

 | JEDYNKA / E-KURIER |  |
|
|
 | PODATEK |  |
|
|
 | EXTRA |  |
|
|
 | KALENDARIUM |  |
|
|
 | LISTA WYSYŁKOWA |  |
|
|
 | KURIER TOP 5 |  |
Najczęściej czytane Tematy Kuriera

Najlepiej oceniane artykuły z Kuriera przez Internautów

|
|
|
|  |  |

| 
FelietonNa Zachód, moi Państwo (albo walka ze stereotypami)W dobie popularności wycieczek zachodnich postanowiłem wyruszyć i ja. Za oknem leje. A więc to nieprawda, że w Niemczech zamiast deszczu pieniądze spadają. I muszę dalej Was rozczarować - nie rosną też na drzewach! Ale może od początku...Tuż przed sesją postanowiłem sobie zrobić mały wypad. Oznajmiłem, że jadę do Niemiec (przywieźć Haribo) i Holandii (przywieźć coś z hasz-baru). Nie przywiozłem nic, bo w portfelu jakoś mało tego ojro, a z drzew nie zerwę, bo nie ma. I klops. Ale zdążyłem odwiedzić kumpla. To jedna z tych osób, które po roku mieszkania w Raj(ch)u mówi: 'Szajse, jak to było po waszemu?'. Dziwne, że tylko w Niemczech język polski tak szybko się zapomina. Może tam klimat nieodpowiedni? Albo ta pora deszczowa... Nic to! Nazwiska rodowitych Niemców spisane z domofonu kolegi mówią same za siebie: Klimowicz, Malitzki, Zuberek. Po autoprezentacji (BMW z szyberdachem) pojechałem sobie precz. Nie mogłem słuchać jego zapewnień, jak to w Niemcach jest zuper, pięknie i czysto. Owszem, porządek jest, jako że ordnung must sein, ale słowa Polaka, który wyjechał rok temu do Niemiec: 'A u was w Polsce to jest brudno', powalą każdego. Gdzież się podział tamten kolega, którego onegdaj znałem? Fakt, muszę to przyznać, jest tu czysto, nienagannie i porządnie. Wszystko na swoim miejscu, nawet jak bałaganią, co się rzadko zdarza, robią to schludnie i czysto. Ohyda. Już na trzeci dzień zatęskniłem do brudu chodników i dziur w ulicach. Brudno, ale swojsko. A tu przewaga autostrad, przewaga Audi i BMW, a jak dziura, to tylko w kejze. Miałem zaszczyt być też na niedzielnej mszy. Diabeł jakiś mię podkusił, by iść do kościoła. Niby tak samo jak u nas, a jednak w naszym kościele nikt nie pije podczas mszy Szprajtów. Dla nielicznych młodych strojem adekwatnym do kościoła okazał się być dres z trzema paskami. Na mszę z kolei spóźniła się rodzinka Chińczyków. Weszli, ktoś szepnął dziwnie głośno SARS i zrozumiałem, że dla Niemców tolernacja to nadal abstrakcja. Sam śpiew był dziwnie znajomy ('wo zwei oder drei...'), ale gdy przyszło do kazania... oj, ksiądz chyba był zły na swoich parafian. Nie za wiele zrozumiałem, ale ekspresja kazania przypomniała mi - że pozwolę sobie na eufemizm ze względu na poprawność polityczną - przemówienie Chaplina z filmu 'Dyktator'. Ciary mię przeszły po plecach, dlatego czmychnąłem stamtąd do Holandii. Holland i Poland mają wiele wspólnego. W obydwu krajach dużo rodaków, a Holandia to taka Polska bez stosów, państwo tolerancyjne, a przez to różnorodne. Jest kilka rysów charakterystycznych, które można odnaleźć w każdym mieście: tulipany, rowery, podobno wiatraki (żadnego nie widziałem, słaby ze mnie Don Kichote), kanały (nie prawda, że tam śmierdzi. Wystarczy pójść nad Osobłogę, by zmienić pojęcie fetoru). Nie widziałem też lesbijek, nie byłem świadkiem aborcji, ani małżeństwa gejów. Mnogość narodowości i ras sprawia, że człowiek czuje się tu swobodnie. Niestety, nie udało mi się zahaczyć o inne kraje, więc jak tylko to uczynię - walkę ze stereotypami zacznę znów. Grzegorz Podsiadło |
Do tego artykułu nie ma jeszcze
komentarzy.

| |
krapkowice
|
|
 | FORUM |  |
|
|
 | OCEŃ TEN ARTYKUŁ |  |
Możesz ocenić ten artykuł. Wybierz ocenę - czym wyższa tym lepsza.
1 2 3 4 5 6
 |
|
|
 | KURIER 152 |  |
|
|
|
|