajach ZOL. - Niektórzy pacjenci dysponują emeryturą rzędu 1000 zł, a inni mają tylko zasiłek w wysokości 418 zł. Jednak wszyscy, niezależnie od faktycznych kosztów pobytu, płacą 70 % od swych dochodów (ZOL Górażdże) albo 50 zł za dzień - tak jak w przypadku otmęckiego oddziału. Osoby przebywające w ZOL w Otmęcie nie narzekają na tutejszą opiekę. - Telewizor jest, ale kanały są tylko polskie - mówi z przekąsem Wilhelm Sala. - Musisz sobie kupić talerz - wtóruje mu siedząca przy stoliku Otylia Kuźnik. - Talerzy to ja mam pełno w domu - ripostuje pan Wili, który jest tu bardzo hołubiony, gdyż jest jedynym mężczyzną na oddziale. Wilhelm Sala cieszy się z każdego kolejnego dnia. - Dobrze, że jeszcze są tacy, którzy mogą za nas zapłacić, ale nie wyobrażam sobie sytuacji, gdy ich zabraknie - zauważa. Do kosztu pobytu Wilhelma Sali dokłada rodzina z Zachodu. Miesięcznie około 1000 zł. Nie wszyscy jednak mają rodzinę za granicą. - Obecnie jedna osoba stąd jest dofinansowywana przez nasz urząd. To jest mieszkanka Krapkowic, na którą fundusz z punktu widzenia medycznego nie będzie dalej płacił. Kobieta ta nie miała dokąd wrócić i właśnie oczekuje na miejsce w DPS. Burmistrz zobowiązał się dopłacać do jej pobytu tutaj - mówi Małgorzata Bendkowska. Zdaniem przedstawicielki ZOL to właśnie samorządy powinny bardziej zainteresować się losami swoich mieszkańców. - Przydałoby się nawet, gdyby od czasu do czasu samorząd załatwił jakieś leki czy pampersy. I trudno się z tym nie zgodzić, skoro ci ludzie kiedyś przez wiele lat pracowali na rzecz swoich miejscowości, nierzadko przyczyniając się do ich rozwoju. Warto, by poszczególne gminy pamiętały o swych seniorach. Dalsze spychanie odpowiedzialności i opieki nad tymi ludźmi, bardziej przypomina zawoalowaną eutanazję społeczną, niż faktyczną chęć zapewnienia im spokojnej, zasłużonej starości. Artur Jackowski |
Do tego artykułu nie ma jeszcze
komentarzy.

| |
|
|
 | FORUM |  |
|
|
 | OCEŃ TEN ARTYKUŁ |  |
Możesz ocenić ten artykuł. Wybierz ocenę - czym wyższa tym lepsza.
1 2 3 4 5 6
 |
|
|
 | KURIER 13 |  |
|
|
|
|