Krępna
Obrzęd odczarowania wszelkiego złaJak w Krępnej w ostatki 'niedźwiedzia” wodzonoWodzenie niedźwiedzia jako obrzęd odczarowania wszelkiego zła i zapewnienia szczęścia oraz pomyślności w nowym roku. Na Śląsku Opolskim jest wiele pięknych obrzędów i zwyczajów, które były kultywowane przez przodków, przekazywane z pokolenia na pokolenie, starannie pielęgnowane i praktykowane. Niektóre z nich są żywe w wielu miejscowościach naszego powiatu do dziś. Jednym z najbardziej rozpowszechnionych obrzędów w czasie tzw. ostatków, jest obrzęd wodzenia niedźwiedzia. Nadmienić należy, że na Śląsku został on odnotowany już w 1613 roku w dokumencie biskupstwa wrocławskiego, a dotyczył wsi Kosorowice (gmina Tarnów Opolski).Do bardzo starej tradycji należy obrzęd chodzenia z niedźwiedziem w Krępnej (gmina Zdzieszowice). Pan Wilhelm Leżoch powiada, iż już jako sześcioletni chłopak pamięta wędrujących przebierańców z niedźwiedziem, którzy ten obyczaj regularnie praktykowali. Także inni starsi mieszkańcy wspominają, jak po Krępnej chodzono z niedźwiedziem. Obrzęd wodzenia niedźwiedzia odbywa się w porze zimowej, w ostatnich dniach karnawału, nazywanych ostatkami, gdyż po nich następuje okres wielkiego postu, w którym zabaw się nie urządza. Po wiosce chodzi wówczas barwny korowód z niedźwiedziem na czele. Odwiedziny przebierańców wiążą się od niepamiętnych już czasów z zapewnieniem wszystkim mieszkańcom szczęścia i pomyślności w domu i w zagrodzie, a na polach dobrego urodzaju. Przed wielu laty uczestnicy korowodu z pewnością nie byli tak kolorowo przebrani, jak to jest dzisiaj. Zmieniły się też postacie towarzyszące niedźwiedziowi, a były to niegdyś farorz, masorz, młoda para, kucharz i inni, zależało to od pomysłowości osób biorących udział w obrzędzie. Jak co roku, tak też 18 lutego br. przebierańcy wyruszyli na ulice Krępnej, by odwiedzić wszystkie rodziny i gospodarstwa. Zespół składający się z mężczyzn i chłopców, przywdział kolorowe stroje. Główną figurą od 'zawsze' jest niedźwiedź, któremu tym razem w korowodzie towarzyszyli: szandara (żandarm), śmierć z kosą, baba, kominiarz, trajber (poganiacz), diabeł przygrywający na diabelskich skrzypcach oraz muzykanci. Szandara prowadził grupę z niedźwiedziem od domu do domu, od gospodarstwa do gospodarstwa, witał się z domownikami i składał im życzenia pomyślności na nowy rok. Podczas odwiedzin niedźwiedź tradycyjnie tańczył z gospodynią, a jeżeli w domu było kilka pań, to inne postacie, np. poganiacz albo kominiarz tańczyli z nimi, w takt skocznej muzyki, granej przez miejscowych muzykantów. Zgodnie z bardzo starym już dziś przesądem, gospodyni powinna uskubać ze stroju niedźwiedzia troszkę słomy, która podłożona gęsiom do gniazda, miałaby zagwarantować dobry przychówek. Jest to nadal praktykowane we wsi, a dodatkowo jeszcze gospodynie zabierają słomkę ze stroju niedźwiedzia i wkładają ją do portfela, by zapewnić sobie szczęście oraz by w nim zawsze były pieniądze. Barwnemu orszakowi idącemu tego dnia ulicami wioski towarzyszył humor, śpiew, muzyka oraz żarty. Szandara 'kierował' ruchem drogowym, oczywiście dla powszechnej zabawy, a muzykanci wesoło przygrywali. Mieszkańcy licznie wyszli na ulice, by popatrzeć na ten przechodzący barwny korowód. Na uwagę zasługuje fakt, że grupa obrzędowa nie tylko odwiedza rodziny, ale także pamięta o zmarłych. Od kilku lat jest praktykowane, że przebierańcy kierują się w stronę cmentarza parafialnego, gdzie spoczywają mieszkańcy Krępnej i Rozwadzy, a wśród nich także osoby, które jeszcze niedawno w wodzeniu niedźwiedzia brały czynny udział, m.in. Bernard Plichta, wieloletni szandara. Stojąc na baczność oddają im hołd, a trębacze odgrywają bardzo wzruszająco 'Ciszę'. W tym roku, podobnie jak w minionych latach, grupa obrzędowa z Krępnej odwiedziła także sąsiednie miejscowości gminy Zdzieszowice. Chodziła m.in. w Żyrowej, w Jasionej, w Oleszce, w Rozwadzy, w Zdzieszowicach oraz była gościnnie w gminie Cisek. Tradycyjnie już przebierańcy za swój trud (strój niedźwiedzia waży ok. 35 kg, każdy uczestnik 'coś' ze sobą niesie np. instrumenty, w które się dmucha - trąbkę, puzon, czy wielki bęben albo akordeon, drabinę na plecach, kosę, czy kobiałkę, z tym ekwipunkiem przemierzają wiele kilometrów pieszo, a pogoda nie zawsze bywa sprzyjająca) otrzymują różne dary do koszyka, a są to przeważnie jajka, wędzonka, kiełbasa i pieniądze do puszki. Uzbierane w tym roku (2006) pieniądze, członkowie grupy przeznaczyli na dofinansowanie do sztandaru z okazji zbliżających się obchodów 100-lecia Ochotniczej Straży Pożarnej w Krępnej.
Punkt kulminacyjny tego obrzędu miał miejsce tydzień później, 25 lutego br. podczas bardzo popularnej w środowisku 'zabawy niedźwiedziowej', w sali remizy strażackiej w Jasionej. Tam zgodnie z rytuałem, biedny niedźwiedź dokonał swego żywota. Dlaczego? Dlatego, że to właśnie on jest powszechnie uznawany za przyczynę wszelkiego zła, niepowodzeń, kłopotów, zmartwień i niepomyślności. Na sali 'ber' został osądzony i przez poganiacza zastrzelony. Następnie członkowie grupy niosąc niedźwiedzia przeszli przy wtórze muzyki wokół sali. Wszyscy uczestnicy zabawy 'odetchnęli', albowiem wreszcie zostali 'wyzwoleni od tego licha'. Po wyniesieniu niedźwiedzia z sali, licznie zgromadzeni na zabawie z całej okolicy goście, mogli napić się jego 'krwi' (czerwone wino). Tradycyjnie, w myśl powiarki 'Kto się tej krwi napije, będzie bogaty i długo pożyje' ma ona zapewnić każdemu siły witalne na cały bieżący rok. Wspomnieć należy, że dawniej tradycyjna zabawa niedźwiedziowa odbywała się w Krępnej w karczmie wiejskiej u pani Adelajdy Sławik. W ostatnich latach mieszkańcy bawią się w salach remizy strażackiej w Żyrowej lub Jasionej. Niedźwiedź w Krępnej od 'zawsze' chodził w stroju ze słomy. Początkowo strój ten był jednoczęściowy, upleciony ze słomy. Później, z tego względu, że był niepraktyczny, zastąpiono go dwuczęściowym, składającym się z marynarki i spodni. Taki strój w Krępnej przygotowywała przez wiele lat pani Aniela Gołąbek. Ponadto jeden strój niedźwiedzia pani Gołąbek uplotła dla Muzeum Wsi Opolskiej w Bierkowicach. Aktualnie strój ze słomy wykonują - Karol Gołąbek, Ewa Koryczan, Andrzej Koryczan, Józef Adamek i pozostali uczestnicy grupy. A roboty jest przy tym sporo dla wszystkich. Najpierw bowiem słomę z żyta moczy się w wodzie, tak by zmiękła i nie łamała się. Potem plecie się z niej warkocze (długość 60 - 70 metrów łącznie), które następnie wyżyma się przez wyżymaczkę. Później dwie szerokości warkocza są zszywane na kształt kręgów bardzo grubą igłą. Trzeba włożyć wiele wysiłku, by igłą przebić zaplecioną wilgotną słomę. Dwa tygodnie po 3-4 godziny dziennie trzeba było poświęcić, by zrobić same tylko spodnie. W Muzeum Etnograficznym w Warszawie znajduje się strój małego niedźwiedzia oraz diabelskie skrzypce wykonane przez członków grupy z Krępnej.Do jeszcze większego spopularyzowania i ożywienia obrzędu wodzenia niedźwiedzia w Krępnej przyczynił się, odbywający się od 1995 roku, coroczny Regionalny Przegląd Grup Obrzędowych 'Wodzenie Niedźwiedzia'. Zespół z Krępnej, który występuje pod nazwą 'Krampskie Bery', także uczestniczył w tych konkursowych przeglądach, zdobywając wiele nagród i wyróżnień.26 lutego 2006 roku podczas XI Regionalnego Przeglądu Grup Obrzędowych 'Wodzenie Niedźwiedzia' w Gogolinie, zespół 'Krampskie Bery' reprezentujący gminę Zdzieszowice, zajął I miejsce ex aequo z grupą Młodzieżowej Orkiestry Dętej z Krapkowic. Ponadto wyróżnienie indywidualne otrzymał m.in. szandara z Krępnej. Na melodię piosenki 'Poszła Karolinka' grupa zaśpiewała podczas swego występu m.in.: '... bez bera ze słomy nie będzie święta nie zdarzą się kury, nie zdarzą się kaczki, ani pilęta...'W dniu 28 lutego 2006 roku odbyło się spotkanie grupy obrzędowej z Krępnej z burmistrzem Zdzieszowic Dieterem Przewdzingiem, przewodniczącym Rady Miejskiej Edwardem Paciorkiem oraz dyrektorem M-GOKSiR Edwardem Szymaindą, którzy gratulowali 'Krampskim Berom' osiągniętego sukcesu. Burmistrz Dieter Przewdzing w swoim podziękowaniu powiedział też m.in.: '(...) Pasja z jaką kontynuujecie od lat działalność grupy obrzędowej wodzenia niedźwiedzia powoduje, że na naszej ziemi folklorystyczna skarbnica tradycji nie pokrywa się kurzem zapomnienia, lecz skrzy się pięknie i żywotnie, odsłaniając całe jej bogactwo oraz wskazując mieszkańcom ich korzenie...' Skład grupy 'Krampskie Bery' w 2006 roku: kierownik grupy: Karol Gołąbek - niedźwiedź, kierownik artystyczny, autor tekstów i szandara - Józef Kaletta, diabeł - Krzysztof Moszek, trajber (poganiacz) - Andrzej Koryczan, ołpa - Józef Adamek, baba - Adrian Plichta, wrajzitko - Marek Gołąbek, mały niedźwiadek - Rafał Siwek, kominiarz - Andrzej Jędruś, śmierć - Mariusz Porada, muzykanci: Jerzy Moszek - rumpla, Roman Bramorski - bęben, Jan Malaka - akordeon, Andrzej Moszek - trąbka, Robert Lepich - trąbka, Józef John - puzon. Wyróżnienia i nagrody jakie zespół z Krępnej otrzymał podczas Regionalnych Przeglądów Grup Obrzędowych Wodzenia Niedźwiedzia: Rok 1996 Tarnów Opolski - wyróżnienie dla zespołu oraz wyróżnienie indywidualne dla małego i dużego niedźwiedzia. Rok 1997 Gogolin - III miejsce, wyróżnienie indywidualne dla diabła za jego rewelacyjny strój. Rok 1998 Gogolin - I miejsce. Rok 1999 Zdzieszowice - I miejsce, wyróżnienie indywidualne dla szandary. Rok 2001 Tarnów Opolski - III miejsce. Rok 2002 Gogolin - I miejsce równorzędnie z Kamionkiem. Wyróżnienie indywidualne dla szandary z Krępnej. Rok 2004 Krapkowice - wyróżnienie pierwszego stopnia za nawiązanie żywego kontaktu z publicznością. Rok 2005 Tarnów Opolski - wyróżnienie dla zespołu. Podczas tych przeglądów grupa obrzędowa z Krępnej miała zawsze przygotowany nowy program, wyróżniała się oryginalnymi pomysłami tekstowymi, dostosowanymi do bieżących wydarzeń, nowymi interpretacjami muzycznymi oraz kostiumami. M.in. w swoich tekstach przebierańcy nawiązywali do powodzi, do aktualnych spraw gminy, czy też zdarzeń z życia wioski.
Ponadto w 1998 roku grupa z Krępnej uczestniczyła w X ogólnopolskich spotkaniach zespołów scenicznych Ochotniczych Straży Pożarnych w Paczkowie. Dwa razy brała udział w radiowym programie kabaretu TEKA. Zespół wystąpił też gościnnie z zespołem pieśni i tańca KOMES z Domu Kultury w Kędzierzynie-Koźlu dla telewizji Katowice, gdzie przedstawił obrzęd wodzenia niedźwiedzia. Poprzez swoje zaangażowanie grupa obrzędowa z Krępnej chlubnie kultywuje tradycje przodków. A wiadomym jest, że: 'Kto skarbiec Praojców ceni i szanuje ten go wzbogaca i potomnym przekazuje. Dbałość o ten skarb najlepszą jest nauką Przekazujmy więc tę cechę naszym wnukom.' Nad. Regina Kala-Szulc |