Temat Kuriera
Przewodniczący TSKN zrezygnuje ze swojej funkcji?Kroll już nie chce być lideremDziałacze MN uważają, że Henryk Kroll powinien zrezygnować z pełnienia funkcji przewodniczącego. Obwiniają Krolla za to, że przez jego osobę ugrupowanie cieszy się coraz mniejszym poparciem. Zarzucają mu również zbyt małą aktywność w sejmie... W minionych wyborach parlamentarnych przewodniczący Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Niemców na Śląsku Opolskim, Henryk Kroll zdobył mniej głosów niż - startujący z drugiej pozycji na liście, były wicemarszałek województwa opolskiego, Ryszard Galla. Różnica wyniosła 1220 głosów. Wydawać by się mogło, że to niewiele, jednak działacze Mniejszości Niemieckiej uważają, że to liczba dość znamienna, która zdecydowanie wynika ze zbyt małej aktywności posła Krolla w sejmie poprzedniej kadencji.
Działacze Towarzystwa zarzucają swojemu przewodniczącemu również to, że MN ma coraz mniejsze poparcie, a co za tym idzie - obawiają się o wyniki najbliższych wyborów samorządowych i utratę wpływów na szczeblu lokalnym. Jeśli przedstawicieli Mniejszości Niemieckiej spotka porażka w regionie, ugrupowanie zupełnie przestanie się liczyć. Działacze mają do Krolla również żal o to, że przez mniejsze poparcie do sejmu weszło jedynie dwóch, a nie - jak to było możliwe - trzech posłów. Henryk Kroll nie uważa jednak, że TSKN i on sam są przegrani, a zarzuty w stosunku do jego osoby uważa za niedorzeczne. - Dostałem mniej głosów, ale nadal jestem posłem, nadal jesteśmy w sejmie - mówi.
Całą sprawę dotyczącą odwołania, przewodniczący uważa za niepotrzebnie nagłośnianą. - To jest tylko dziennikarskie zamieszanie. Przecież ja już po wyborach parlamentarnych mówiłem, że ja nie staję dalej do dyspozycji, że ja nie będę już więcej stawał do wyborów na przewodniczącego Towarzystwa! Ogłaszałem to w prasie regionalnej, w telewizji... A tu nagle ktoś sobie wymyślił, że chcą mnie odwołać. Nie, nie chcą mnie odwołać, tylko ja sam rezygnuję, a reszta to mity stworzone przez dziennikarzy - kwituje doniesienia Henryk Kroll. - Ja chcę ustąpić miejsca temu, który wygrał ze mną, temu, który od ludzi dostał więcej głosów, a więcej głosów ode mnie w wyborach parlamentarnych otrzymał Ryszard Galla i - skoro cieszy się większym poparciem, to on powinien być przewodniczącym - dodaje.
Ze zdaniem przewodniczącego nie zgadzają się niektórzy członkowie TSKN. Uważają oni bowiem, że następcą obecnego przewodniczącego raczej nie powinien być poseł. Obawiają się, że będzie poświęcał on mniej czasu na działalność tu, na gruncie lokalnym. Henryk Kroll nie zgadza się z takim stwierdzeniem. - To głupia filozofia. Niech ci, którzy tak mówią, spojrzą na siebie. Rola posła i rola przewodniczącego nie kolidują ze sobą. Ja wręcz uważam to połączenie za konieczne! Na całym świecie jest tak, że poszukuje się posłów, żeby raczyli stanąć na czele. To jest po prostu prestiż - podkreśla lider MN. - W Towarzystwie ma działać biuro, a do osoby, która ma biuro łatwiej dotrzeć i taka osoba ma większe wpływy - dodaje.
Poseł Kroll uważa, że to, co teraz dzieje się w MN to taki, a nie inny wynik wyborów do sejmu, że to działanie 'chłopskich filozofów w Towarzystwie', którzy wymyślają nieprawdziwe historie, i których w TSKN podobno nie brakuje - szczególnie właśnie po ostatnich wyborach. Obecny przewodniczący chce również, aby prowadzeniem MN zajęli się ludzie młodzi, zupełnie nowe pokolenie. - Zrezygnuję przed terminem. Chcę doprowadzić do tego, by wybory przewodniczącego TSKN były przyspieszone i cały czas uważam, że rządy powinien przejąć ktoś inny - kończy Henryk Kroll.
Lider Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Niemców na Śląsku Opolskim wybierany jest przez 19-osobowy zarząd podczas walnego zgromadzenia, organizowanego co cztery lata. Dopiero za dwa lata ma się odbyć zjazd delegatów, którzy sami, w głosowaniu tajnym, będą mogli wybrać swojego przewodniczącego. Do tej pory tylko zarząd zadecyduje o tym, kto będzie liderem... Honorata Podżorska |