Krapkowice
ul. BasztowaZagrodzony wjazd- Zagrodzili nam wjazd na podwórko! - denerwują się mieszkańcy jednego z domów przy ul. Kościelnej w Krapkowicach, którzy niedawno dostali klucze do furtki w wysokiej bramie, która stanęła od strony ul. Basztowej.
 | Bramę, za zgodą ZGM TBS (zarządcy budynku) oraz gminy postawiła jedna z firm, która właśnie na Basztowej ma swoją siedzibę. - Kiedy my, lokatorzy chcieliśmy podobną bramę postawić z własnej inicjatywy, nie pozwolono nam, mówiąc że to droga przeciwpożarowa. Czy tej firmy taki zakaz nie obowiązywał? - pytają mieszkańcy. - Teraz większość z nas nie ma jak podjechać pod dom - np. z ciężkimi zakupami, poza tym - nie wyobrażamy sobie, co będzie zimą, jak ludzie, którzy mają okienka piwniczne od strony podwórza, przywiozą sobie węgiel. Będą go wysypywać przed bramą i nosić po jednym wiaderku do piwnicy? Czy ktoś w ogóle pomyślał o mieszkańcach, czy firma chciała nam zrobić na złość, bo czasem ktoś z mieszkańców wjeżdżał autem pod dom i utrudniał ruch samochodom przyjeżdżającym do firmy? - pytają.
 | Stwierdzenie 'na złość' może się wydać nieco przesadzone, ale co mają myśleć mieszkańcy, którzy słyszą, jak robotnicy, remontujący budynek należący do firmy, kierują w ich stronę złośliwe uwagi, w stylu: 'teraz nam już nie będziecie wjeżdżać', a na wąskiej uliczce wewnątrz podwórza stanął słupek uniemożliwiający wjechanie pod sam dom? Zaskoczona reakcją lokatorów domu przy Kościelnej jest Teresa Gonera, prezes krapkowickiego ZGM TBS: - My zezwoliliśmy firmie na postawienie bramy po tym, jak rozpoczęła ona remont elewacji swojego budynku i zrobiliśmy to naprawdę w dobrej wierze, po to, żeby mieszkańcy mieli porządek i spokój na swoim podwórzu, żeby czuli się bezpieczniej, i żeby remonty przeprowadzane obecnie nie poszły na marne. ZGM zgodził się na ustawienie tej bramy, przede wszystkim dlatego, że podwórko, na które wejść można było od strony dość zacisznej ul. Basztowej, dodatkowo schowane za wysokimi murami, służyło - tym mało kulturalnym mieszkańcom miasta - jako toaleta. - Brama jest otwarta w godzinach otwarcia firmy. Zamykana jest właściwie dopiero wieczorem, ale w każdej chwili można od nas odebrać klucz, jeśli bramę trzeba będzie otworzyć. Klucz do furtki ma każdy mieszkaniec - tłumaczy Teresa Gonera. - Myślałam, że ludzie będą zadowoleni, bo wreszcie będzie spokojnie. Przykro mi, że wyniknęły z tego takie problemy - dodaje. HON |