Krapkowice
RynekPieniądze wyrzucone na brukNawierzchnię krapkowickiego Rynku i okolicznych uliczek trudno uznać za wizytówkę miasta. Gdyby nie przeprowadzony kilka lat temu remont, mogłaby z powodzeniem służyć jeszcze przez lata.
Kostkę brukową stosowali już Rzymianie, budując istniejące do dziś słynne drogi. Na stałe wtopiła się w krajobraz stylowych kamieniczek, rynków czy bulwarów, dorównując im trwałością i estetyką. Bruk jest wytrzymały, a nawierzchnie w miastach i poza nimi trwałe, przetrwały chociażby dwie wojny światowe. Na krapkowickim Rynku, zmodernizowana nawierzchnia brukowana wytrzymała jedynie kilka lat.
Przyczyną była, jak się wydaje dość pochopna decyzja włodarzy naszego miasta. Idea pomysłu wydawała się dobra: przeciąć istniejącą kostkę na pół, dzięki czemu uzyska się dwa razy więcej bruku, tyle tylko, że wymiary będą inne. Uzyskany materiał pozwolił na wybrukowanie uliczek wokół Rynku. Jednak autorzy pomysłu nie przewidzieli, jaki może być efekt tej decyzji.
 | Kostka przecięta na pół nie jest posadowiona w gruncie tak głęboko jak kostka oryginalna. Obluzowuje się, ponieważ ma zbyt małą powierzchnię która by utrzymywała ją w podłożu. Będąca kiedyś na wierzchu obła część kostki, teraz znajduje się pod ziemią. Na wierzchu wystaje zaś krawędź ostra, przycinana. Przejeżdżający po niej samochód powoduje dalsze obluzowywanie się, a gwałtowniejsze przyspieszanie czy hamowanie, powoduje „wyrywanie” kostek z podłoża. Przy czym ruch na naszym Rynku jest znikomy, w porównaniu do innych tego typu nawierzchni w dużych miastach, a opony samochodowe „delikatniej” traktują nawierzchnię, niż koła zaprzęgów konnych sprzed wieków.
 | Rynkowa nawierzchnia przypomina konstrukcję ze źle dobranych klocków. Wybrano najtańsze rozwiązania, nie licząc się z konsekwencjami, których obecnie doświadczamy. Pociętej kostki nie da się już naprawić. Co najwyżej, może zostać wykorzystana w późniejszej perspektywie do wybrukowania chodników, po pocięciu na cztery mniejsze części. Można na nowo ją wstawiać, kleić betonem, w spoiny wprowadzać mieszankę cementu i piasku. Są to rozwiązania prowizoryczne i nie uniknie się radykalnych rozwiązań w postaci zamknięcia ruchu kołowego na Rynku lub całkowitej wymiany nawierzchni. Jej stan stwarza realne niebezpieczeństwo, szczególnie dla posiadaczy jednośladów, co przeżył półtorej roku temu kierowca skutera, doznając obrażeń i niszcząc swój pojazd.
 | Przez wieki brukarze doskonalili swoje rzemiosło, czego przykładem mógł być jeszcze kilkanaście lat temu krapkowicki Rynek. Dziś już widać wyraźnie, że kariera bruku na Rynku dobiega końca. Obecna nawierzchnia nie przetrzyma kilkunastu następnych lat, stan będzie się ciągle pogarszał i wymagał coraz większych nakładów. Warto, by ci którzy decydowali o „ulepszaniu” bruku, obecnie wzięli odpowiedzialność, również materialną, za naprawę swoich nieprzemyślanych decyzji. Bo dlaczego koszty mieliby ponieść wszyscy mieszkańcy miasta? Po raz kolejny sprawdza się zasada, że kto buduje bez wyobraźni i tanio, ten buduje dwa razy, ponosząc dużo większe koszty. Witold Rożałowski |