

 | JEDYNKA / E-KURIER |  |
|
|
 | PODATEK |  |
|
|
 | EXTRA |  |
|
|
 | KALENDARIUM |  |
|
|
 | LISTA WYSYŁKOWA |  |
|
|
 | KURIER TOP 5 |  |
Najczęściej czytane Tematy Kuriera

Najlepiej oceniane artykuły z Kuriera przez Internautów

|
|
|
|  |  |

| 
Gogolin
GimnazjumMim z BiałejZaskakujące i pełne ekspresji było spotkanie z Piotrem Myszyńskim, które odbyło się w szkolnej bibliotece Publicznego Gimnazjum w Gogolinie. Artysta z Białej Prudnickiej przybył na specjalne zaproszenie pracownic szkolnej biblioteki - Beaty Kulig i Małgorzaty Pacion, które podkreślają, że to dopiero początek cyklu spotkań z poeatami i twórcami żywego słowa.
Piotr Myszyński już w szkole podstawowej marzy o pantomimie. Po jej ukończeniu i pomyślnym zdaniu egzaminów zostaje przyjęty do Wrocławskiego Teatru Pantomimy Henryka Tomaszewskiego. Jednocześnie uczy się w jednym z wrocławskich liceów. W tym czasie daje znać o sobie choroba. Po rozpoznaniu (sklerosis multiplex), rezygnuje z kształcenia się w zawodzie aktora. Zdaje maturę i kontynuuje naukę w PSKOiB na wydziale teatru, którą kończy w 1983 roku. Już wtedy powstają pierwsze obrazy. Jednocześnie w Prudnickim Klubie Ludzi Piszących doskonali warsztat pisarski - pantomimię realizuje w założonym z przyjaciółmi Teatrze Apage. Grupa ta działa przy Prudnickim Ośrodku Kultury. Ciągle pogarszający się stan zdrowia zmusza go do zaniechania współpracy z teatrem, jednakże na wernisażach swoich prac, często przedstawia własne etiudy pantomimy. Jako rekwizytu używa obrazu, grafiki, czasem inwalidzkich kul. Wraz ze słowem pojawia się antyczna maska.
 | Spotkanie, w którym uczestniczyli zarówno uczniowie liceum, jak i gimnazjum, rozpoczęło się szablonowo. Wiersze autora odczytały Karolina Szczakiel i Karolina Koryzma. Gitarowy akompaniament przygotował Łukasz Rutkowski. I zaczęło się... Piotr Myszyński uruchomił w tym momencie wyobraźnię, popuścił wodze fantazji. Pełen ekspresji i swego rodzaju ekscentryzmu przeistaczał się ni to w tancerza, ni to antycznego aktora. Jego ułomności fizyczne nie miały w tym momencie racji bytu. Kule, które na co dzień służą tylko do podpierania się, stały się nagle teatralnymi rekwizytami. Całe widowisko, dla zgromadzonych tego dnia w bibliotecznej sali, było sporym zaskoczeniem. Jedno jest pewne - uczniowie na długo zapamiętają mima z Białej. (AJ) |
Do tego artykułu nie ma jeszcze
komentarzy.

| |
gogolin
|
|
 | FORUM |  |
|
|
 | OCEŃ TEN ARTYKUŁ |  |
Możesz ocenić ten artykuł. Wybierz ocenę - czym wyższa tym lepsza.
1 2 3 4 5 6
 |
|
|
 | KURIER 151 |  |
|
|
|
|