List do redakcji
UbezpieczeniaTańsze nie znaczy lepszePrzekonała się o tym nasza nasza czytelniczka, która kierując się nachalną reklamą wybrała jedną z firm ubezpieczeniowych działających na naszym rynku.Niedawno, w dniu 10. 08. 2003 miałam wypadek samochodowy, w którym byłam osobą poszkodowaną. Po wypadku zwróciłam się do firmy LINK 4, w której ubezpieczyłam samochód, z prośbą o udzielenie mi porady dotyczącej mojego dalszego postępowania w tej sytuacji. Firma LINK 4 ma swoją siedzibę w Warszawie i ubezpieczenia zawiera się telefonicznie. Pierwszy raz skontaktowałam się z firmą w dniu wypadku, jednak - ponieważ była to niedziela - niczego konkretnego się nie dowiedziałam. Przedstawiciel firmy obiecał skontaktować się ze mną następnego dnia. Telefonu się nie doczekałam, musiałam zadzwonić tam ponownie. Za czwartym razem udało mi się skontaktować z osobą w miarę kompetentną, od której się dowiedziałam, że będąc osobą poszkodowaną, a nie winną wypadku, muszę sobie radzić sama.Osoba winna wypadkowi jest obywatelem Niemiec i sprawy związane z uzyskaniem odszkodowania za poniesione przeze mnie straty, są bardziej skomplikowane. Musiałam na własną rękę przez tydzień szukać odpowiedniej firmy, która pomogłaby mi załatwić wszystkie formalności. Zdumiewający jest fakt, że pierwszą konkretną pomoc uzyskałam nie od własnej firmy ubezpieczeniowej, lecz od konkurencji, od której bezinteresownie otrzymałam adres i nr. telefonu firmy, która zajęła się tą sprawą.Chciałam tą drogą przestrzec wszystkich potencjalnych ubezpieczycieli,aby ubezpieczając się, wybierali raczej firmy solidne i sprawdzone, nawet gdy ubezpieczenia w nich są trochę droższe. Aby nie dali się nabierać na tanie i łatwe oferty, ponieważ ta 'taniość i łatwość' może ich potem drogo kosztować. Rozgoryczona czytelniczka (nazwisko do wiadomości redakcji) |
Do tego artykułu nie ma jeszcze
komentarzy.

| |
|