Zawody wspinaczkoweBouldering w GogolinieW ostatnią sobotę listopada do Gogolina zjechali miłośnicy wspinaczki z całej Polski. Zawodnicy ze Zdzieszowic, Krapkowic, Kędzierzyna, Zawadzkiego, Opola, Zakopanego, Krakowa i Łodzi spotkali się na zawodach zorganizowanych przez Jacka Matuszka.
Dwudziestolatek z Gogolina najpierw pokochał wycieczki górskie z rodzicami. - W pewnym momencie stwierdziłem, że chodzenie w pionowych skałach może być bardzo ciekawe i cztery lata temu spróbowałem swoich sił. Spodobało mi się, więc zabrałem się za to poważnie. Kupiłem specjalne buty wspinaczkowe i zacząłem jeździć na sztuczną ściankę do Opola, do szkoły nr 11. Po kilku latach udało mi się zbudować swoją prywatną ścianę wspinaczkową na poddaszu. Tam właśnie odbyły się ostatnie zawody - opowiada Jacek Matuszek.
W zawodach zorganizowanych przez Jacka wystartowało dwudziestu siedmiu zawodników - zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Najlepszą we wspinaczce kobietą okazała się Anna Wołowska z Kędzierzyna, a druga była Krystyna Sabaj z Opola. Wśród mężczyzn zwyciężył Paweł Wyrwa z Opola, drugie miejsce zajął Wojtek Gąsienica-Roy z Zakopanego, a trzecie - Michał Janik z Zawadzkiego. Najmłodszy zawodnik, Michał Tatarek z Zawadzkiego miał 13 lat (ze względu na wiek wystartował w kategorii kobiet i zajął 3 miejsce).
Jacek skończył budowę ścianki wspinaczkowej liczącej ok. 15 metrów kwadratowych w styczniu tego roku. - Wybudowanie takiej ściany to dość duże pieniądze. Moja kosztowała 700 zł i składa się z pięciu płyt o wymiarach 2,5 m na 125 cm. Jedna taka płyta to koszt ok. 100 zł, poza tym, do każdej trzeba jeszcze przykręcić chwyty wspinaczkowe, które też są bardzo drogie (łącznie na ściance, 300 zł za chwyty).Trzeba też zbudować całą konstrukcję - wylicza.
W naszym powiecie są tylko dwie ściany wspinaczkowe - jedną zbudował Jacek, druga jest w Zdzieszowicach. Jej powierzchnia jest większa niż ściany w Gogolinie, jednak gogolińska ścianka jest wyższa. Wszyscy z najbliższej okolicy, którzy mają wspólną pasję - wspinanie, znają się dobrze. - Myślę, że takich pasjonatów wspinaczki jest u nas w powiecie około dwudziestu. Oczywiście współpracujemy ze sobą, nawet podczas ostatnich zawodów pożyczałem od ludzi ze Zdzieszowic chwyty i materace - mówi Jacek.
 | - Nie ukrywam, że zawody, które się odbyły były dla mnie dość dużym obciążeniem finansowym. Miałem co prawda trzech sponsorów, od których dostawałem różne produkty, ale oprócz tego potrzebne były też pieniądze - wzdycha gogolinianin. - Poza tym sama organizacja pochłonęła bardzo dużo czasu. Pracowałem prawie dwa miesiące i tylko czasem, w niektórych sprawach pomagali mi koledzy. Sam budowałem ścianę, przystawki, woziłem materace, musiałem też przygotować całe zaplecze - opowiada Jacek Matuszek, który następne zawody planuje na przyszły rok.
bouldery - to problemy wspinaczkowe, które znajdują się nad ziemią nie wyżej niż 4 m, po których wspina sie bez liny; wysokość jest mała, ilość ruchów niewielka, liczy się przede wszystkim stopień ich trudności
bouldering - czyli wspinanie po małych formach można uprawiać w skałach i na sztucznych ściankach
'Chciałbym podziękować za wsparcie i pomoc Mariuszowi Majerowi, Damionowi Węgrzyniakowi, Rodzicom, Państwu Lucjanowi i Beacie Zimmermann, Państwu Bernardowi i Barbarze Kosórkiewicz oraz Państwu Adamowi Komor i Marioli Konsek - Jacek Matuszek.' HON, AJ |