Felieton
Drogi w SteblowieNowe kąpielówki radnychO asfalcie w Steblowie (a raczej o jego braku) pisały - i to z uporem godnym lepszej sprawy - już wszystkie okoliczne gazety. I nie chodzi o to, że sprawa jest mało ważna. Chodzi raczej o to, że władze Krapkowic w tej sprawie są cierpliwe jak papier, na którym drukowane są kolejne teksty i tak odporne, jak asfalt, który już kilkanaście lat miał leżeć w Steblowie.
W zeszłym tygodniu o drogach w Steblowie napisała nto (z 21 kwietnia). Nie napisała jednak nic takiego, czego wcześniej już gdzieś nie napisano. Sprawa staje się już wyjątkowo nudna. Przecież prawie to samo pisał Kurier miesiąc temu (28 marca) i dwa miesiące temu (28 lutego) i trzy miesiące temu (24 stycznia) i jeszcze przynajmniej cztery razy w zeszłym roku. I nto też wcześniej pisała. I Tygodnik Krapkowicki też. I nic. Ileż można pisać o problemach ludzi, którzy od ponad ćwierć wieku, w cywilizowanym kraju w środku Europy, marzą o tym, żeby w zimie czy po deszczu wydostać się z własnego podwórka lub dojechać samochodem do domu? Którzy wiedzą, że jak pogoda brzydka, to karetka czy straż pożarna nie dojedzie do nich? Odpowiedź powinna brzmieć: do skutku. Zaczynam się jednak obawiać, że plan krapkowickich władz jest taki, żeby totalnie wkurzyć Czytelników. Jak się już naprawdę mocno wkurzą, to - dla świętego spokoju - wyasfaltują Steblów w czynie społecznym. Tylko po to, żeby nie czytać ciągle o tych samych drogach w tej samej wiosce. Bo kto wytrzyma jeszcze jeden artykuł? Ja nie...Problem jednak nie jest zabawny. Tym bardziej, gdy się na sprawę popatrzy inaczej, niż wiceburmistrz Krapkowic. On jest pewien tylko tego, że obecna ekipa drogi mieszkańcom obiecywała. Tego, czy z obietnic się wywiąże, już pewien nie jest, a 'może' to najczęściej powtarzany wyraz w jego wypowiedzi. Może, gdyby nie wybory w tym roku, to powiedziałby szczerze, że dróg nie będzie, a nas wszystkich prasa zamęczy kolejnymi artykułami o asfalcie. Wytłumaczenie jednak jest. Co z tego, że uniwersalne i powtarzane w naszym kraju przy każdej okazji? Nie ma pieniędzy i kropka*. Przecież wszyscy wiedzą, że pieniędzy brakuje. Ale najwyraźniej brakuje też sprawiedliwości i zwykłej przyzwoitości. Nie tak dawno bowiem duże pieniądze znalazły się na budowę basenu w Krapkowicach. Rada podejmuje decyzję o wydaniu ok. 10 mln zł na parę miesięcy przed końcem kadencji. - Chcemy podrzucić to 'kukułcze jajo' następnej radzie. Najlepiej, jeśli my już wyłonimy projekt, wykopiemy dziurę i zalejemy dół betonem, tak, żeby nasi następcy nie mogli się wycofać - zdradza bez cienia skrępowania przewodniczący rady, Andrzej Kulpa (Kurier 141). Nie chodzi więc chyba o to, żeby basen zbudować. Chodzi o to, żeby odbębnić jedną pozycję z długiej listy niespełnionych obietnic z poprzednich wyborów. A może także o to, żeby następców utopić w morzu długów i problemów. Bez tych 10 mln zł (za sprzedane akcje ECO) budżet Krapkowic świecić będzie, tak jak świecił, pustkami. Trzeba będzie z niego dokładać jeszcze 1,2 mln zł rocznie na utrzymanie pływalni, a akcji, które można sprzedać, już więcej nie ma. I znowu na Steblów nie starczy. A wszystko przez to, że ludzi, którzy nie mogą dojechać do domu jest mniej niż ucieszonych z basenu. A przed wyborami wiadomo - arytmetyka jest najważniejsza. Przynajmniej u nas, bo w wielu krajach podobno przy wyborach ciągle ważniejsza bywa przyzwoitość i dotrzymywanie obietnic. Jak to się ma do równości obywateli? Nijak! Bo czy mieszkańcy ulic Mickiewicza, Sienkiewicza, Polnej, Kopernika, Krótkiej i Ligonia w Steblowie są gorsi od tych, którym gmina z naszych wspólnych pieniędzy drogi wybudowała już dawno? Czyżby oni nie płacili podatków i nie wywiązywali się ze swoich obowiązków? Nie. Oni robią co trzeba, ale z niewiadomych przyczyn nie zasługują na to, co dla innych nie jest żadnym luksusem w XXI wieku.RADNI z okręgu, w którym leży Steblów: - Arnold Donitza, - Karol Stach, - Werner Koppe, - Szczepan Bryś, - Rudolf Janocha, - Teofil Knura.
Gmina traktuje mieszkańców Steblowa jak dziecko, które musi chodzić do szkoły boso, bo rodzicom nie starczyło pieniędzy na buty dla niego. A nie starczyło, bo starszemu dziecku trzeba było kupić drogi sprzęt do nurkowania, nowe kąpielówki i opłacić wczasy nad jeziorkiem. Co może zrobić bosy maluch? Zapytać swoich radnych dlaczego głosowali za kąpielówkami, a nie za butami. Potem zostaje sprawdzić, czy w nowych kąpielówkach jesienią łatwiej się wypływa na wierzch czy spływa na zawsze.*) Na jedną drogę w Krapkowicach pieniądze się znalazły, ale zostawmy już ten temat, bo radny Klemens wziął za tę drogę odpowiedzialność na siebie i nie bardzo chyba lubi tę sprawę (patrz Kurier 118, Kurier 119 i Kurier 120)Autor jest Radnym Powiatu Krapkowickiego, przewodniczącym Platformy Obywatelskiej w powiecie krapkowickim Maciej Sonik |