

 | JEDYNKA / E-KURIER |  |
|
|
 | PODATEK |  |
|
|
 | EXTRA |  |
|
|
 | KALENDARIUM |  |
|
|
 | LISTA WYSYŁKOWA |  |
|
|
 | KURIER TOP 5 |  |
Najczęściej czytane Tematy Kuriera

Najlepiej oceniane artykuły z Kuriera przez Internautów

|
|
|
|  |  |

| 
Podczas opolskiej żakinady spotkać można było wielu mieszkańców naszego powiatuKrapkowickie PiastonaliaW ubiegłym tygdniu odbyły się opolskie Piastonalia. Święto wszystkich studentów trwało, jak co roku, cztery dni. Niemały wkład w orgaznizację tej imprezy miały osoby pochodzące z naszego powiatu.
 | Impreza rozpoczęła się w niedzielę zawodami sportowymi na boisku Uniwersytetu Opolskiego. Tuż po finałach ligi piłki nożnej oraz ponad trzygodzinnym [sic!] maratonie aerobiku, na błoniach politechniki dla żaków zagrały zespoły: Happysad, Hurt i Strachy na Lachy. Wesoła brać studencka balowała do wczesnych godzin rannych. Drugi dzień rozpoczął się Żakinadą, czyli barwnym pochodem ulicami miasta. Co roku przemarsz ten jest jedną z atrakcji naszego miasta wojewódzkiego, jako że poprzebierani żacy maszerują z campusów ku opolskiemu ratuszowi, gdzie zostają im przekazane klucze do bram miasta, symbolizujące oddanie przez władze rządów studentom. Wychodząc z założenia, że nie samym piwem student żyje, część żaków zaprezentowała warsztaty tańca, wieczory poezji, pokazy kina offowego czy przedstawienia teatralne, pośród których mogliśmy spotkać aktora z Krapkowic, Krzysztofa, grającego od lat w Teatrze Jednego Wiersza. Wydaje się jednak, że krapkowiczanie chętniej udzielali się przy uniwersytecie.
 |
I tak, za prymarną dla każdego żaka w okresie Piastonaliów rzecz - piwo, odpowiedzialna była ekipa z naszego miasta. Właściciel dwóch lokali usytuowanych w okolicach krapkowickiego rynku rozlewał studentom złoty napój za rozsądną cenę, chociaż większość właściwie spędzała czas przy zakupionych w hipermarketach trunkach i grillach. Działająca w samorządzie studenckim Gosia, studentka germanistyki, odpowiedzialna była za organizację techniczną i pomoc podczas koncertów, dzięki czemu miała styczność prawie z wszystkimi gwiazdami grającymi na uniwersytecie. Zapytana o najbardziej zakręcone wymagania VIPów, powiedziała: - Kawa z sześciu łyżeczek, zalana do połowy wodą, a potem dopełniona colą. Ale nie pytaj kto to sobie zażyczył, bo wszyscy mi się zlali w jedną megagwiezdną masę.
 |
Ciekawa kombinacja trunków, trzeba przyznać. Krapkowiczanie, pomijając oczywiście samych bawiących się żaków, również dokarmiali wiecznie głodną brać studencką (jedno z największych kłamstw studenta brzmi: 'Dziękuję, nie jestem głodny'). Na stoisku z kiełbaskami spotkałem ucznia Liceum Ogólnokształcącego w Otmęcie, Rafała, który, pomimo obecności na placu wielu grillów za 9,90 zł z pobliskiego hipermarketu, i tak miał pełne ręce roboty. Nieco dalej usytuowane było stoisko z watą, goframi i popcornem, którego właściciele mieszkają w Zdzieszowicach. Zapytani, dlaczego zdecydowali się handlować na imprezie studenckiej z dala od swojego miasta, odpowiedzieli, że organizator festynu zdzieszowickiego nie wydał im pozwolenia na handel podczas imprezy, gdyż wyłączność miała pewna kobieta z Wrocławia. Nieco dziwna wydaje mi się logika organizatora, który mając na swoim terenie ludzi pracujących w tej profesji od lat, woli ściągać handlarzy aż z Wrocławia! Tym bardziej rażą takie praktyki, które ograniczają miejscowych straganiarzy, płacących przecież do gminy niemałe podatki. Właścicielki strzelnicy sportowej, stojącej przy uniwersytecie, były z Kamienia Śląskiego. Po raz pierwszy wybrały się na Piastonalia, dlatego zdziwiły się nieco kształtem tej imprezy. Jednak trzeba zaznaczyć, że widziały jedynie jej niewielką część (tę wieczorno-nocną). Jako że Piastonalia przejawiają się w różnych formach, od muzyki, przez teatr, taniec, sport, poezję do filmu, a wszystko to rozmieszczone było po całym Opolu w klubach studenckich i centrach kultury. Święto studentów zakończył organizowany co roku piknik nad Jeziorem Turawskim, po którym odbył się koncert zespołu T.Love. W Turawie spotkałem wielu studentów naszego powiatu, m.in. Monikę ze Zdzieszowic, studentkę ostatniego roku filologii polskiej, która zapytana o wrażenia powiedziała: - Za miesiąc kończę studia. To moje ostatnie Piastonalia, dlatego będę je wspominać ze szczególnym sentymentem. Jak co roku - świetna atmosfera, koncerty, Turawa, nawet nieodłączny deszcz. Szkoda, że to moje ostatnie 'legalne' Pisatonalia...
 | Czas spędzony na konkurencjach sportowych (siatkówka, piłka nożna, wspinaczka, żeglowanie) umilał studentom zespół Mary Jane, w którym grają dwaj krapkowiczanie - Radek Domżalski i Sergiusz Muszyński, i który mieliśmy okazję usłyszeć i zobaczyć podczas tegorocznych Dni Krapkowic. Jednak występ ten różnił się nieco od tego na placu Eichendorffa. Przede wszystkim nie był to stricte koncert, na którym bawi się publiczność, ale występ będący niejako tłem. Nie zmienia to faktu, że kapela zagrała świetnie, a recepcja wśród studentów była jak najbardziej pozytywna. Miejmy nadzieję, że liczba krapkowickich studentów będzie wzrastać, a nasz udział w życiu opolskich uczelni nie ograniczy się tylko do pojenia i karmienia wesołej gawiedzi. I choć ci, którzy patrzą na wszystko niejako z zewnątrz i nie są w stanie poczuć cudownej atmosfery łączącej wszystkich żaków bez względu na kierunek i rok studiów, widzą w Piastonaliach kilkudniowe pijaństwo, niech wiedzą, że: 1) student nie kaktus, 2) nie każdy ma zachwianą w tym okresie postawę wertykalną, 3) sama impreza jest oddechem łapanym na chwilę przed kilkutygodniowym okresem wzmożonej pracy umysłowej, od której zależy być albo nie być studenta. Grzegorz Podsiadło |
Do tego artykułu nie ma jeszcze
komentarzy.

| |
krapkowice gogolin zdzieszowice
|
|
 | FORUM |  |
|
|
 | OCEŃ TEN ARTYKUŁ |  |
Możesz ocenić ten artykuł. Wybierz ocenę - czym wyższa tym lepsza.
1 2 3 4 5 6
 |
|
|
 | KURIER 152 |  |
|
|
|
|