Pietna
Piękna Wieś Opolska 2005Najpiękniejsza zagroda w najpiękniejszej wsiW tym roku, już po raz siódmy, wybrano najpiękniejszą wieś na Opolszczyźnie. Spośród szesnastu zgłoszonych do konkursu miejscowości, prawdziwą perełką okazała się Pietna. W tej wsi znajduje się także - jedna z dwóch - najpiękniejszych zagród w województwie - gospodarstwo agroturystyczne państwa Iścińskich.
Perełka pełna spokoju
Do tej pory Pietna kojarzona była przez większość mieszkańców Śląska tylko z dyskoteką. Sam klub na pewno jest i ciekawy, i ładny, ale prawdziwe piękno wsi można zobaczyć dopiero, gdy tuż przed byłą szkołą skręci się w prawo - do centrum Pietnej. Zachwycić może już sam krajobraz - wioska leży w dolinie nad Osobłogą, za domami - w większości niezwykle zadbanymi - rozciągają piękne łąki i lasy z bardzo starymi drzewostanami. Warto wybrać się tam chociażby na niedzielny spacer po urokliwych zakątkach i zobaczyć fontannę, pięknie odnowioną kapliczkę z XIX wieku, figurę św. Floriana. W samym centrum wsi jest staw, na brzeg którego przejść można po drewnianym mostku. To, co w Pietnej zachwyca to na pewno pięknie położony cmentarz, znajdujący się na pagórku widocznym praktycznie z każdej części wsi. Podobno sam arcybiskup Alfons Nossol, odwiedzając kiedyś Pietnę powiedział, że chciałby zostać pochowany właśnie na tym wiejskim, malutkim cmentarzu. Nie wiadomo, jak powstał pagórek, na którym teraz pochowani są zmarli. Możliwe, że to efekt działania lodowca, możliwe także, że w tym miejscu, bardzo dawno temu, podczas epidemii dżumy, znajdowało się już miejsce pochówku. Podobny pagórek znajduje się kilkaset metrów za cmentarzem i zwany jest Babiochą. Podobno Babiochę usypali mieszkańcy wioski w XVII w. na rozkaz Szwedów. Kiedyś górka była wyższa, ale mieszkańcy zaczęli wybierać stamtąd piasek do budowy własnych domów i wzgórze malało... - Pamiętam, jak byliśmy jeszcze dziećmi, Babiocha była o wiele wyższa. Mówili, że był tam kiedyś zamek, który przeklęła córka właścicieli, zmuszona do małżeństwa z niekochanym mężczyzną. Dziewczyna szybko owdowiała, a gdy wróciła do domu rodziców, nie zastała tu nic, oprócz góry piasku. Podobno do dziś straszy tam jako Czarna Dama i wiesza klucze na drzewach w nadziei, że zamek stanie na nowo. Kiedy w dzieciństwie bawiliśmy się pod lasem za wsią, zawsze, kiedy widzieliśmy jakąś postać na Babiosze, uciekaliśmy do wsi, krzycząc: 'Znowu przyszła!' - opowiada nam starsza mieszkanka Pietnej. Nas nikt nie straszył, odpoczęliśmy, odetchnęliśmy, udzielił nam się spokój panujący w tej miejscowości. I właśnie nawet tylko po ten spokój warto do Pietnej pojechać. W przyszłości może będzie można podziwiać okolicę z tarasu widokowego, a także przejść się specjalnie przygotowaną ścieżką spacerową. Na piękno Pietnej pracują wszyscy jej mieszkańcy, każdy nie tylko dba o swoje podwórko, ale bardzo chętnie pomaga przy wszelkich pracach, remontach, czy porządkach. Za I miejsce w konkursie Pietna otrzymała nagrodę w wysokości 15 tys. zł. Sołtys, Henryk Weiss za te fundusze chce wymienić stare, metalowe poręcze na mostku przy kapliczce na nowe, drewniane.
 | Salve Amici u państwa Iścińskich!
Do konkursu na najpiękniejszą zagrodę zgłoszono 12 opolskich podwórek; wymagania postawione gospodarzom były bardzo wysokie i spełnienie wszystkich określonych regulaminem konkursu wymagań jest niezwykle trudne. Właśnie z tych względów komisja zdecydowała w ogóle nie przyznać pierwszego miejsca. Drugie miejsce komisja przyznała państwu Ingebordze i Krzysztofowi Iścińskim, którzy od kilkunastu lat prowadzą gospodarstwo agroturystyczne. - Jesteśmy już piątym pokoleniem zamieszkującym tą posiadłość. Stary, niezamieszkały już dom, został zbudowany w 1886 roku. Co ciekawe, u mnie w rodzinie zawsze dziedziczyły córki, więc - choć nazwiska się zmieniają, rodzina zawsze pozostaje ta sama. Odziedziczyłam tu hektar ziemi. To niewiele, a dodatkowo - ziemia tutaj do bardzo urodzajnych nie należy - opowiada Ingeborga Iścińska. Gospodarze, goszcząc kilkakrotnie na zachodzie wpadli na pomysł, by w swojej 'zagrodzie', mieszczącej się na końcu wioski, pod samym lasem, stworzyć gospodarstwo agroturystyczne. - U nas wszystko rozwija się zgodnie z naturą, chcemy jak najmniej ingerować w życie tutejszej flory i fauny. Na przykład trawę kosimy kosą, a w przyszłości chcemy kupić osiołki, kucyki i owieczki, żeby one kosiły, będzie jeszcze naturalniej. U nas nawet kamienia się nie podnosi, bo zaraz krzyczymy: 'ostrożnie, bo tam są mrówki' - śmieje się pani Iścińska. Zagospodarowanie posesji zajęło państwu Iścińskim ponad 15 lat. - Do wszystkiego dochodziliśmy metodą prób i błędów, to co tu widać, to przede wszystkim nasze doświadczenie - mówią. - Na początku kosiliśmy tu przy stawku, mieliśmy kurki wodne, no i się wyniosły... To nas nauczyło, że naturę najlepiej zostawić samej sobie. Państwo Iścińscy na razie hodują tylko kota. Reszta zwierząt przychodzi sama - dzikie kaczki, żaby, ptactwo, świerszcze, nawet zaskroniec - wszystko czuje się tam świetnie. - Zimą przychodzą do nas także sarny, w tym roku chcemy postawić paśnik. Roślinność też jest jak najbardziej naturalna - przede wszystkim rośnie to, czego nasiona przynosi wiatr. Pani Ingeborga sieje też różne zioła.
 | Na posesji państwa Iścińskich w 1997 roku, podczas wybierania piasku do umocnienia wałów przeciwpowodziowych, powstał drugi, duży staw, wokół którego teraz często spotykają się wędkarze, jest też miejsce na grilla lub ognisko, urocza altanka... Przy starym domu powstał mały skansen z różnymi starymi sprzętami, w którym najciekawszym eksponatem jest bezsprzecznie drewniany wóz sprzed I wojny światowej, który odnowił własnoręcznie pan Krzysztof.
Mieszkańcy Pietnej mają stałych klientów, którzy odwiedzają ich gospodarstwo nawet kilka razy w roku. Już teraz czeka na nich wiele atrakcji, a w przyszłości ma być ich jeszcze więcej. Państwo Iścińscy chcą zorganizować mały plac zabaw, wykorzystać stawy do własnej wylęgarni ryb, założyć hodowlę pstrągów... Ale na to wszystko potrzebne są fundusze, a gospodarze nie chcą brać kredytów, we wszystko inwestują własne oszczędności.
Na bramie wjazdowej do posesji widnieje napis: 'Salve Amici!' ('Witajcie przyjaciele') i faktycznie - wszyscy, którzy zawitają u państwa Iścińskich, przyjmowani są ciepło i serdecznie: - My mamy dom otwarty, przyjeżdżają do nas ludzie z dużych miast, z Polski, nawet z Niemiec. Ale przychodzą też ludzie z okolicy, którzy chcą po prostu posiedzieć, poobserwować przyrodę, odpocząć. Zapraszamy wszystkich, którzy tak jak my lubią naturę. Naprawdę cieszymy się z wszystkich gości, pod warunkiem oczywiście, że uszanują naturę i spokój tu panujący. Honorata Podżorska |