KRAPKOWICE.net
piątek, 22 sierpnia 2008    Cezarego, Marii, Zygfryda    / °Cpogoda05:48 wschód/zachód słońca19:56
TYGODNIK KURIER
KURIER TV
TANIE ROZMOWY
INFORMATOR
OGŁOSZENIA
EXTRA
AKTUALNOŚCI
PRACA
KAMERY
ROZRYWKA
FORUM
 CZAT
GSM
INFO
 
startuj z portalem dodaj do ulubionych|    Wirtualne KRAPKOWICE   ||   Street of Race - forum dla automaniaków    | wydrukuj stronę

R       E       K       L       A       M       A

KRAPKOWICE.net » Kurier » Nr 127 (22.11.2005)
KURIER: AKTUALNY NUMER REDAKCJA / STOPKA REKLAMA ARCHIWUM MULTIMEDIA "Moje Miasto"
Z ostatniej chwili
Temat Kuriera Kurier Raport Kuriera Powiat Opinie Ekologia Interwencje, listy do redakcji Felieton Graffitti Więcej działów...


JEDYNKA / E-KURIER

 « 127 (127)  » 


 » ZOBACZ NUMER

 » PDF JEDYNKA

PDF CAŁA GAZETA

Dostęp do artykułów
w Portalu i cała gazeta
w PDF-ie za 1 SMS-a!

Od teraz jeszcze taniej przy płatności on-line!

Płatność kartą lub przelewem
(także z zagranicy)

PODATEK
EXTRA
Street Of Race 3
Festyn Koksowników 2006
Dni Krapkowic 2006
15 lat Klubu Tańca Siera
Malwina Ratajczak - Miss Polonia
KALENDARIUM
LISTA WYSYŁKOWA
Jeżeli chcesz otrzymywać najnowsze informacje z Ziemi Krapkowickiej i Portalu prosto do Twojej skrzynki pocztowej wpisz poniżej swój adres e-mail



KURIER TOP 5
Najczęściej czytane
Tematy Kuriera


Krapkowiczanka najpiękniejszą Polką!
Do woja marsz!
Dam pracę, szukam pracy
Tragedia na żwirowni
Skandal z Miss Polonia

Najlepiej oceniane
artykuły z Kuriera
przez Internautów


Utrudniona przeprawa
Unia dofinansuje
Biznesmeni walczą ze stresem
Siedmiu wspaniałych
Starosta nie ma racji

Strona wyróżniona przez Katalog Ciekawych Stron


Dla Kuriera Adam Hyjek - założyciel, prezes i trener zdzieszowickiego klubu bno

Bieganie z głową

O biegach na orientację, sukcesach utalentowanych, młodych zawodników i zmaganiach z problemami rozmawiamy z nauczycielem geografii i założycielem zdzieszowickiego klubu bno 'Azymek' - Adamem Hyjkiem.
Skąd wziął się pomysł na to, żeby w Zdzieszowicach założyć klub biegów na orientację?

W Polsce marsze na orientację zaczęto organizować już w latach `50. Polski Związek BnO powstał w 1989 roku i od tego czasu sport jest coraz bardziej popularny. Ja pierwszy raz z nim zetknąłem się chyba w 1991 roku. Byłem na kursie kierowników wycieczek i obozów wędrownych. Tam zorganizowane były różne zajęcia, a właśnie - między innymi - zabrano nas na marsze na orientacje do Turawy. I okazało się, że to bardzo fajna sprawa! Dostaliśmy mapy i mieliśmy iść. Oczywiście - gubiliśmy trochę, ale jak widziałem małe dzieci, które na orientację biegają i świetnie się orientują, to pomyślałem, że i u nas warto spróbować. I spróbowałem; dzieciakom bardzo spodobały się marsze (szczególnie te nocne) i biegi na orientację. Zaczęliśmy jeździć na zawody, a później - sami je organizować. Klub powstał w 1996 roku, ale już od 1994 uczniowie ze Zdzieszowic startują w zawodach. BnO, to naprawdę piękna sprawa; kontakt z naturą, myślenie, podejmowanie decyzji, umiejętność radzenia sobie...

Bieg na orientację (BnO) polega na pokonaniu w jak najkrótszym czasie, trasy wyznaczonej w terenie punktami kontrolnymi (PK). Droga między punktami jest dowolna, a jej wybór zależy od zawodnika. Warunkiem sklasyfikowania i pomyślnego ukończenia biegu jest dotarcie do wszystkich punktów kontrolnych w odpowiedniej kolejności. O wyniku decyduje osiągnięty czas. Obecność na kolejnych PK potwierdza się na specjalnej karcie startowej, lub - obecnie coraz częściej - za pomocą elektronicznego 'chipa'. Zawodnicy i zawodniczki startują do biegu co 1-3 minuty, indywidualnie, w momencie startu otrzymują mapy. Zawierają one najmniejsze nawet elementy terenowe, zauważalne podczas biegu. W pokonywaniu trasy pomocny jest kompas, z którego zawodnik może odczytać właściwy kierunek biegu, zwany azymutem. Trasa biegu, jej długość oraz skala trudności zależą od kategorii wiekowej i poziomu zaawansowania technicznego zawodników.
BnO narodził się w Skandynawii, a jego początki sięgają jeszcze ubiegłego stulecia. Pierwsze zawody na orientację - jak podają miarodajne źródła - rozegrano 13 maja 1897 roku w norweskim mieście Bergen. Dynamiczny rozwój dyscypliny nastąpił po II wojnie światowej. Od 1962 roku rozgrywane są Mistrzostwa Europy, a od 1966 roku - co dwa lata - Mistrzostwa Świata. Dziś Federacja zrzesza już 51 krajów członkowskich w tym od 1967 r. do krajów tych należy Polska.
A zdarzyło się, że ktoś - podczas zawodów - zgubił się w lesie?

Naszym zawodnikom nie. Zresztą - na zawodach, na których startuje wielu zawodników nie da się zgubić tak 'na amen'. Zawsze ktoś pomoże. To znaczy - nie zawsze, bo są takie kluby, które nie uczą swoich zawodników, że trzeba pomóc. Zawodników 'Azymka' przyuczamy, że płaczącego w lesie dziecka nie można zostawić i biec sobie do mety. Trzeba mu pomóc. Pamiętam, że kiedyś Mateusz Kozak, który przez 5 minut pomagał się odnaleźć jakiejś małej dziewczynce, przegrał złoto - dobiegł do mety 40 sekund po zawodniku, który zajął I miejsce. Ale mam nadzieję, że następnym razem Mateusz też pomoże, a nie - będzie myślał tylko o sobie. Bo tu o to chodzi. Nie biega się dla medali, czy wielkich nagród, bo te są czasem symboliczne, ale dla siebie, dla radości i przyjemności. My tu nie chcemy kontuzji, szaleństw, rewelacyjnych wyników na siłę.

W 'Azymku' tylko się biega?

Nie tylko. Startujemy też w narciarskich bno czy rowerowych jazdach na orientację. Jest z tym trochę kłopotu, przede wszystkim - brakuje sprzętu. Wykombinowaliśmy jakieś stare narty-biegówki, a rowery mamy takie z supermarketów i podczas zawodów niektóre po prostu się rozlatywały... Ciągle nam tego sprzętu brakuje. Od zeszłego roku mamy też przy 'Azymku' sekcję siatkarzy, bo Ruch Zdzieszowice ją zlikwidował, a chłopcy chcieli grać. Ci najlepsi przeszli do Mostostalu - Darek Pająk czy Maciek Jasiński, a teraz Mateusza Racę ściągają...

Ilu zawodników liczy 'Azymek'?

W rankingu mam sklasyfikowanych 55 osób. Jest jeszcze trochę zawodników początkujących. Ogólnie - będzie około sześćdziesiątki. Biegają i dzieciaki z pierwszej klasy podstawówki, i studenci - w tym roku pierwszy raz byliśmy na Akademickich Mistrzostwach Polski i nasi studenci też ładnie wypadli.

Skąd wzięła się nazwa klubu?

Ciężko zastanawialiśmy się, jaką nazwę wybrać. Wiadomo - chcieliśmy coś od słowa: azymut, ale 'Azymutów' jest mnóstwo, 'Azymutek' nam się nie podobał, 'Na przełaj' też nie było ciekawe... I chociaż na początku wszyscy i tak nas mylnie nazywali 'Azymutkiem', to w końcu się nauczyli, że nazywamy się 'Azymek'. Końcówkę pożyczyliśmy od ksywki jednego z pierwszych zawodników, który osiągał dobre wyniki. I mamy nazwę piękną i niepowtarzalną - na razie nikt nam jej jeszcze nie podebrał.

Największe sukcesy 'Azymka' to...

Medale! Co roku mamy ich trochę, można dużo wymieniać; medale z Olimpiady Młodzieży, z Mistrzostw Polski - szczególnie w kategoriach od 10 do 16 lat. W przyszłym roku będą też medale w kategorii 18 lat, bo Maciek Jasiński przechodzi do 'osiemnastek'. Oczywiście zajmujemy dobre miejsca w Mistrzostwach Województwa czy Mistrzostwach Makroregionu. Od tamtego roku mamy także wsparcie Urzędu Marszałkowskiego, właśnie za punkty zdobyte przez dzieciaki na zawodach.

Oprócz Urzędu Marszałkowskiego, kto jeszcze - finansowo - wspiera klub?

Miasto również trochę nam pomaga. Liczę na to, że przejdziemy pod MGOKSiR i nasza sytuacja się poprawi. Ale tu trzeba zaznaczyć, że w bardzo dużej części sponsorują 'Azymka' rodzice zawodników.

Na co potrzebne są pieniądze?

Oczywiście, wyjeżdżając na zawody nie śpimy w apartamentach, tylko w szkołach, na podłodze. Nie jadamy w restauracjach, tylko jemy tyle, żeby przeżyć. To nie zawsze wychodzi nam na dobre, ale nie mamy innego wyjścia. Pamiętam, że pojechaliśmy kiedyś na Mistrzostwa Polski Młodzików, tam liczyły się wyniki z dwóch dni. Pierwszego dnia wygraliśmy wszystko, co się da, ale już - po właśnie takim spaniu na podłodze i zupkach kuksu na kolację, wyniki nie były ciekawe. Teraz, podczas ważnych zawodów bardziej dbamy o formę (staramy się spać na łóżkach i zjeść coś porządnego). Zresztą - dzieciaki nigdy nie narzekają i często dla nich, takie spanie na sali gimnastycznej, to nie lada atrakcja. Później jest co wspominać. Dużo pieniędzy pochłania wpisowe na zawody, ale najwięcej - transport. Bo my nie robimy tak, że na zawody pakujemy tylko 4 najlepsze osoby do samochodu osobowego i jedziemy. Jesteśmy jednym z niewielu klubów w Polsce, który jedzie na zawody pełnym autobusem.

Skąd Pan bierze siły na te wszystkie wyjazdy, szukanie funduszy, rozwiązywanie problemów?

Nie jestem tu sam! Bardzo pomaga mi Darek Polewski - nauczyciel z SP nr 1, Maciej Oleszek, nauczyciel z SP nr 2, Grzegorz Lippa - nauczyciel z gimnazjum. Czasem pomagają mi starsi zawodnicy 'Azymka'. Nie można tu również zapomnieć o rodzicach dzieciaków, którzy często, podczas wyjazdów są kierowcami i - bardzo często - sponsorami, jeśli chodzi o sprzęt.

Jak - i jacy ludzie trafiają do Was?

Najczęściej chodzimy do najmłodszych klas podstawówek i zachęcamy dzieciaki do przyjścia na trening. No i przychodzi dużo, ale potem zostaje z 10 albo 5, bo okazuje się, że nie każdy potrafi, czy chce biegać na orientację. Niektórzy są świetnymi biegaczami, ale boją się lasu... W każdym razie - i tak warto spróbować! My przyjmiemy wszystkich chętnych. To jest sport i dla dzieci, i dla starszych osób. Są na przykład kategorie dla siedemdziesięciolatków, a na MŚ biegają nawet 90-letni zawodnicy. W 'siedemdziesiątkach' jest paru takich zawodników, że nasi studenci mieliby problem, żeby z nimi wygrać.

Czego życzyć 'Azymkowi' na przyszły sezon?

Pieniążków i co najmniej takich sukcesów, jakie były w tym roku. Chciałbym również, żeby nasi chłopcy dostali się do reprezentacji Polski w ME. No i żebyśmy mieli co roku coraz więcej chętnych. Na przyszły sezon planujemy zrobienie mapy terenu w Otmęcie, w lesie w pobliżu stadionu. Mamy nadzieję, że będzie nas na to stać, albo ktoś nam pomoże (pan Niedzielski ze starostwa obiecał, że spróbuje coś w tej kwestii zrobić). Tam chcemy zorganizować zawody w przyszłym roku i pokazać ten sport krapkowiczanom, bo zależy nam na tym, żeby zachęcić coraz więcej ludzi do biegania na orientację.


Rozmawiała Honorata Podżorska


K O M E N T A R Z E
Do tego artykułu nie ma jeszcze komentarzy.

DODAJ KOMENTARZ! Twój będzie pierwszy.
wróć do Kuriera nr 127


FORUM
DODAJ KOMENTARZ! Twój będzie pierwszy!
OCEŃ TEN ARTYKUŁ
Możesz ocenić ten artykuł.
Wybierz ocenę
- czym wyższa tym lepsza.

 1   2   3   4   5   6 
KURIER 127
RAPORT KURIERAzwiń dział
MROCZNE TAJEMNICEzwiń dział
RÓŻNOŚCIzwiń dział
SPORTzwiń dział
Najlepsi zawodnicy zdzieszowickich klubów

Wakro gromi

Bez punktów

Przegrali w końcówce





AKTUALNY NUMER REDAKCJA / STOPKA REKLAMA ARCHIWUM MULTIMEDIA "Moje Miasto"
Z ostatniej chwili
Temat Kuriera Kurier Raport Kuriera Powiat Opinie Ekologia Interwencje, listy do redakcji Felieton Graffitti Więcej działów...

 POLECAMY LOKALNE FIRMY »» ZOBACZ REKLAMĘ » TEXTBOX
 

Wszelkie materiały zamieszczone w Portalu są prawnie chronione.
Kopiowanie w jakiejkolwiek formie bez zezwolenia zabronione.

© 2004 by SONIK & SONIK / KURIER Wszelkie prawa zastrzeżone.
 
KONTAKT:
portal@krapkowice.net