

 | JEDYNKA / E-KURIER |  |
|
|
 | PODATEK |  |
|
|
 | EXTRA |  |
|
|
 | KALENDARIUM |  |
|
|
 | LISTA WYSYŁKOWA |  |
|
|
 | KURIER TOP 5 |  |
Najczęściej czytane Tematy Kuriera

Najlepiej oceniane artykuły z Kuriera przez Internautów

|
|
|
|  |  |

| 
Gogolin
Spotkanie przedsiębiorcówGdzie ich bolączki?W środę 26 kwietnia w sali Urzędu Miejskiego w Gogolinie doszło do spotkania członków Stowarzyszenia Rozwoju Inicjatyw Lokalnych z burmistrzem Gogolina i przewodniczącym rady miejskiej.
Była to kontynuacja styczniowego spotkania, podczas którego członkowie SRIL spotkali się z niektórymi radnymi, by omówić dręczące ich kwestie. Atmosfera spotkania była wtedy bardzo gorąca, a radni musieli odpowiadać na szereg trudnych pytań. Tym razem było jednak wyjątkowo spokojnie, a jedynymi 'mocniejszymi akcentami' popisał się prowadzący to spotkanie ks. dr Joachim Piecuch, który starał się utemperować krasomówcze zapędy burmistrza Gogolina (wstępna mowa Wojtali trwała 40 minut!). Omawiający sytuację gospodarczą i inwestycyjną w gminie Wojtala wspomniał o problemie z tzw. 'ukopem' - miejscem przy autostradzie po byłym wyrobisku piasku. - Rzeczywiście Gogolin przegrał tę sprawę. Miała tam być policja autostradowa czy MOT (Miejsce Obsługi Technicznej - red.), ale terenu tego ostatecznie nie uwzględniono w planie A4 - przyznał burmistrz. Wojtala od razu jednak pochwalił się ściągnięciem nowego inwestora na tzw. 'Wajchy'. - Firma - mająca spore obroty - jest zainteresowana tym terenem, mimo że nie jest on jeszcze uzbrojony. Na dniach mamy podpisać akt notarialny. Dopóki jeszcze ta sprawa nie będzie do końca dograna, nie chcę wymieniać nazwy firmy - tajemniczo mówił burmistrz. - 18 maja w Choruli swój zakład otwiera Chespa, a być może już w czerwcu w Kamieniu Śl. będą lądować pierwsze samoloty - wymieniał Joachim Wojtala. Burmistrz Gogolina w swoim przemówieniu wspominał jeszcze m.in o potrzebie uzbrajania działek pod budownictwo jednorodzinne, a także o koncepcji zagospodarowania przyszłego placu Centrum Handlowo-Usługowego mającym powstać na terenie byłych Wapienników. - Prezes Górażdży wyraził chęć pomocy zagospodarowania nam tego terenu. Ma tam powstac coś na kształt ryneczku, bo w Gogolinie brakuje takiego centralnego placu - podkreślał Wojtala. Po wystąpieniu burmistrza otwarto dyskusję, ale pytania skierowane do przedstawicieli władz można było policzyć na palcach jednej ręki. Walter Stannek pytał o sytuację mieszkaniową w gminie, problem migracji i plany budowy Domu Socjalnego. - Wiele osób stąd wyjeżdża, co mnie boli. Ludzie potrzebują pracy i mieszkań, a same działki budowlane tego problemu nie rozwiążą - mówił. - Prawdą jest, że ludzie wyjeżdżają za chlebem. Ale potem wracają - odpowiadał burmistrz. - Co roku z budżetu przeznaczamy 300 tys. zł na dotacje mieszkaniowe. Sprawa budowy Domu Socjalnego wypłynęła w grudniu. Nie jestem przeciw tej budowie, ale warunki budżetowe na razie nie pozwalają nam na taką inwestycję - dodał. KOMENTARZ O spotkaniu można powiedzieć w zasadzie tylko tyle, że się odbyło. Miało być kontynuacją spotkania gogolińskich przedsiębiorców z radnymi. Spotkanie tamto było dosyć burzliwe i pozostawiło sporo otwartych pytań. Niepokój przedsiębiorców budziło wiele aspektów w funkcjonowaniu naszej gminy, których efektem jest pozostawiająca wiele do życzenia sytuacja gospodarcza. Ponadto poddano wtedy w wątpliwość sens realizowania przez samorząd niektórych kosztownych inwestycji. Obecne spotkanie z czołowymi przedstawicielami władzy samorządowej miało więc być okazją, żeby te kwestie wyjaśnić, podzielić się doświadczeniami, a jak trzeba to i otwarcie skrytykować. Wobec tego dziwi brak otwartej, rzeczowej dyskusji. Zastanawiające jest, co zdarzyło się w międzyczasie, że ci którzy na spotkaniu z radnymi otwarcie zadawali trudne pytania teraz jakby spokornieli? Wszak sytuacja w gminie w międzyczasie praktycznie się nie zmieniła. Uczestnikom spotkania burmistrz przekazał również informację o nowych firmach zainteresowanych inwestowaniem w gminie. Miejmy nadzieję, że te plany się ziszczą. Nasza gmina bardzo tego potrzebuje. W powiecie krapkowickim jest gmina, gdzie co rusz wyrasta nowy poważny zakład. Coraz więcej mieszkańców ma pracę na miejscu i nie musi jeździć za chlebem za granicę. Dzieje się tak, mimo że tam nie ma ani zjazdu z autostrady, ani głównej linii kolejowej, ani wreszcie lotniska. Dlaczego u nas tak nie jest? Warto zadać sobie to pytanie.
Walter Stannek - Radny, Wiceprzewodniczący Rady Powiatu Krapkowickiego
Z kolei Stanisław Burkat pytał o konkrety w sprawie projektu Centrum Handlowo-Usługowego, zaś Siegmund Dransfeld chciał wyjasnień, dlaczego inwestor zainteresowany budową młyna w Gogolinie, ostatecznie wybrał lokalizację w gminie Walce. - Rzeczywiście niemiecki inwestor przyszedł najpierw do nas, bo zależało mu na bliskości autostrady. Priorytetem dla nich było też doprowadzenie energii i odpowiednie podłoże geologiczne, bo fundamenty pod przyszłe obiekty miały sięgać 8 metrów w dół ziemi. Firma, która miała przeprowadzić wstępne odwierty, od razu na na naszych skałach połamała wiertło. Inwestor przeszedł więc do gminy Walce - Wojtala opowiedział pokrótce historię działającego od lutego w Straduni młyna.
I to były tego dnia wszystkie bolączki lokalnych biznesmenów. Nie wiadomo zatem, czy to wstępna tyrada burmistrza, czy może niespodziewana obecność przedstawiciela prasy tak skutecznie ostudziła emocje gogolińskich przedsiębiorców, którzy jeszcze trzy miesiące wcześniej kierowali w stronę radnych mnóstwo kłopotliwych pytań?
Artur Jackowski |
Do tego artykułu nie ma jeszcze
komentarzy.

| |
gogolin
|
|
 | FORUM |  |
|
|
 | OCEŃ TEN ARTYKUŁ |  |
Możesz ocenić ten artykuł. Wybierz ocenę - czym wyższa tym lepsza.
1 2 3 4 5 6
 |
|
|
 | KURIER 150 |  |
|
|
|
|