Kurier 123
Instruktorzy KDK odpowiadają na artykuł dotyczący Nocy ArtystówProgram nie wszystkim odpowiadał - replikaW numerze 43. 'Kuriera Krapkowickiego' ukazał się artykuł po troszę relacjonujący, a w większej części - oceniający ostatnią 'Krapkowicką Noc Artystów'. W tekście tym, zarówno w warstwie relacji, jak i wartościowania znalazły się stwierdzenia, wobec których pozwoliliśmy sobie wypowiedzieć się polemicznie. Zacznijmy od tytułu inkryminowanego tekstu. Cóż, nie jest on sensacją, nie jest nawet nazbyt odkrywczy, a mówiąc wprost - jest okropnym truizmem, albowiem jak uczy ludowe porzekadło: 'jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził', a zatem jest rzeczą przeraźliwie oczywistą, iż program każdej z minionych nocy artystów (festynów, koncertów, wieczorów poetyckich, spektakli teatralnych, układów tanecznych) 'nie wszystkim odpowiadał'. Jest to dla większości populacji najoczywistsza oczywistość, ale, jak widać, dla autorów artykułu owo stwierdzenie stanowi 'newsa' zasługującego na wyróżnienie go wytłuszczonym drukiem w tytule artykułu.
Co do sfery relacji i wartościowania, to również nie ze wszystkimi opisami zaistniałych wydarzeń i sposobami podawania opinii o nich możemy się, bez zastrzeżeń zgodzić. Dla przykładu: Maciek Broniewicz ze zdziwieniem skonstatował fakt, iż wystąpił z zespołem 'Szósty zmysł', z którym to zespołem, jako żywo, nigdy nie występował. Występuje natomiast z zespołem 'Quaere', który to, zresztą, zespół w ogóle nie został przez autorów zauważony. Żeby było barwniej, to właśnie 'Szósty zmysł' nie wystąpił podczas Krapkowickiej Nocy Artystów, co łacno można było sprawdzić, choćby w najprostszy sposób - pytając kogokolwiek z organizatorów.
Poświęcając kilka linijek tekstu spektaklowi 'Nieboszczyk' autorzy przytaczają opinię jakiegoś pojedynczego widza, który dopatrzył się w przedstawieniu postaci 'Śmierci'...? Tymczasem 'Ponury Kosiarz' w 'Nieboszczyku' jako byt spersonifikowany w ogóle się nie pojawia. Funkcjonują tam jedynie dwie postacie - tytułowy 'Nieboszczyk' czyli pop Jefim Iwanycz, grany przez Jacka Matuszka oraz Natasza, wykreowana (bardzo zresztą ciekawie) przez Izę Kuriatę. Cytując opinię jakiegoś pojedynczego widza, który, zaiste, nie pojął wiele z przedstawienia i - nie cytując nikogo, kto cokolwiek pojął, autorzy artykułu stwarzają, błędne wszak przecież (mamy nadzieję) wrażenie, iż w pełni identyfikują się z cytowaną przez siebie opinią.
Pisząc o występach członków Studia Piosenki Nieobojętnej, autorzy apriorycznie zakładają, iż piosenka poetycka, to 'kraina łagodności'. Być może można byłoby użyć takiego określenia wobec prezentacji 'Starego Dobrego Małżeństwa' czy 'Wolnej Grupy Bukowiny', ale już w przypadku grup: 'Raz, dwa, trzy', 'Świetliki' czy barda, Jacka Kaczmarskiego określenie 'kraina łagodności' jest całkowitym nieporozumieniem. Podobnym nieporozumieniem jest użycie owego określenia wobec występów np. Ewy Witaszek bądź Sylwka Półgęska. I znów, jak w przypadku spektakli teatralnych, zastosowana została wypróbowana technika wybiórczego cytowania opinii jednego reprezentanta 'vox populi', który w intencji autorów miałby zapewne być 'vox Dei'. Cytowany widz, najwyraźniej niebędący fanem piosenki literackiej, 'musiał wyjść, bo już nie mógł'. I cóż z tego? My też spotkaliśmy widzów (dwóch!), którzy wyszli z koncertu reggae, mówiąc, że 'już nie mogą' no bo 'jak można słuchać, jak zespół przez godzinę gra jedną i tę samą piosenkę', lecz, bynajmniej, nie wyciągnęliśmy na podstawie tych opinii wniosku, że koncert zespołu 'Negril' był nudny. Wręcz przeciwnie - zauważyliśmy, że znakomitej większości się podobał. I podobnie - jakoś nie zauważyliśmy gremialnego exodusu widzów z sali w czasie prezentacji piosenek poetyckich. Wręcz przeciwnie - ludzi było dużo, niektórzy wykonawcy bisowali (Ewa Witaszek), inni spotykali się z niemal frenetycznym aplauzem (Sylwek Półgęsek). Szkoda, że do tej właśnie, wyrażającej aplauz, części widowni nie dotarli autorzy artykułu - zawsze warto dochować wierności starożytnej, rzymskiej zasadzie: 'audiatur et altera pars' (wysłuchać i drugiej strony).
No i na koniec drobnostka-śmiesznostka. Szanowni autorzy, wybaczcie, ale zarzut, że 'Krapkowicka Noc Artystów' odbywa się w godzinach nocnych brzmi humorystycznie. Równie dobrze można by postawić organizatorom, np. Opolskiej Nocy Kabaretowej! Kabarety tam występujące, powinny, ze względu na bardzo przecież późną porę, zdecydowanie odmówić występu, a psiakostka - jednak występują. Noc to noc i jeśli ktoś zwykł kłaść się spać 'z kurami', niech się nie fatyguje na noce artystów, a chadza na poranki symfoniczne. I już. (Niczego, oczywiście, nie ujmując porankom). Instruktorzy KDK |