Temat Kuriera
Czy mieszkańcy os. 1000-lecia będą musieli zapłacić 1000 złotych za legalizacje liczników ciepła?Kto ma płacić za liczniki? W trakcie modernizacji instalacji CO w blokach na 1000-lecia TBS 'ZGM' kupił i założył liczniki ciepła. Po pięciu latach użytkowania należy je zalegalizować albo wymienić na nowe. Koszt legalizacji lub zakupu nowego licznika to wydatek rzędu niemal tysiąca złotych. Kto za to zapłaci? Pod koniec lat `90 ZGM zmodernizował sieć ciepłowniczą w blokach nr 4, 5 i 6 na os. 1000-lecia w Krapkowicach. Ciepło do każdego z bloków dostarczane jest przez ECO. ECO ma w każdym bloku swój główny licznik i na jego podstawie wystawia rachunki dla ZGM-u. W ramach modernizacji sieci, oprócz głównego licznika ciepła w każdym bloku, należącego do ECO, TBS 'ZGM' zainstalował liczniki naliczające ciepło dla każdego mieszkania z osobna - było to jedno z najnowocześniejszych rozwiązań. Podział ciepła tą metodą również wydawał się najsprawiedliwszy. Są naturalnie inne sposoby pomiarów, takie jak podzielniki na kaloryferach czy podział kosztów, ale liczniki najdokładniej określają, kto ile ciepła obrał. Problem opłaty legalizacyjnej dotyczy przede wszystkim tych, którzy wykupili mieszkania na własność oraz wspólnot mieszkaniowych, które ustalają zasady podziału ciepła, i które teraz muszą zadecydować, jak za legalizację lub wymianę liczników zapłacić. Wstępnie zadecydowano, że wszyscy mieszkańcy lokali własnościowych za legalizację bądź wymianę będą musieli zapłacić sami, jednak mieszkańcy nie do końca zgadzają się z decyzją wspólnoty. Czyje są liczniki? Kilka lat temu część mieszkań komunalnych zostało wyprzedanych. W trzech blokach zawiązały się trzy wspólnoty. Ludzie otrzymywali rachunki, opłacali, rozliczali się na podstawie odczytów z liczników zainstalowanych dla każdego mieszkania z osobna, a umieszczonych w metalowych skrzynkach w ścianie na klatce, podobnie jak inne liczniki.
 | Liczniki co jakiś czas muszą przechodzić tzw. legalizację, sprawdzenie czy ich parametry są takie jakie powinny, czy wskazania są dokładne. Okazało się, że na przełomie 2006/2007 roku trzeba będzie zalegalizować liczniki dla wszystkich mieszkań, ponieważ minie okres legalizacji. Większość mieszkań w bloku nr 6 jest wykupionych - własnościowych. Wspólnota mieszkańców uchwaliła, że właściciele mieszkań wykupionych powinni na piśmie potwierdzić, że licznik ciepła jest ich własnością i że zgadzają się tym samym ponieść koszt legalizacji. Wielu się podpisuje, ale mieszkańcy do końca nie są do tego przekonani: - Czy licznik ciepła dla danego mieszkania jest własnością mieszkańców? Z jakiej racji, przecież ja jestem klientem i kupuję towar, a nie zajmuję się naliczaniem. To w interesie dostawcy jest naliczenie mi tego ciepła i dbanie o to, żeby sposób naliczania był prawidłowy. Gdyby to przenieść na np. sklep mięsny, to aby kupić 1 kg mięsa, musiałbym być współwłaścicielem sklepowej wagi, dokonać jej legalizacji, zważyć sobie i wtedy dopiero sprzedałaby mi to, zważone przeze mnie samego, na mojej wadze, mięso - mówił jeden z mieszkańców. - Przecież licznik za prąd, gaz, wodę, wszystkie one należą do dostawcy mediów i oni sobie je legalizują, dlaczego z ciepłem ma być inaczej? - pytają inni. Mieszkańcy lokali własnościowych nie zgadzają się również z tym, że liczniki to ich własność: - Kupowałem mieszkanie, ale nie miałem w umowie, że kupuję też licznik. Dlaczego teraz mam przyznać że jest on mój? Tym bardziej, że wtedy będę musiał ponieść koszt legalizacji. To nie powinien być mój problem, a jak użytkowanie liczników jest takie drogie, to trzeba zmienić system, np. na podzielniki ciepła.
 | W tym momencie trudno ustalić, kto tak naprawdę jest właścicielem kosztownych liczników. Wszystko powinno być zaznaczone w umowie kupna. Jeśli w umowie jest wyszczególnione, że właściciele wykupili mieszkanie razem z instalacją CO, to może to oznaczać, że też razem z licznikiem. Natomiast jeżeli nie ma ani słowa o instalacji CO, to wtedy liczniki nie należą do nich. - Mieszkańcy, wykupując mieszkania, kupili je razem z całą instalacją, również instalacją CO - tłumaczy Józef Piosek z TBS. Mieszkańcy mają sporo wątpliwości i różnie reagują na wiadomość o legalizacji. Niektórzy, bez wnikania w szczegóły, podpisali się, łąpiąc później się za głowę, kiedy dowiedzieli się, że koszt legalizacji licznika odpowiada prawie kosztowi samego nowego licznika (nowy kosztuje 800-1100 zł). Inni nie podpisali w ogóle, bo nie są przekonani czy licznik jest ich własnością. Jeszcze inni chcą w tych okolicznościach zrezygnować z liczników i przejść na tańsze rozdzielniki. Kilka mieszkań już dawno przeszło na swoje, niezależne ogrzewanie gazowe. Mało czasu do zastanowienia Niektóre wspólnoty 'obudziły' się dopiero teraz, w przeddzień konieczności legalizacji. Ludzi boli wydanie prawie tysiąca złotych i to, że zostali 'obdarowani' takim kłopotliwym prezentem od gminy, która kiedyś liczniki zainstalowała i to, że wspólnoty dopiero teraz sobie o tym przypomniała. Gdyby pamiętano o legalizacji od początku funkcjonowania liczników, wówczas opłatę można by było rozłożyć i mieszkańcy musieliby płacić ok. 17 zł miesięcznie na fundusz, z którego później licznik by legalizowano. Koszty rozłożyłyby się i nie byłyby tak 'bolesne' dla mieszkańców. Kto zdecyduje o wydatkach mieszkańców? Wydaje się, że mieszkańcom trzeba dać możliwość wyboru, a nie - narzucać odgórną decyzję wspólnoty. Naturalnie, we wspólnocie decyduje większość mieszkańców. Tylko czy inni, będący w większości mieszkańcy bloku, mogą decydować o tych, których nie stać? To nie decyzja o składce, o sprzątaniu, ale o konieczności wydania prawie tysiąca złotych. - Po co w ogóle legalizować? - pytają mieszkańcy. - Przecież to jest wewnętrzne rozliczanie, a i tak dla ECO płaci się na podstawie wskazań jego zewnętrznego licznika, który ECO sam sobie legalizuje. Wydaje się, że na potrzeby mieszkańców i wspólnoty, legalizowanie liczników i ponoszenie kosztu (prawie odpowiadającego kosztowi nowych liczników), jest niepotrzebne. Konieczność legalizacji nie jest równoznaczna z popsuciem i często licznik - nielegalizowany - jest sprawny. Wystarczyłoby zsumować wskazania liczników, porównać z tym zbiorczym i jeśli się zgadza - wszystko jest w porządku - mówią. - Słyszeliśmy, że w innych blokach, które miały podobny problem, wszyscy mają naliczane opłaty według wskazań podzielników i właściwie - problemu już nie ma - kwitują mieszkańcy, którzy mają wydać tysiąc złotych. Nikt nie mógł przewidzieć, że mieszkania będą własnościowe Józef Piosek, kierownik ds. technicznych krapkowickiego TBS 'ZGM': - Koszt jest faktycznie spory. Nikt w chwili zakupu i montażu liczników nie mógł przewidzieć, że mieszkania zmienią status na własnościowe. W blokach są wspólnoty, mają też swój fundusz remontowy. One są niezależne i same muszą ponosić koszty w ramach danego bloku. To, kto płaci za legalizację, jest kwestią prawną i to wspólnoty powinny powziąć uchwałę o granicy własności, tj. co jest wspólne, a co - prywatne. Była sugestia, żeby jako wspólną własność traktować pionowe instalacje 'piony' ciepłownicze na klatce, a jako prywatne - instalacje poziome prowadzące do domów, wraz z kaloryferami i całą armaturą. Również z licznikiem. Ktoś musi ponieść koszt legalizacji i to zależy od decyzji wspólnot. One muszą ustalić granicę. One też powinny określić, jaki sposób rozliczania będzie funkcjonował wewnątrz bloku: czy szacunkowo, czy podzielniki na kaloryferach, czy liczniki na klatce. Może więc wspólnoty powinny się zastanowić, czy najlepszym rozwiązaniem nie byłaby zamiana liczników, na - właśnie - podzielniki? Jak się okazuje, liczniki mają zalety, ale mają też i wady: - Licznik przede wszystkim jest drogi i właściciela co 5 lat czeka kosztowna legalizacja. Owszem, to system dobry i sprawiedliwy dla mieszkań, które są budowane zgodnie z nowymi technologiami, mieszkań energooszczędnych, izolowanych. Przy starym budownictwie, takim jak te trzy bloki na 1000-lecia, jest wiele minusów: licznik nalicza niestety też ciepło zużyte do ogrzania ścian i pośrednio mieszkania obok, w przypadku, jeżeli sąsiad wyjechał. Ciepło też ulatnia się przez nieszczelne okna, nie mówiąc już o mieszkaniach na parterach i poddaszach - mówi Józef Piosek. - Najtańszą metodą byłoby zamontowanie podzielników. Różnice cenowe widać też w ich utrzymaniu. Naprawdę, wspólnoty powinny pomyśleć o zmianie sposobu naliczania opłat za ciepło właśnie na system podzielników. Można to zrobić już teraz, nie ponosząc kosztów legalizacji liczników - radzi kierownik Piosek. HON, RSW |